Skalne Miasto - Adršpašsko-teplické skály

Nie planowaliśmy wyjeżdżać w tym roku na majówkę. Wszystko wyszło, w sumie, spontanicznie. Po co siedzieć w domu skoro Bartkowi wypadało wolne?




Szybka burza mózgów - gdzie tu jechać? 


Na Mazury za chłodno, jachty nie zwodowane, nad morze bez sensu skoro mieszkamy w Gdańsku. Wrocław przyszedł mi do głowy najszybciej, ale równie szybko jak do niej wpadł tak wypadł, bo hotel który znamy i  bardzo by nam odpowiadał nie miał wolnych pokoi, a za cenę innych wolałabym polecieć za granicę. 

Zmieniliśmy trochę taktykę. Stary siedział nad mapą i zarzucał nazwami miast w okolicach Wrocławia, a ja szukałam noclegu. Stopniowo zmienialiśmy kierunek i ostatecznie, ni z gruchy ni z pietruchy, mój szanowny małżonek wpadł na pomysł żeby odwiedzić Skalne miasto w Czechach. A, że pewien hotel, oddalony od granicy o jakieś 30-40 minut, wyskakiwał mi w wyszukiwarce kilkakrotnie uznałam to za omen i obraliśmy ten właśnie azymut.

Wyjechaliśmy dwa dni przed majówką. Po dotarciu do hotelu udaliśmy się na spacer po okolicy. Wstawiłam wtedy na instagram ten post:



Wyprawa z 2 dzieciodzików na drugi koniec Polski. Wyjazd z godzinnym opóźnieniem, trzy zyliardy nieplanowanych postoi, bo siku, a to jeszcze kawałek objazdem, bo Stary chciał zobaczyć jakaś górkę. W końcu dojechaliśmy. Szybki rozładunek i jedziemy kawałek dalej, żeby jeszcze coś dziś zobaczyć. Zapora i widok z niej - piękne. Okolica cudna, pełną opuszczonych starych chat ❤️ Przegoniła nas burza, ale nic nie szkodzi, bo jeszcze załapaliśmy się na pierwszej klasy pierogi ❤️ Z samego rana udajemy się na podbój Czech. Trzymajcie kciuki za moją poczytalność po tym wyjeździe 🙈 ___ #poland #zapora #viewoftheday #thatviewtho #visitpoland #podróżemałeiduże #polishmom #polishmommy #polishgirl #brunette #momoftwo #jesustakethewheel #hotmess #familytime #majowka2019 #podrozezdzieckiem #mamadwojki #potd #flowerprint #mondayvibes #gory #mountains #goodvibesonly
Post udostępniony przez Katarzyna T. (@wieczniepodnapieciem)


Po praktycznie całym dniu w trasie, faktycznie miałam lekkie obawy co do mojej poczytalności na koniec majówki... Nic tam, spakowaliśmy plecaki, nosidło i wyruszyliśmy w drogę.


W drodze do Skalnego miasta mijamy Wałbrzych. Maria planuje znaleźć złoty pociąg. Jak już go znajdzie to ma zamiar od prezydenta odkupić Polskę i... zostać jej królową!

Ale, ale! Znajcie jej dobre serce! 

Ma zamiar wszelkie toi-toie zamienić na królewskie łaźnie! 
Będziecie również kąpać się w złocie (podobno). 
Znikną wszystkie robaki i brzydkie rzeczy. 
Sklepy będą miały luksusowe królewskie produkty. 
Brzydkie miejsca zamieni na pałacyki. 
Parki będą królewskie! 
Także nie lękajcie się! Maria będzie szczodra! Maria będzie dobrą królową!

Pękałam ze śmiechu jak słuchałam jej wywodu. Nie wiem kiedy minęliśmy granicę i dotarliśmy na parking dla zwiedzających.

Przyjechaliśmy chwilę po otwarciu kas więc kilka minut musieliśmy spędzić w dość okazałej kolejce. Po przekroczeniu bramy rozpostarł się przed nami piękny widok na jezioro (teren dawnej kopalni piasku), w tle ponad drzewami wznosiły się ostańce. Droga rozpoczyna się od niebieskiego szlaku (który prowadzi głównie dookoła jeziora), później możemy udać się dalej zielonym i żółtym. 



Adršpašské skály
Najczęściej odwiedzana przez turystów część Skalnego Miasta. Wejście do niej znajduje się obok stacji kolejowej Adršpach. 
Na drodze, przed nami, najsłynniejsze formacje skalne: Głowa Cukru, Wielbłąd czy Orle Gniazdo. Przed Głową Cukru szlak rozwidla się dając nam możliwość obejrzenia Wielkiej Panoramy, która jest najsłynniejszym punktem widokowym na Skalne Miasto. Wchodząc na nią zasapałam się nieziemsko. Nie wiem dlaczego, ale byłam nastawiona na spokojny spacer między skałami. O jakże się myliłam! Pocieszam się jedynie tym, że nawet moja hiperaktywna Maniura dyszała po wejściu na ten punkt!
Dochodząc do punktu U Krasnoluda (U Trpaslíka) możemy zawrócić lub wybrać się na spacer żółtym szlakiem aby obejrzeć dwa górskie wodospadyMalý i Velký Adršpašský. Ta droga, w sezonie letnim (który już najwidoczniej się rozpoczął), prowadzi także do przystani łodzi turystycznych, którymi można przepłynąć część Adrszpaskiego jeziorka (Adršpašské jezírko). My nie skorzystaliśmy z tej atrakcji ze względu  na Kubę, który dzielnie podziwiał widoki z nosiła na plecach taty. Kiedyś wrócimy i wybierzemy się w rejs.
Zwiedziliśmy tylko jedną cześć rezerwatu - Adršpašské skály. Teplicke skály muszą poczekać, aż Kuba podrośnie, bo podobno szlaki w tej części są trochę bardziej wymagające i strome.
Niespełna siedmioletnia Marysia była zachwycona tym co widziała. Przeszliśmy całą adrszpasską część, jedynie Mysia dziura była dla Mani wyzwaniem (bardzo wąska szczelina) i była lekkim utrudnieniem dla Bartka, który miał na plecach nosidło ze stelażem (stelaż był szeroki na styk i lekko się porysował w trakcie przejścia). Przejście zajęło nam ok. 3h. Szliśmy normalnym tempem, bez pośpiechu. 
Jeśli będziecie w okolicach granicy z Czechami, śmiało wybierzcie się na spacer do Skalnego miasta. Można się tu wybrać z rodziną, można wejść z psami. Można iść z wózkiem (nie wszędzie, ale większość terenu dacie radę), można z nosidłem. Widoki są piękne! Turystów sporo i momentami ciężko dopchać się do konkretnych punktów, bo robi się tłoczno (np. wielki wodospad). Wydaje mi się, ze lepiej jechać z samego rana, bo w momencie kiedy opuszczaliśmy rezerwat, na wejściu było więcej wycieczek zorganizowanych (ok. 13-14).
A teraz trochę spamu zdjęciowego. Mamy też mnóstwo filmów, które będą dla nas kolejną pamiątką do kolekcji. Zobacz to, co nam się bardzo spodobało!




B: Mańko! Zobacz! Twój kamień!
M: Dlaczego mój?
B:Bo to pioruński kamień, pieronie jeden!


Copyright © 2014 ⚡ Pod Napięciem ⚡ , Blogger