Zamartwiaczka

Zamartwiaczka

Im bliżej listopada to co raz bardziej zaczynam trząść portkami. Nie wiem czy to skutek uboczny tej ciąży czy faktyczny stan psychiczny, ale Stary twierdzi, że co chwilę znajduję sobie kolejny powód do zamartwiania się. 


A komary w dupę tną!

A komary w dupę tną!

Środa.
Dzień jak co dzień. Idę przed siebie pchając kosiarkę po działce, setny raz w przeciągu miesiąca. Stary grzebie w grządkach. Wrócił w sobotę z tygodniowego rejsu i wygląda jakby mu jeść nie dawali przez ten cały czas. Idę dalej i się zastanawiam: ile jeszcze ten chłop wytrzyma zanim poniesie go znowu na wodę? Moje rozmyślania i kontemplację dudniącego w działkowym radyjku disco polo przerywa Bartek:

-Mamy wolny weekend razem! Jedziemy na jacht na Wdzydze?

Ło! Poszło szybciej niż myślałam! Co mu będę bronić? Wiem, że to lubi. Mańka z resztą też. Upewniłam się tylko milion razy czy nie będzie piździeć i się zgodziłam.

Copyright © 2014 ⚡ Pod Napięciem ⚡ , Blogger