Ostatnie przygotowania: wyprawka noworodka

Czyli jak to myślałam, że prawie wszystko miałam, a potem... się skichałam.


Już raz taką wyprawkę kompletowałam. Jednak po 5 latach ciężko było mi przypomnieć sobie o niektórych rzeczach. Mając świadomość, że w zakamarkach piwnicy znajdę sporo ciuchów i bibelotów po Mani przez dłuższy czas sądziłam, że jestem prawie gotowa. A tu co? "Py-sy-tro" - jak to zwykła mawiać moja teściowa. 




Czas najwyższy zacząć się ogarniać.  8 miesiąc, różnie to teraz może być. Lepiej być wcześniej przygotowanym na wszystko niż obudzić się z przysłowiową „ręką w nocniku” i liczyć na to, że Bartas będzie wiedział co z czym i jak. Pierwszy krok to skompletowanie wyprawki dla malucha, przynajmniej na poziomie najpotrzebniejszego minimum. Trzeba zadbać, żeby to co jest najpotrzebniejsze w pierwszych chwilach życia malucha było przynajmniej na miejscu, nawet nie rozpakowane, ale żeby leżało w szafie. Niech leży w takim miejscu, w którym tatuś będzie w stanie sam je zlokalizować i w razie nagłej potrzeby sam przygotować do użytku.  

W czasie, gdy ja leżałam z Mańką w szpitalu, Stary musiał przygotować łóżeczko, zamontować baldachim i ogarnąć pościel. Musiał dokupić pare rzeczy i dowozić mi najpotrzebniejsze, które zużywałam w zastraszającym tempie. Jednak były to pierdoły, wiedziałam że da radę. Jednak patrząc na to, że JA nie pamiętałam o połowie potrzebnych klamotów, które będą niezbędne kiedy Kubol postanowi się objawić - zapaliła mi się czerwona lampka nad głową. Bartas ma pamięć starszego Pana z alzheimerem więc jeśli ja nie przygotuję wszystkiego sama na "godzinę 0", to będziemy w czarnej dupie!

Musiałam poszperać w teczkach w poszukiwaniu ściągi ze szkoły rodzenia, w której miałam wszystko przepięknie rozpisane. Wszystko krok po kroku w każdym temacie. Chociaż na zajęcia chodziliśmy 5lat temu, to wolałam po nią sięgnąć, bo było w niej zawarte wszystko! ZONK, nie ma! Nie wiem co się z tym stało. Pozostały tylko instruktaże pierwszej pomocy. Musiałam sama dojść do tego, co jeszcze potrzebujemy. A okazało się, że pomimo dość sporych zapasów po Mani mamy braki. Przez 5 lat akcesoria niemowlęce poszły do przodu, pojawiło się sporo nowych rzeczy i marek. Przeżyłam spory szok kiedy zobaczyłam, że z 4 rodzajów butelek zrobiło się przynajmniej dwa razy tyle. Odsysaczki do noska są teraz na baterie i nie trzeba zasysać glutków ustnie czy przy użyciu odkurzacza. 5 lat temu do wyboru miałam tetrówy i flanelówy... teraz dostaje oczopląsu podczas przeglądania działów z tymi artykułami w sklepach internetowych. Od jednorazówek też można ześwirować, bo można je dostać w rożnych kolorach tęczy. W zeszłym roku Gdańsk zalało, zalało też naszą piwnicę. Łóżeczko, podgrzewacz do butelek, krzesełko do karmienia i kilka innych mniej lub bardziej potrzebnych rzeczy poszło się wąchać.

Przez 5 lat człowiek ma prawo zapomnieć co jest niezbędne przy noworodku i w jakich ilościach najlepiej to mieć. Nie myślałam, ze przeżyję taki szok w związku z milionem (mniej lub bardziej dziwnych) nowinek i nowości. Nie myślałam, że polegnę w gąszczu możliwości wyboru!  Potrzebna była ściąga! A jak już sama sobie ją zrobiłam, to po co ma gnić w czeluściach komputera. Może komuś jeszcze będzie potrzebne przypomnienie. 

Co potrzeba na start? Pomijam takie oczywistości jak wózek, nosidło czy łóżeczko.







  • Body i pajacyki – podstawa podstaw. Najwygodniejsze do ubierania. Body najlepiej rozpinane na brzuszku – ułatwia to życie razy milion. To samo tyczy się pajacyków – rozpinane na brzuszku, nie na plecach, bo i takie się jeszcze zdarzają. Na wizyty lekarskie i do przewijania idealne. Szybko i łatwo ogarniesz malucha, a to na początku dla zestresowanego i zmęczonego rodzica jest ważne. Ile potrzeba? W internetach piszą, że 6-9 szt. Ja uważam, że im więcej tym lepiej. W gorszym dniu można przebierać dziecko po kilka razy, a pralka potrafi chodzić non-stop;
  • Bluzeczki/kaftaniki – bluzeczki najlepiej z rozpięciem na ramieniu. Ja osobiście nie sięgam po żadne, które mają kołnierzyki. Wygoda przede wszystkim! Na strojenie przyjdzie pora. Ile potrzeba? 3-10 sztuk? Takie minimum na start;
  • Śpioszki – 3-10 sztuk tak, aby można było skompletować z kaftanikami, bluzkami czy też body;
  • Spodenki/ półśpiochy – dresiki, leginsy – coś mięciutkiego. Na jeansy przyjdzie pora. 5 szt na start minimum;
  • Czapeczki - 2 szt bawełnianych na start. Czapeczki czyli temat rzeka wśród matek. Ja jestem po tej stronie barykady, która ich nie nadużywa. Ale w szpitalu warto mieć, nigdy nie wiadomo czy będą przeciągi i jaka temperatura będzie tam panowała;
  • Łapki -niedrapki – 2 sztuki do szpitala. W razie czego zawsze można zastąpić je skarpetkami;
  • Skarpeteczki - 5 par na początek lub więcej, bo spokojnie mogą zastąpić niedrapki;
  • Bluzy / sweterki- w zależności od pory roku. Dobrze mieć po 2-3 sztuki w szafce;
  • Kombinezon - w zależności od pory roku. Ja mam jeden cieńszy i drugi lekko grubszy. Młody urodzi się w połowie listopada. W razie zimy stulecia, której u nas nie było od stu lat, ogarnę jeszcze jeden;
  • Rękawiczki + gruba czapka – w zależności od pory roku.


Jak z rozmiarem?
Poleca się kompletować ubranka od rozmiaru 56. Jednak ja skupiam się na tych w rozmiarze 62, bo pamiętam jak było z Mańką, która urodziła się wielkości małego konika. Kuba też już jest więszy niż być powinien więc wolę startować od większego rozmiaru, mając w zanadrzu kilka mniejszych na w razie czego.
Jeśli jesteś pierworódką – pamiętaj, że rozmiar rozmiarowi nie równy. Każdy sklep, każda sieciówka ma swoją wizję danego rozmiaru. Jeśli kupisz ubranka w tym samym rozmiarze lecz w innych sklepach to nie zdziw się jeśli w jednych dziecko będzie się „topić”, a w te drugie go nie wciścniesz.

Wszystko oczywiście powinno być wyprane przed przybyciem właściciela, w specjalnym płynie/proszku.







  • Delikatny płyn do kąpieli – u Mani startowaliśmy mając w podorędziu emolienty i teraz też wolę posiadać je w koszyczku;
  • Wanienka - wiadomo. Najlepiej z gumkami antypoślizgowymi na dnie. Te z Ikei są naprawdę spoko;
  • Przewijak;
  • Ręczniki– chłonne, mięciutkie. Z różkiem na głowę będzie najbardziej poręczny;
  • Duże waciki - do przemywania oczek;
  • Patyczki do uszu;
  • Sól fizjologiczna – do czyszczenia noska oraz oczu;
  • Aspirator do noska – kiedyś używało się gruszek. Kto boi się aparatury w stylu aspiratora zapewne sięgnie właśnie po gruchę. Przy Mani używaliśmy chyba wszystkich dostępnych aspiratorów jakie 5 lat temu były dostępne na rynku. Zdarzyły się takie co nie blokowały wydzieliny, więc najdłużej korzystaliśmy z Katarka podłączanego do odkurzacza – świetna sprawa, ale trzeba wyciągać maszynerię. Jakież wielkie było nasze zdziwienie kiedy podczas przeczesywania internetów odkryłam, że teraz można zaopatrzyć się w aspirator na baterie! Taki planujemy nabyć w najbliższym czasie;
  • Pampersy/ pieluchy jednorazowe – na start 2-3 paczki najmniejszego rozmiaru. Potem szybko przechodzi się na 2;
  • Wilgotne chusteczki – przynajmniej 1 paczka do szpitala i 1 do torby, którą będziemy mieć na wyjścia. W domu można korzystać z wacików namaczanych w lekko podgrzanej wodzie. Jak kto lubi;
  • Pieluchy wielorazowe - im więcej tym lepiej. Minimum z 20 szt pieluch tetrowych na początek. Będziesz je wykorzystywać do wielu rzeczy, serio! Masz do wyboru rożne rodzaje, rozmiary, kolory i wzory. Jak te 5 lat temu wybór ograniczał się do tetrowych i flanelowych, tak teraz masz muślinowe, muślinowo- bambusowe, bambusowe no i te tradycyjne flanele i tetry. Do wyboru- do koloru. Do podłożenia do karmienia, jako gałgan do rączki, jako otulacz, jako lżejszy kocyk, jako podkładka pod pupcie do kąpieli, jako kompres, jako ochronka przed ulaniem, jako ściera do podłogi w razie awarii. U nas zasada jest prosta- tetrówek nigdy za wiele;
  • Krem na odparzenia – ja pudru nie używałam i nie zamierzam używać. Krem używam doraźnie. Starczy go na wieki. Zanim dojdzie do momentu porodu to zapewne zostaniesz zasypana milionem próbek, których starczy na wieki wieków – ejmen;
  • Nożyczki z zaokrąglonymi końcami – nie bój się, nie skrzywdzisz nimi dziecka;
  • Szczotka z miękkim włosiem – czymś trzeba zrobić zaczes... pod warunkiem, że jest z czego go zrobić hehehe;
  • Termometr dotykowy – kupuj od razu taki, którym się „strzela” w czoło. Daruj sobie stresy używania tradycyjnego … do pupy;
  • Termometr do wanienki – możesz też moczyć łokcia żeby pilnować temperatury wody;
  • Balsam- do nawilżania ciałka;
  • Kocyki – ze dwa i to najlepiej różnej grubości;
  • Rożek – dla młodej mamy spore ułatwienie podczas przenoszenia dziecka. Można na początku używać zamiast pościeli;
  • Pościel – kołderka przyda się raczej na jesień/ zimę, zamiast niej można przecież używać kocyk ubrany w poszewkę (buba i tak się spod tego wykopie), poduszka będzie potrzebna dopiero za jakiś czas;
  • Płyn do prania i płukania - lub jak kto woli- proszek; specjalny, delikatny, odpowiedni do prania dziecięcych rzeczy.







  • Rogal do karmienia – jeśli masz duże poduszki w domu to go nie potrzebujesz. Jednak ma on więcej niż jedno zastosowanie. Raz, jest świetny do karmienia. Dwa , przed porodem ułatwia zasypianie i pomaga wygodniej ułożyć nogi. Trzy, po porodzie potrafi uratować dupę... i to dosłownie – świetnie się sprawdzi zamiast koła poporodowego kiedy jeszcze nie możesz w pełni normalnie siedzieć;
  • Butelki – lepiej żeby przynajmniej jedna była w domu. Nigdy nie wiesz kiedy się przyda. Nauczona doświadczeniem z Mańką żarłokiem, której nie mogłam wykarmić, bo nie było czym, w szafce mam już dwie ANTYKOLKOWE;
  • Smoczki (2 szt) – może użyjesz, może nie. Mańka tak płakała z głodu, że bez tynta się nie obyło. Dwupak leży już w szafce na w razie „W”;
  • Sterylizator i podgrzewacz – zawsze można dokupić w dowolnym momencie. Ułatwiacze życia. Sterylizator można olać i zalewać butelki wrzątkiem. Podgrzewacz – w przypadku potrzeby karmienia MM absolutny must have. W kilkanaście sekund woda gotowa do użycia;
  • Laktator - nawet jeśli karmisz piersią wcale nie jest niezbędny. Laktatory można wypożyczać lub można dokupić w każdym momencie.

Później, z czasem dojdą chusty, nosidła, leżaczki - bujaczki, maty edukacyjne, karuzele i inne cudowności do użytku wedle własnych potrzeb... bądź też nie. 
Każda mama jest inna. Każda ma swoje podejście i wizje. Jedna będzie się brzydziła wielorazówek, a druga będzie się wzdrygać na myśl o jednorazówkach i będzie prać tetrowe w orzechach. Jedna będzie płakać nad zimną kawą, druga inaczej wygospodaruje sobie czas i da sobie bardziej na luz. Ja nie zamykam się na ułatwiacze życia. Jeśli mogę sobie ułatwić funkcjonowanie z małym dzieckiem u boku to z tego korzystam. Why not? 


Copyright © 2014 ⚡ Pod Napięciem ⚡ , Blogger