Mazurskie wspomnienie

Rozpoczęcie roku szkolnego już za nami. Pierwsze dni w placówkach odhaczone. Codzienna rutyna powróciła do naszego życia. Ale chce jeszcze na moment, na chwileczkę cofnąć się do naszych ostatnich wakacji. Zostawić tu wspomnienie mazurskich widoków i wspaniałych chwil spędzonych w  tym cudnym zakątku Polski. 



Kolejny dziki pomysł. Szybkie pakowanie i wyjazd z dnia na dzień - czyli dzień jak co dzień w naszym przypadku. Szczerze, to nie był planowany wyjazd. Planowany to był lot do Norwegii, ale siła wyższa w postaci skoków rozwojowych Kuby, dziwnego niespania i buszowania po nocach Mańki, potrzeby aby Stary pojawił się na nocnej zmianie w środku urlopu oraz lotów o 5:50 (!?!) zaważyły na odłożeniu tej wyprawy na czas późniejszy... Może tak miało być, bo niechcący trafiliśmy w cudny zakątek Polski. Raj dla dzieciaków w gospodarstwie agroturystycznym, piękne widoki na każdym kroku i konie - konie były wszędzie!

Nie nastawialiśmy się na nic. Agroturystyka to agroturystyka- nic nowego dla nas. Na miejscu okazało się, że dzieciaki będą miały niebo na ziemi. Wielki ogród, świetlica z całym zapleczem zabawek, gier planszowych, puzzli, piłkarzyków i sprzętów sportowych. Huśtawki, hamaki, trampoliny... czego tylko dusza zapragnie. Za ścianą krowy, gęsi, kury, małe kotki i kucyk Basia. Nieopodal przepływała rzeka, po której dzień w dzień przepływało mnóstwo kajakarzy. 

Gdzie się człowiek nie obejrzał, coś zachwycało. Pola, rzeki, jeziora, konie, urocze stare chatki czy też wspaniali, ciepli i sympatyczni ludzie. Gospodarze zapychający nas serem z krowiego mleka (własnej roboty), pomidorkami ze swojej szklarni czy rozpieszczający nas świeżą śmietanką do kawki. Mania codziennie pałaszowała michę płatków z mlekiem od krówki, która mieszkała obok nas. Sympatyczni sąsiedzi z pokoi obok, z którymi co wieczór przesiadywaliśmy na tarasie kiedy dzieciaki spały jak zabite po całym dniu na powietrzu. Przemiłe chwile i wspomnienia.

Śniadania w ogrodzie, lenistwo w hamakach, rejsy po jeziorach, moczenie dupska w czystej, przejrzystej wodzie, cisza i spokój okolicznych lasów. To tak niewiele, a sprawiało wiele przyjemności i młodszym i starszym. 

Mieszkaliśmy w małej wiosce - Wojnowie. Miejsce idealne dla rodzin. Każdy znajdzie jakieś  atrakcje dla siebie. 

  • Dla miłośników koni -  raj na ziemi, bo stadnina stoi obok stadniny. My wybraliśmy się do Gałkowa. Piękna miejscowość! Urocze stare domki zachwycały nas podczas spaceru. Konie dookoła -  na polach, przy stadninie, gdzie się człowiek nie obrócił tam dojrzał konie. Mania, która aktualnie przeżywa etap zauroczenia tymi stworzeniami była w siódmym niebie.
  • Park dzikich zwierząt w Kadzidłowie - cudne miejsce, w którym jak nazwa wskazuje można zobaczyć dzikie zwierzęta takie jak żubr, łoś, jeleń, wilk i wiele innych. Niektóre zwierzaki można głaskać i karmić - co dało maluchom dużo radości.
  • Rejsy po jeziorach, które trwają ok. godziny, ale można zaszaleć i udać się w rejs do Mikołajek, który trwa 5 godzin w 2 strony.
  • Spływy kajakowe rzeką Krutynią - świetna zabawa!

To tylko kilka z możliwych atrakcji. My załapaliśmy się, np. na święto konika polskiego, gdzie podziwialiśmy te cudne stworzenia przez pół dnia. Wybraliśmy się też do Mikołajek, ale nic ciekawego tam nie znaleźliśmy i szczerze wcale, ale to wcale nam się tam nie podobało... stragany z chińską tandetą, miliony ludzi, na samym jeziorze też "tłok" - zatrzęsienie jachtów, wielkich "hałsbołtów" i motorówek... zero przyjemności z żeglowania w takim miejscu. Całe szczęście, niedaleko znajdowała się strefa ciszy, rezerwat jeziora Nidzkiego i to tam spędziliśmy większość czasu. 

Z ręką na sercu polecam te okolice. Są idealne na wypoczynek z rodziną. To były jedne z nielicznych wakacji, z których nie chciało mi się w ogóle wracać. Było pięknie! Teraz czas wracać do życia codziennego. Idzie jesień. Trzeba się szykować... na kolejne małe i duże wyprawy!
























Copyright © 2014 ⚡ Pod Napięciem ⚡ , Blogger