Trudne tematy - porozmawiajmy o śmierci z dzieckiem

Taki problem mam mały z Mańką. W sumie to nie jest problem z nią... Mam problem z odpowiedziami na niektóre pytania, które zadaje. Pytania padające z jej ust są co raz trudniejsze i ne chodzi o standardowe: "mamusiu, a  skąd się wzięłam w Twoim brzuchu?" - z takimi to ja sobie poradzę. Maśka sięga po cięższy kaliber, bardzo interesuje się tematem śmierci. Z dnia na dzień atakuje pytaniami, które sprawiają mi spory problem. 


  • Gdzie jest teraz babcia? Kiedy babcia w końcu wróci do dziadka i do nas? 
  • Dlaczego ludzie są w grobikach? Czemu na cmentarzu jest tyle malutkich grobików?
  • Dlaczego niektóre dzidzie umierają w brzuchu swoich mamusi? 
  • Czy możemy wykopać Ariskę i przenieść ją koło babci? Czy możemy wykopać babcię? 
  • Dlaczego babcia zachorowała? Czy babcię już nie boli? Czy babcia jest z aniołkami?
  • Jak się umiera? 
  • Co to jest hospicjum? Czy babci było dobrze w hospicjum?
  • Czy ja też umrę? Wszyscy umrzemy prawda? 

To tylko lajtowa wersja startowa, z którą się mierzę od jakiegoś czasu praktycznie dzień w dzień.

Od zawsze staram się rozmawiać z Mańką jak z dorosłym i w pełni rozumnym człowiekiem. Bardzo możliwe, że przez to w wieku lat czterech zagina nas swoja mądrością, powagą, zaawansowaną budową zdań przy użyciu słów, które sprawiają, że ten mały kurczak wydaje się zbyt poważny jak na swój wiek. Mimo to, zaskakuje mnie tymi pytaniami o śmierć, o życiu po śmierci i drąży, drąży z dnia na dzień co raz głębiej. Już brak mi kompetencji i pomysłów co jej mówić. Potrzebne mi było wsparcie.


"Weź jej odpowiedz jak najbardziej pokrętnie potrafisz to da spokój, ja tak robię" - usłyszałam tą radę już kilka razy. Nie, nie... tak nie da rady i poza tym to nie ma sensu. Jeśli nie działa magiczne powiedzonko: "Porozmawiamy jak podrośniesz, bo nie wszystko zrozumiesz" - to kombinowanie nie ma sensu. 

 Przegrzebałam internet na nowo. Podczas moich wykopek, kiedy szukałam wypowiedzi na temat tego CZY DZIECI WIDZĄ WIĘCEJ od nas, dorosłych, natknęłam się na książki. Książki wspierające rodziców i pomagające odpowiadać pociechom na nurtujące je pytania. Znalazłam, pochłonęłam i czuję, że teraz będzie mi łatwiej. Doczytałam, że dobrze robiłam nie słuchając rady wyżej przytoczonej.

Mówienie dzieciom prawdy w sposób adekwatny do ich wieku służy umacnianiu ich zaufania. W przeprowadzeniu takiej rozmowy powinniśmy stosować jasny i prosty język dialogu.
(...) Przygotowanie się do takich odpowiedzi i dialogów z określeniem, czym jest śmierć i jak ludzie umierają, może przełamać barierę komunikacji oraz zapewnić odpowiedni poziom uczciwości w stosunku do doznającego żałoby dziecka.
Czy u Mani, pytania o śmierć są objawem żałoby? Nie jestem pewna, ale mądre źródło twierdzi:


Dziecko w wieku 2–5 lat zaczyna reagować na śmierć bliskiej osoby podobnie jak dorosły. Nie umie jednak wyrazić własnych uczuć. Nie rozumie do końca zjawiska śmierci. Nie wie na ogół, że jest nieodwracalna. Myślenie dziecka nie podlega jeszcze do końca regułom logiki. Wyciąganie wniosków odbywa się na zasadzie myślenia magicznego. Dziecko może postrzegać śmierć jako formę snu, wyjazdu, obecności w innym wymiarze, z którego można powrócić. W tym wieku dziecko potrzebuje uwagi i poczucia bezpieczeństwa. Na ogół te dwa elementy zostają zachwiane w okresie żałoby, ponieważ otoczenie zajęte jest własnymi emocjami. Dziecko może więc reagować poprzez bunt wymierzony w zmarłego lub głównego opiekuna z powodu opuszczenia. Okazuje emocje poprzez zmiany w zachowaniu: lęki nocne, brak apetytu, podatność na choroby. Co trzeba zrobić:
odpowiadać na w kółko zadawane pytania, reagować na przejawy „magicznego myślenia” i je osłabiać.
 
Kiedy dziecko pyta, kiedy ono umrze. Jak wtedy zareagować?

Człowieka może zamurować. Jednak oboje z Bartkiem cierpliwie tłumaczymy, że wszyscy kiedyś umrą. Z naciskiem na KIEDYŚ. Zazwyczaj drąży temat i dopytuje kiedy nastąpi to "KIEDYŚ" i co się wtedy dzieje. Tłumaczymy, tłumaczymy wszystko w miarę prostym językiem. 

Śmierć w  wyniku ciężkiej choroby.
Trudna sprawa. Trudna i bolesna. Mania przeżywała chorobę babci. Na swój sposób rozumowała. Dobrze wiedziała, że dany dzień jest gorszy od wcześniejszego. Rozdawała te swoje magiczne całuski, które są lekiem na całe zło z nadzieją, że to pomoże, że będzie mniej bolało. Dopytuje często o raka. Dopytuje czy nie można się nim zarazić. "Walczymy" żeby wybić jej, że szpital = cmentarz. Tak sobie zakodowała. Widzi szpital i szuka obok cmentarza. Ciężko jej przetłumaczyć, że w szpitalu leczą i pomagają. 


 
O czym warto pamiętać, rozmawiając z dzieckiem o śmierci?
 
Ważne jest, aby odpowiadać dziecku na wszystkie pytania. Nawet jeśli będą co raz trudniejsze. Chociaż, nie oznacza to, że musimy od razu udzielać wyczerpujących odpowiedzi. Przynajmniej w trzech źródłach przeczytałam, że najlepiej rozpocząć rozmowę od pytania: „A jak Ty myślisz?”, po czym nawiązać do tego, o co dziecko pytało - w ten sposób możemy ułatwić dziecku zrozumienie sytuacji.



Poważnie się zrobiło. Kilka dni to za mną chodziło. Może komuś jeszcze pomoże. Dzieci są ciekawe, dzieciaki też chcą wiedzieć co się dzieje dookoła. Uf. 


Instagram

 
Copyright © 2014 ⚡ Pod Napięciem ⚡ , Blogger