Moje Szczęście.

III trymestr nadszedł. Sama nie wiem kiedy ten czas zleciał. Jakoś z Mańką miałam wrażenie, że jestem w słoniowatej ciąży, która trwa i trwa. Hormony wchodzą na najwyższe obroty, wzrusza mnie już wszystko od reklam zaczynając, na widoku starszych ludzi na ulicy kończąc. Czuję dużo szczęścia, czuję się szczęśliwa jak cholera. Szczęście widzę i odczuwam z byle powodu. Nie wiem czy to przez to, że endokrynolog przykręcił mi kurek z lekami czy to ten gościu w środku mi miesza w głowie. 



Moje szczęście:
  • jest w tej małej rączce, która trzyma moją z największą ufnością,
  • jest w tej dużej ręce, która trzyma moją tak samo (a może nawet mocniej) non-stop od 12 lat, 
  • jest w tych dwóch uśmiechach, które malują się na twarzy mniejszej i większej kiedy pytam czy pojedziemy na jacht,
  • jest w słowach "zobacz, jak mamusia ładnie wygląda" - chociaż brzuch wchodzi do pomieszczenia na długo zanim reszta ciała do niego dołączy,
  • jest w tych niespodziewanych gościach, których ostatnio u nas strasznie wielu, 
  • jest w ciszy, która panuje w domu do późnego popołudnia, bo Mania jest znowu w przedszkolu, 
  • jest w tym czasie, kiedy czekam aż drzwi się otworzą, a moja zgraja wpadnie z wielkim hukiem do mieszkania, 
  • jest w wieczornym powietrzu, w którym już czuć zbliżającą się jesień, 
  • jest w spontanicznych wycieczkach, których jest ostatnio sporo,
  • jest w ciszy przed burzą, kiedy my siedzimy późną nocą przytuleni na pokładzie jachtu, a Mania smacznie śpi na swojej koi, 
  • jest w tym rozbawionym wzroku, kiedy ja umieram, bo siku, a nie mogę wyjść z jachtu, bo na zewnątrz tajfun,
  • jest w tej jego wyrozumiałości, kiedy ja zrywam boki ze śmiechu, bo wyrżnął orła najcięższego kalibru, 
  • jest w tych SMS-ach, które są nadal ciepłe i pełne uczucia pomimo upływu  lat, 
  • jest w miękkości skóry tych pucowatych policzków małej księżniczki, 
  • jest w każdej kolejnej paczce, której zawartość to mały pluszowy kombinezon lub kolorowe butelki i smoczki,
  • jest w każdym kolejnym niemowlęcym gadżecie upolowanym za bezcen,
  • jest w tych wszystkich bukietach polnych kwiatów znoszonych przez małe rączki podczas, gdy ja siedzę na wizytach kontrolnych w gabinecie, 
  • jest w tych niebieskich oczach, które patrzą na mnie z takim samym uczuciem od wielu lat, 
  • jest w tych wszystkich wieczornych wygłupach na poziomie nastolatków,
  • jest w kopniakach, boksach i rewolucjach, nawet tych o 4 z rana, które za nic nie dają mi spać,
  • jest we wspólnych marzeniach, które staramy się realizować prędzej czy później,
  • jest we wspólnych pasjach, które ukształtowały się całkiem niedawno, 
  • jest we wspólnym czytaniu w myślach, 
  • jest w dogryzaniu sobie nawzajem,
  • jest w 100% pewności, że zawsze mogę liczyć na moją drugą połówkę, 
  • jest w tym, że moja druga połówka jest faktycznie drugą połówką/ moim uzupełnieniem, 
  • jest w tym, że wystarczy jedno moje zainteresowane spojrzenie i samochód już stoi, a w moim kierunku jest wyciągnięty aparat,
  • jest w dzikim biegu przez pole, kiedy trzymamy się (na razie) we troje za ręce i lecimy na cudze pole wspinać się po snopkach siana,
  • jest w jeszcze dzikszej ucieczce przed zyliardem komarów z wielkimi uśmiechami na ustach,
  • jest w oczekiwaniu na tego małego człowieka, który gości w moim wielkim brzuchu. 
Moje szczęście jest głownie w tej rodzinie, która jest dla mnie idealna. Pomimo tego, że nie raz wióry leciały i że wspólnie gramy sobie na nerwach. Jest pięknie, jest radośnie, jest tak jak powinno być. Teraz, kiedy czekamy na najmłodszego czuć to wszystko jeszcze mocniej niż zazwyczaj. Lepiej dopasować się nie mogliśmy. 



Copyright © 2014 ⚡ Pod Napięciem ⚡ , Blogger