Zmiana kodu na 3 z przodu.

Kiedyś tam, pewnie w okolicach gimnazjum, wizja życia kończyła mi się na 25 latach. Nie byłam w stanie wyobrazić sobie niczego co mogłoby się wydarzyć po 25-tce. To była taka magiczna granica. Życie się kończy, nic nie ma dalej. Starość Panie, starość! A tu proszę, żyję dalej i mam się całkiem spoko. 30 na liczniku, mieszkanko na wsi pod Gdańskiem, mąż i (już za chwilę, już za moment) dwójka dzieci na stanie.




"Jesteś taka jak ja!"

Wstaje Bartas z pieśnią na ustach i z radością oświadcza, że "Jesteś taka jak ja, lubisz to lubisz, później jest jak jest!". W ten sposób manifestował swoją radość, że przestanę mu gadać jaki to jest stary z tą swoją 30-tką na karku. 

O godzinie 7:00 w środku nocy ruszyła karuzela śmiechu, której nic nie zatrzymało przez cały dzień. Ze wszystkich stron atakowały mnie uprzejme życzenia i podśmiechujki z tej zmiany kodu na 3  z przodu. A to wszystko w czasie kiedy ja, niczego nie świadoma, spokojniutko sobie spałam. Kiedy udało mi się zwlec z wyra skrzynka sms i mesendżer był tak zawalone, że telefon potrzebował chwili na reanimacje po tym jak się zawiesił. Szydera na maxa! Nie zawiodłam się na nikim! Lofciam Was! Nikt mi nie odpuścił, nikt! Nawet Maryśka cisnęła mi ostro. 

Mamo, ale z Ciebie była młódka! - stwierdziła podczas przeglądania moich starych albumów.

Mamo, żyłki Ci wystają na stópkach... Zbliżasz się do bycia STARĄ BABCIĄ!

-Mamo! Na torcie postawię Ci krzyżyk! -Wujkowi Szymkowi sobie krzyżyk stawiaj na torcie jak wróci, a nie mi! -Mamusiu... NIE MUSISZ BYĆ KSIĄDZEM ŻEBY MIEĆ KRZYŻYK OBOK CYFEREK NA TORCIE!

Nie jest lekko z tą Mańką, oj nie. Nie jest też lekko z takimi znajomymi jakich mam i z taką rodziną jaką mam. Zero szczypania się. Pierwsze pociski posłała mi Mańka, a zaraz za nią w kolejce stała teściowa z prezentem urodzinowym - wagą! (Pociski mojej teściowej w okresie ciąży to jest temat na osobny post). W chwili kiedy w drzwiach mego domu (powiedzmy, że znienacka i że wcale, ale to wcaaaale się jej nie spodziewałam) stanęła moja przyjaciółka w wielkim czarnym worem myślałam, że pęcne. Nie dało się tego lepiej połączyć! 30 urodziny i wielki czarny wór z balonikami! Kuźwa, Koszalin jak Ci to niechcący genialnie wyszło!

Jednak żyję nadal. Worek nie był na moje spróchniałe zwłoki. Jego zawartość ma jedynie podnieść komfort mojego obolałego ciężarnego stanu. 

Jestem Kasia, mam 30 lat.

Chodzę i będę na wieki chodzić w jeansach i adidasach, moim hobby jest wykupywanie całego internetu kiedy mąż nie widzi. Chociaż na papierze trójka kłuje w oczy, to w sercu forever 21. Chociaż na czole pierwsze zmarszczki to w głowie nadal siano. Pierwsze siwe włosy? Nie wiem, farbuje je od lat 15 na wszystkie kolory tęczy i nadal będę to robić. Mąż płacze w poduszkę, że za kolejne dziesięć lat będę jak ta "Królowa życia" w poprzecieranych jeansach i różowym futrze, a do trumny będą mnie wkładać w galaktycznych legginsach i trampkach. Nie płacz kochanie! Ja wiem, że z Tobą jest tak samo! Chociaż próbujesz to maskować z całych sił to jesteś zbyt do mnie podobny i dlatego do końca świata jesteś skazany na moje towarzystwo. Wiedziały gały co brały!

Trzymamy się za ręce, z córką u boku, z synem, który jest w drodze i wchodzimy razem w kolejny etap życia. Z każdym rokiem co raz mniej poważni i z co raz większą ilością głupich pomysłów. ♥



Copyright © 2014 ⚡ Pod Napięciem ⚡ , Blogger