Jak jest? Jest inaczej...

Jeszcze chwila i minie rok odkąd Kuba pojawił się w naszym życiu. Ostatnie dwa miesiące były karuzelą emocji, przynajmniej dla mnie. Zastanawiam się ostatnio nad różnicami w zachowaniach między Mańką i Kubą w tych pierwszych miesiącach życia. Powiadają ludzie, że drugie dziecko jest odwrotnością tego pierwszego. Czy jest tak faktycznie? Czy widzę podobieństwo, a może są to dwa różne światy? Ło matkopolko! Co żeś zaobserwowała?
 


Spanie

Marysia była (i w sumie nadal jest) dzieckiem idealnym jeśli chodzi o spanie. Od 2 miesiąca życia przesypiała 12 godzin ciurkiem kamiennym snem. Orkiestra mogła grać nad jej głową, mogły strzelać petaszki - nic jej nie ruszało. Do tego przez długi czas dochodziły drzemki w dzień. Chałupa lśniła, jedzenie zawsze było na czas, a my chodziliśmy wyspani jak ta lala. Gwiazda do tej pory śpi nocami jak zabita i ciężko wywlec ją z łóżka. Wyjątki pojawiają się wtedy, gdy za bardzo czymś się ekscytuje lub przejmuje. Pełnia księżyca też potrafi na nią dziwnie działać,ale to wszystko jest do przeżycia.

Z Kubą już tu mamy różnicę. Gościu, owszem, lubi spać i musi mieć te dwie drzemki w ciągu dnia - minimum. W nocy bywa różnie. Pierwsze dwa miesiące obfitowały w pobudki co 2 godziny i nie musiałam patrzeć na zegarek żeby się w tym utwierdzać. Od trzeciego miesiąca mieliśmy jedną pobudkę w nocy i było pięknie. 8 godzin spał ciurkiem, potem chwila przerwy na jedzenie + odbeknięcie i żegnaliśmy się na kolejne 4 godziny. Wszystko pięknie - ładnie, ale przez wakacje coś się rozregulowało. Często wyjeżdżaliśmy, młody spał w różnych miejscach i mam wrażenie, że to przez to. Po powrocie z Mazur zmagaliśmy się z pleśniawkami, dzięki którym młody zakończył etap jedzenia w nocy. Wrzesień to był jakiś kosmos. Egzorcyzmy przy tym co się działo wieczorami i w nocy to pikuś! MOPS jeszcze nas nie najechał z zarzutami obdzierania dziecka ze skóry, ale gdyby to trwało dłużnej zapewne jakiś zatroskany sąsiad uprzejmie by na nas doniósł. Przez jakiś czas prowadziłam obserwację tych dziwnych zachowań i doszliśmy do wniosku, że przy ziomeczku trzeba pilnować, aby był w łóżku najpóźniej o 21. Jeśli tak nie jest, bo gdzieś się zasiedzieliśmy to afera jest bankowa. Aktualnie mamy spokój i w przeciągu 3 tygodni 4 dodatkowe zęby w asortymencie, co może delikatnie tłumaczyć ten jakże dziwny etap. Dodatkowo, mam wrażenie, że gościu ma jakiś dodatkowy zmysł, który wyczuwa jak siadam na tyłku z książką w ręku - budzi się w tym samym momencie kiedy moje 4 litery dotykają siedziska. Jest też bardzo wyczulony na szelest MOJEJ kołdry... Stary może się kotłować jak betoniarka, ja nie. Jeśli zbyt szybko i za wygodnie się ułożę to mogę być pewna, że za moment będę musiała wstać.

Zdrowie

Oboje są na podobnym poziomie z chorowaniem. Idą w tym temacie łeb w łeb. Kuba przebija Mańkę jedynie tym, że przychodząc na ten świat miał już na stanie wrodzone zapalenie płuc. Poza tym mam wrażenie, że Mania będąc niemowlakiem chorowała tak samo jak Młody - czyli prawie w ogóle (zapewne jak śmiałam to napisać to zaraz któreś zachoruje...). Różnica w chorowaniu między dwójką moich pociech jest taka, jaka jest zawsze między kobietami, a mężczyznami. Syn mój najdroższy jest prawdziwym mężczyzną i jak ten prawdziwy mężczyzna choruje. Nie ma to tamto- męski katar obowiązuje najwidoczniej od urodzenia... Bez kitu. Aż się boje pomyśleć co to będzie jak urośnie i razem z tatusiem się przeziębią. Może na takie okazje warto zastanowić się nad wykupieniem jakiegoś karnetu na pobyt w pokoju bez klamek?
Różnice są potężne w kwestii ząbkowania, przeziębień, a nawet przechodzenia szczepień.

Rozwój

Zacznę od różnicy w rośnięciu. Mania urodziła się z wagą lekko ponad 5kg i była długa na 60 cm. Kuba był trochę mniejszy - waga 4,5 kg i 58 cm. Z tym, że chłopczyk poszedł później ostro w masę. Niedawno przeglądałyśmy z Manią jej pamiątkowy album z pierwszych 3 lat życia. Wiecie, taki co to ma w środku różne miejsca na zapiski i tabelki do odnotowywania wzrostu. Oczy wyszły mi na wierzch jak wyczytałam, że Mania ważyła 10 kg dopiero w 12 miesiącu. Kuba dychę przekroczył już dawno temu, aktualnie ma 10,5 miesiąca i waży prawie 12 kg. Teraz już tak po nim nie widać, bo wyciągnął się odkąd zaczął się czołgać, ale wcześniej... ciężko było zlokalizować u niego szyję.

Różnica widzę też w rozwoju ruchowym. Z tym, że Mania miała lekkie opóźnienie z chodzeniem przez swoją nogę, która przez 5 miesięcy była unieruchomiona w gipsie, operowana w 12 tygodniu życia i przez ortezy, które musiała mieć zakładane na noc do ukończenia 1,5 roku. Królowa szybko zaczęła turlać się na boki, w miarę szybko zaczęła raczkować, potem - najpierw zaczęła stać i dopiero siadać. Chodzić zaczęła kiedy miała rok i 2 miesiące. Kubek szybko zaczął się czołgać i popierniczać na czworaka. Aktualnie potrafi już chwile postać bez asekuracji i ostro zbiera się do chodzenia.

Zachowanie

Tu też widzę spore różnice. Mania zawsze była samodzielna i potrafiła długo zajmować się sama sobą. Towarzystwo inne niż swoje wydawało się dla niej zbędne (to zmieniło się dopiero niedawno). Kuba wręcz przeciwnie -  jest cycusiem mamusi. Gościu jest przylepą jakich mało. Wymaga uwagi i zainteresowania innych. Co potrafi być uciążliwe, gdy do zrobienia jest milion rzeczy dookoła. 
Marysia, od zawsze, wydaje się przebywać we własnym świecie. Często się na czymś "zwiesza". Ma duszę artystyczną i taką... romantyczną. Jest towarzyska i zawsze znajdzie sobie towarzyszy zabawy. Przeważnie jest pogodna, ale nie przypominam sobie żeby wiecznie się zacieszała tak jak Kuba. Prezes rozdaje całusy (buziaki - obleśniaki) i uśmiechy praktycznie każdemu i bardzo potrzebuje się przytulać... miliard razy dziennie. Maśka była średnio chętna do takich czułości. 

Nasze podejście

U nas też widzę różnice w podejściu do dzieciaków. Pewnie powodowane jest to tym, że teraz jesteśmy starsi i bardziej doświadczeni. Nigdy jakoś specjalnie nie spinaliśmy się przy Marysi, ale przy młodym widzę, że jeszcze luźniej podchodzimy do tematu. Czasem jednak zastanawiam się nad sobą, bo chociaż nadal uskuteczniam, tzw. zimny chów to czasem dostaje jobla i opatulam Kubę w kolejne warstwy odzieżowe. Potrafię przegiąć do takiego stopnia, że Stary musi mnie hamować. Bardziej stresuje się "misjami samobójczymi" Kuby, bo koleżka jest zbyt odważny. Najgorsze co posypało się w moim przypadku to organizacja. Podobno przy trzecim dziecku logistyka zaczyna kuleć... no nie, u mnie przy drugim padła na kolana i dopiero od jakiś 2 tygodni zaczyna się podnosić. Moje pedantyczne zapędy zostały ostro przytępione. Szybko skapitulowałam jeśli idzie o zbieranie zabawek po małym, naczyń też nie pucuje już co wieczór. Starość nie radość i rządzi się swoimi prawami, zwłaszcza jeśli idzie o zmęczenie. Już kilka razy złapałam Mańkę na tym, że zabiera Kubę do swojego pokoju i spokojnie mu tłumaczy "Ciup-ciup chodź, posiedzisz ze mną. Niech mama ma chwile spokoju dla siebie". 
W przypadku Starego naszego najdroższego podejście względem Kuby poluzowało się aż za bardzo. Mało przejmuje się wywrotkami i zderzeniami męskiego potomka. Przy Mani chuchał i dmuchał, gdyby mógł to wszystko wyłożyłby gąbką i innymi miękkimi materiałami żeby królewna nic sobie nie zrobiła przypadkiem. Cierpliwość mu kuleje i to bardzo. Ale nadal jest najlepszym tatusiem na świecie dla dzieciaków i najlepszym wsparciem dla mnie.

Trochę tych różnic jest. Sprawiają, że przeżywamy przygodę rodzicielską na nowo. Mania i Kuba są tak podobni do siebie wizualnie, ale charaktery mają zupełnie inne. Mania była spokojna i nie wymagająca, aktualnie jest wulkanem energii, który potrzebuje towarzystwa. Kuba, człowiek wymagający przytulasków i ogólnej bliskości, zafascynowany innymi dziećmi i kochający towarzystwo - ciekawe czy to się zmieni w przyszłości, tak jak u siostry?

Oj, te dzieciaki... potrafią człowieka zrównać z ziemią. Potrafią sprawić, że człowiek wyjdzie z siebie i stanie obok. Jednak jak już się pojawią w życiu, to ciężko przypomnieć sobie jak to było jak ich nie było. 




Copyright © 2014 ⚡ Pod Napięciem ⚡ , Blogger