Czy dzieci widzą więcej?

Dzieci, które przychodzą na świat są niczym czyste płótno, na którym życie dopiero zacznie rozrysowywać ich losy. Są czyste i niewinne. Zastanawiałaś/eś się kiedykolwiek czy przez to, że ich umysł jest otwarty na wszystko, mogą widzieć coś więcej niż my- dorośli? Maluchy to taka tabula rasa, my natomiast jesteśmy już przesiąknięci kulturowo, a nasze umysły są  (przynajmniej być powinny) ukształtowane w pełni?


Jakiś czas temu pisałam, że dzieci do ukończenia siódmego roku życia wynajdują sobie wyimaginowanych przyjaciół. Nie są to pojedyncze przypadki wręcz przeciwnie jest to całkiem powszechne zjawisko, które ma świadczyć o bogatej wyobraźni i prawidłowym rozwoju. Jednak istnieje również teoria, że maluchy widzą więcej niż dorośli. Powiadają, że małe dziecko jest istotą najbardziej otwartą i zawsze jest pierwszym członkiem rodziny, z którym zmarli próbują nawiązać kontakt. 

Nie bierz mnie za osobę nawiedzoną! To nie są moje klimaty, ale ostatnio grzebię w czeluściach internetu i fora dla mam huczą historiami rodem z serialu "Czy boisz się ciemności?"

  • Pomyśl, ile razy Twoja pociecha błądziła wzrokiem gdzieś po ścianie i nagle tą ścianę czy też konkretny kąt obdarowywała szczerym uśmiechem lub wręcz wybuchała śmiechem? Co sobie wtedy pomyślałaś/eś?
  • Ile razy słyszałaś/eś od swojego dziecka, że tam jest pan, a we wskazanym miejscu nie było nikogo? 

Całkiem normalnym widokiem jest dziecko rozmawiające z gromadą pluszaków ustawionych w równym szeregu na kolorowym dywanie. Zabawne jest podsłuchiwanie jak maluch mówi swojej niewidzialnej przyjaciółce, że ma iść spać, bo z rana trzeba iść do szkoły. Rozczulający jest widok tego niewielkiego człowieka, który gładzi swoją ukochaną zabawkę przed snem i czule szepce: "Nie płacz, jestem z tobą, nie bój się! Przecież jestem obok i ciebie obronię!". Heheszki kończą się w momencie, kiedy stoisz na cmentarzu i widzisz jak twój potomek wdaje się z kimś w ostrą dyskusję, ale w pobliżu nie ma żywej duszy... Albo podbiega do ciebie mały bąk i z pełną powagą mówi: "Ciocia, a tam jest pan!" (chociaż wcale go tam nie ma), "Ciocia, widzę ducha"- i idzie sobie dalej jak gdyby nigdy nic.

Moja mama odeszła prawie dwa miesiące temu więc Mańka wraz z nami odwiedza nekropolię przynajmniej raz w tygodniu. Bardzo ochoczo zgarnia wszystkie dostępne tam narzędzia potrzebne do utrzymywania porządku, podlewa kwiaty, zamiata alejkę, wymienia znicze. Czasem robi to zbyt głośno i zbyt chaotycznie i w takim przypadkach Bartas musi interweniować i odebrać grabie czy łopaty. Tak też było 1,5 tygodnia temu. Młoda obraziła się i odeszła przycupnąć na schody dwie alejki dalej. Ostentacyjnie klapnęła plecami do nas oznajmiając w ten sposób jakiego to ona nie ma focha. Chwilę później siedziała już bokiem i prowadziła z kimś ożywioną dyskusję i żaliła się jaki ten ojciec jest zły, bo nie daje jej pracować.  Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że obok niej nikogo nie było... i nie było to obrażalskie burczenie pod nosem, które stosuje średnio dwadzieścia razy w ciągu dnia. 
Widziałam to ja, widział to mój tata i widział to Bartek. Zapewne gadała z tą swoją wyimaginowaną przyjaciółką, ale kto wie czy może jednak nie zdawała raportu ukochanej babci. Widok był... nie chcę użyć słowa niesamowity, ale na pewno ciekawy. Fakt, iż ten dyskurs prowadziła z pełną powagą i na cmentarzu sprawił, że obraz mam w głowie do tej pory. 

Na okazję tej historii przegrzebałam internety wzdłuż i wszerz. Mamy na forach snują opowieści z krypty, zastanawiają się nad teorią nieodkrytych zdolności paranormalnych małych dzieci. Można się wkręcić w to wszystko niesamowicie do tego stopnia, że wibrujący na biurku telefon doprowadzi człowieka, w transie czytelniczym, do zawału
 
Niektórzy piszą, że maluchy odwiedzają zmarli członkowie rodziny, którzy nie zdążyli ich poznać lub ci, którzy je poznali i się stęsknili, a terach chcą ich chronić. Jakież to by było piękne!
 
Niektórzy piszą, że dzieci do 7 roku życia widzą swojego anioła stróża.
 
Niektórzy piszą, że maluchy potrafią przeczuć, że dana osoba odchodzi i widzą kostuchę-czarnego pana- który stoi nad chorym.
 
Niektórzy piszą nawet książki na ten temat i są cytowani na tą okazję w różnych portalach. 
 
Niektórzy twierdzą, że to wszytko gówno prawda i wylewają na pozostałych wiadra pomyj.     
 
Ja nic nie twierdzę. Mogę się tylko uśmiechnąć pod nosem i przewijać w głowie swoje teorie, które w zasadzie nie przechylają się w żadną stonę. Sama sobie się dziwię, że spędziłam w sieci trzy dni na przekopywaniu tego tematu.  
 
Zastanawiałaś/eś się kiedyś nad tym czy Twoje dziecko widzi coś więcej? No powiedz!
 
  

Copyright © 2014 ⚡ Pod Napięciem ⚡ , Blogger