Pragnienie dorosłości

Młoda weszła w nowy etap życia. Każdy z nas przechodził przez to samo, jedni wcześniej drudzy później. Maryśka ma ogromne pragnienie, aby być dorosłym człowiekiem. Każde dziecko o tym marzy, każdy nastolatek niecierpliwie wyczekuje dnia kiedy na liczniku pojawi się magiczna osiemnastka- przepustka do dorosłości, samodzielności i "wolności". Później marzy się jedynie  o tym, aby licznik się zatrzymał, żeby czas biegł wolniej.



Maśka od czasu maratonów weselnych stwierdziła, że nie chce być już mała. Pragnienie dorosłości manifestuje mniej lub bardziej świadomie. Nie chodzi tu o potrzebę samodzielności, bo własnoręczne posmarowanie kanapki masłem i pasztetem czy ubranie się jej nie zadowala. To są błahostki, które ma już opanowane od dłuższego czasu. Moja córa w wieku lat trzech i pół marzy o tym, o czym powinna zacząć myśleć będąc nastolatką. Miewa przebłyski kompleksów, z którymi borykają się dorosłe kobiety. Opowiada o rzeczach, które rozwalają na łopatki i posługuje się przy tym słownictwem, które potrafi zadziwić.

Tym co urzekło ją w dorosłości najbardziej jest perspektywa wyjścia za mąż. Łe tam z instytucją męża, ale ślub, wesele, suknia- to jest to! Mała jest zafascynowana całą otoczką przedsięwzięcia. Kręcą ją wszelkie programy weselne w TV. Salon sukni ślubnych tłucze non-toper-mielonka. Za mąż wychodzi "na niby" trzy razy dziennie. 

***

-Mania, czemu walasz się w wyjściowej sukience?- zapytałam małego bąka po powrocie z pracy.
-Bo idę na ślub!- odpowiedziała niosąc dwa krzesła pod pachą.
-Oooo! Na czyj tym razem?
-No na mój!- odpowiada z oburzeniem i w pełnym skupieniu ustawia krzesło i taboret obok siebie.
-Z kim ten ślub bierzesz?
-No przecież z moim mężem!
-A czemu go jeszcze nie poznaliśmy? To nie ładnie!
-Bo ja sama go nie znam... Nawet nie wiem jak on ma na imię! Zrób mi zdjęcie, tylko poczekaj aż rozłożę suknię na krześle!



 
***
Dzieciąteczko moje ma niepohamowaną potrzebę niesienia pomocy innym. Przejmuje się chorymi dziećmi na całym świecie. Pragnie nieść ratunek poprzez słanie sms-ów, ale nie ma telefonu i umiejętności więc oświadcza nam, że mamy je wysyłać,  bo pieniążek z sms-a to dla kogoś może być lekarstwo lub "pyszne śniadanko". Z namaszczeniem niesie siaty obładowane tonami nakrętek żeby chore dzieci mogły mieć nowe wózki inwalidzkie. Pragnie nieść ratunek i pocieszenie na różne sposoby, zaczynając od małej kuzynki, która popłakała się, bo jej mama odjechała zaparkować samochód  (podczas burzy, której panicznie się boi tuliła mała siostrę cioteczną i uspakajała mówiąc, że mamusia zaraz po nia przyjdzie), a kończąc na reanimacji mnie w chwili kiedy charczałam jak stare pudło i byłam połamana przez wirusa:
  
-Mamusiu, porysujesz ze mną?
-Dziecko, z chęcią, ale mama się źle czuje. Zaraz wypluję płuca.
-Poczekaj mamusiu, idę po miseczkę!- biegnie do szuflady, wygrzebuje pierwszą lepszą michę i leci do mnie- Już! Mam miseczkę, możesz wypluwać płucka! Ja Tobie zawsze pomogę!

 
***

-Mamooo! Gdzie jesteś?
-W kibelku.
-Robisz kupę? Jak tak, to pamiętaj żeby mnie zawołać jak skończysz!
-Po co?
-No przecież ktoś Ci musi wytrzeć pupę!

***





Pomimo faktu, iż moja córka uważa samą siebie za piękną księżniczkę, miewa chwile zwątpienia. Jej największą bolączką i "kompleksem" są małe "pierwsi". Kurde blacha! O takich rzeczach myśli się mając lat naście, a nie ledwo cztery! Ona przeżywa to jak mrówka lądowanie na księżycu! Bo "pierwsi" są za małe! Kiedy ona urośnie? Żeby były już duże? 
...
 
Grunt, że o pozostałych częściach ciała myśli inaczej:
 
Idziemy na kontrolę, aby sprawdzić czy bostonka odpuściła na amen.
-Nie umyłyśmy stópków! 
-Masz czyste...
-Czyste? Naturalnie piękne, mamusiu!


***
-Mamo, chodźmy w tą ławicę kwiatków i zrób mi zdjęcie, bo pięknie wyglądam!

*** 

Na koniec coś, co rozłożyło mnie na łopatki. Miałam ochotę paść na ziemię i wyć ze śmiechu! Stary przewalał oczami, a ja aż dygotałam z rozbawienia.

-Mamoooo!- powiada szeptem Mania
- Hmmm??
-JESTEM W CIĄŻY!

Leżałam i kwiczałam. Po jakiejś chwili pytam ją czy wie co to jest ta ciąża? 

-Nieeeee?- więc tłumaczę co i jak.
-Mamo, jak będę już dorosła to będę miała tą dzidzie w brzuchu i będę w ciąży!

No tak... Ślub, ciąża, duże "pierwsi"- problemy typowej czterolaki...
Moja jedna na milion
 


 
Copyright © 2014 ⚡ Pod Napięciem ⚡ , Blogger