"Mózg ciążowy"

Momentami patrząc w moje oczy można zauważyć... pustkę! Gdyby moja twarz mogła jakoś przedstawić to co się dzieje w głowie kiedy próbuję złożyć zdanie, to najpewniej były by to takie kropeczki, które kręcą się w koło podczas ładowania filmu na necie. Można robić podśmiechujki z "ciążowego mózgu", ale proszę państwa... ludzie piszą nawet na ten temat książki! Ludzie robią z tego wywody naukowe! 


Tego jakże magicznego stanu doświadczam drugi raz w życiu i jest gorzej niż poprzednio. Jestem tak kulawa umysłowo, że Bartek w ramach rozrywki inscenizuje jakbym wyglądała w różnych teleturniejach ze swoim mało inteligentnym wyrazem twarzy i wiecznym "CO?!?" na ustach. To wieczne "CO?!?" wypowiada tak specyficznie, że sikam pod siebie za każdym razem, ryzykując przedwczesnym porodem podczas histerycznych napadów dzikiego rżenia. 

Absolutnie nie mam mu za złe tego naśmiewania się ze mnie. Potrafię i lubię pośmiać się z samej siebie. Niech chłop sobie poużywa, bo w końcu ktoś jest w gorszej kondycji psychicznej od niego samego. 

Sam fakt mojego niedołęstwa umysłowego poraża tak bardzo, że obcy ludzie na środku osiedlowego marketu mają ze mnie nie złą pompę kiedy próbuję dziecku wytłumaczyć co to, to żółte obok czerwonej papryki. Oczywiście chodzi o żółtą paprykę, ale zanim mózg przeprocesuje to co powinnam powiedzieć z moich ust pada głośne i wyraźne: POMARAŃCZA! Ale sobie gościu zdrowo parsknął ze śmiechu! Mania stała ze zdziwionym wyrazem twarzy i zapewne się zastanawiała czy jej stara ma równo pod sufitem czy coś jest nie halo z obcym panem obok. 

Nie jestem pewna czy gdzieś to wyczytałam czy słyszałam w radiu -  podobno mózg kobiety w ciąży kurczy się o 6%. W moim przypadku obkurczył się już o 46% i to nadal postępuje. Potrafię stać i słuchać co ten Stary do mnie mówi, ale nie jestem w stanie tego "przetrawić" i zrozumieć. Na moje: "Od minuty Ciebie słucham i nie jestem w stanie zrozumieć"- on wybucha śmiechem, a ja nadal nie wiem o co chodzi. 

Praca "ciążowego mózgu" w moim przypadku odbija się na: a) pamięci, b) uszczerbku na inteligencji, c) śnie. 

O tym, że w ciąży sny są, delikatnie mówiąc, dziwne  pisałam już w TYM POŚCIE. Nie sądziłam jednak, że poziom popieprzenia nocnych marów może osiągnąć tak absurdalne poziomy! Aż strach zasypiać w nocy. Jak nie golenie nóg obieraczką do warzyw, to zapominanie dziecka, albo kilkugodzinna pogoń za ciastkiem i lodami. 

Zapominanie o wszystkim bardzo uprzykrza życie. Potrafię iść do sklepu z listą zakupów, zapomnieć jej wyjąć i wrócić z 1/3 zaplanowanych rzeczy. Potrafię usiąść na ławce,  zacząć rozmyślać o błękitnych migdałach i zapomnieć, że obok biega Mańka... Nie wołajcie opieki społecznej, jeszcze nie zdarzyło mi się wrócić do domu bez niej. Zapominam jej zabierać tylko we śnie i budzę się wtedy zlana potem. Potrafię też o czymś mówić, zawiesić się na moment i po chwili już nie pamiętam co miałam na myśli. Najlepsze jest to, że to ma mądre, fachowe określenia - Ciążowa amnezja, pregnezja". Ha ha ha Stary! Ja mam sensowne wyjaśnienie na to co się ze mną dzieje, a Ty masz po prostu SKLEROZĘ! 

Najgorszy jest jednak brak sprawnego pomyślunku. Ta pomarańcza i wieczne "CO?!?" będzie mnie prześladowało do końca życia. Czasem mam trudności z nazwaniem prostych przedmiotów codziennego użytku. Czasem mówię coś i w połowie zdania wplatam coś ni z gruchy ni z pietruchy, coś co nie ma najmniejszego sensu i jest kompletnie nie na temat. 

Pocieszam się, że to niebawem chociaż częściowo minie. Chociaż po ciąży z Manią moja pamięć nie wróciła w 100% do pełnej sprawności... Z tą kwestią sobie poradzę. Najważniejsze, że zdolność wypowiadania się bez robienia z siebie debila będzie przynajmniej bez zarzutu. OBY! Bo takie sitowie w głowie jest wręcz upokarzające! 


Copyright © 2014 ⚡ Pod Napięciem ⚡ , Blogger