Gorączka miłości

To miał być piękny, rodzinny długi weekend. Sobotę przeszliśmy tanecznym krokiem zahaczając o wesele. Niedziela przywitała Mańkę gorączką. Nie pamiętam kiedy weekend majowy obył się bez czyjejś choroby... serio. Od sześciu lat zawsze ktoś, zawsze coś. Jednak dwa dni okraszone wypiekami, drgawkami i przemęczeniem odkryły w Mańce ogromne pokłady miłości. Fala wyznawania uczuć zalała wieś i okolice. 


Przyznaję się bez bicia, że kiedy termometr przyłożony do czoła młodej świeci na czerwono to włącza mi się w głowie korbka. Pod względem gorączki u Mańki jestem panikarą jakich mało. Nie śpię, czuwam. Co godzinę krążę z termometrem w łapie i "pikam". Można rzec: Nie śpię, bo trzymam termometr!

Moczę ścierę w wodzie i okładam rozgrzaną główkę kompresem. Niczym rasowa pielęgniarka, na każde skinienie, poję wodą i gotuję wymarzone zupy. Donoszę syropki i herbatki. Jeśli po całodniowej awersji do jedzenia, moja księżniczka, zapragnie pizzy- to ją dostanie! Z pokorą przyjmę na klatę jej pretensje o to, że kupiłam tylko jedną. 

Nienawidzę kiedy jest niewyraźna i blada. Nie znoszę kiedy to małe ciałko przelewa się przez ręce. Z przejęcia tracę zdolność logicznego rozumowania kiedy ten Omen chowa swoje różki i śpi... śpi prawie całą dobę non-stop z 2 godzinnymi przerwami. Istna wariacja! 

-Mamusiu, nie martw się o mnie! Ja dam radę! - powiada dziecko widząc sfiksowaną matkę nad głową.

-Mamooo, ja chcę z ciociom iść na spacer! 
-A masz siłę? 
-Dam radę!
30 minut później...
-Mamooo, odwołaj ciocię. Innym razem, bo jednak nie mam siłki i musze spać!

-Zaopiekujesz się mną w nocy i dasz mi pić jak bendem potrzebować?- serce zaczyna mi się roztapiać.

-Jakbyś mogła zabrać moją gorączkę to byś zabrała?- odpowiedź jest tylko jedna-TAK, OCZYWIŚCIE!

-Kocham Cię mamusiu!- wypowiadane przy każdym ocknięciu. 

-Przytul mnie mocno!

-Dziękuję, że się mnom opiekujesz!

Kilka krótkich zdań, które wymazują z pamięci jej potworzaste zachowania ostatnich dni. Niczym za kliknięciem klawisza "DELETE" z głowy znika wizja pomalowanej na kilka kolorów ściany. 
Po dwóch dniach błękitne oczy zaczynają błyszczeć mocniej. Widać, że akumulator się ładuje. Blada twarz potrzebuje jeszcze jednego dnia, aby kolory wróciły na lico. 

-Mamoooo! Dobrze się czuje! - Bardzo mnie to raduje!

-Mama Kasia, a ja Ciebie kocham! I kocham Twojego menża! A Twój męż kocha mnie i Ciebie! ♥ Kochamy się razem- rodzinkom!

Długi weekend przeminął, przeminęła też gorączka. Każdy poszedł w swoją stronę: starzy do pracy, a dzieciąteczko do przedszkola. Z całej trójki wyspana tylko ona. Dziś już nie będę musiała czuwać. Dzisiaj będę spać jak niemowlę. Mój sen zakłócać będzie tylko i wyłącznie ostre chrapanie moje własne, Starego i pochrumkiwanie Mańki zza ściany. 


 (Ciocia, dzięki za zdjęcia! ♥)


Copyright © 2014 ⚡ Pod Napięciem ⚡ , Blogger