Włos z głowy

Wychodzę z założenia, że włosy to nie ręce- odrosną. Nie straszne mi eskapady do fryzjera, ale to co przeszłam niespełna trzy tygodnie temu delikatnie zbrzydziło mi wizyty i prędko moja naga nie postanie w żadnym salonie! Zapamiętajcie sobie, że jeśli wchodzicie do salonu i coś wam zaczyna pikać pod kopułą to nie ignorujcie tych sygnałów tylko w tył zwrot i ewakuacja! Inaczej na waszej głowie może pojawić się replika fryzury Mikołaja Kopernika  urozmaicona balejażem...

Po naprawdę trudnym dla mnie czasie postanowiłam się ogarnąć, wrócić do życia i wyjść do ludzi. Jednak, aby to zrobić, musiałam wybrać się do fryzjera.  Jak to zazwyczaj bywa, kiedy masz czas i musisz (koniecznie) wpaść pod kosiarkę, Twój zaufany i wypróbowany fryzjer zapada się pod ziemię lub udaje się na wywczas. Tak było i tym razem. Trudno-pomyślałam i zaczęłam szukać zbawienia gdzie indziej. Ponieważ jestem leniem i nie chciało mi się jechać za daleko wybrałam salon na osiedlu obok. Stary był tam jakiś czas temu... i właśnie dlatego powinna mi się zapalić czerwona lampka w głowie. Po tej wizycie Bartas wyglądał jakby mu kto na łeb założył rondel i użył go jako szablonu... Przemęczenie i zajechanie psychiczne miało większą siłę niż zdrowy rozsądek, bywa. 

Przekraczam próg, szału nie ma. Fryzjerka przykazuje klapnąć na fotelu i zaczyna rozkminę, co by tu? Pokazuję o co mi chodzi, babeczka zachwala wybór, leci z wywodem jaki to dobry pomysł, że na takie włosy to ideolo. Cud, miód- brzmi jakby się znała na rzeczy, jej fryc nie odstrasza. Spoko. Włosy ścięte raz, dwa- nawet nie wiem kiedy i co obcięła. Luz. Po szybkim strzyżeniu było już mniej wesoło.
Pierwszy zgrzyt: "Proszę sobie wysuszyć włosy, a ja w tym czasie przygotuję farbę!" . Okeeeej?  
Drugi zgrzyt: Czoło usmarowane farbą, po nakładaniu nic nie zmazała...
Trzeci zgrzyt: "Ja nie robię balejażu na folii"- tu powinnam wstać i wyjść. Nie wiem czemu siedziałam dalej. Może z czystej ciekawości co babeczka wymodzi przy użyciu CZEPKA?!? 
Czwarty zgrzyt: "To ja wyjdę na chwilę przed salon i poszlifuję, a jakby dzwonił telefon to pani mnie zawoła" ... ... ... ... 
Piąty zgrzyt: Dam sobie kurna rękę uciąć, że po umyciu głowy nałożyła mi odżywkę z saszetki! No na bank!

Never more! Włosy ścięte na pazia, a miały być asymetryczne. Przesuszone siano a'la baleyage. Trzy wesela w perspektywie. Weź tu zaufaj fryzjerowi. Trzeba działać, bo straszę. Trzeba działać, bo jak pójdę z takim czymś na głowie na wesela to teściowa wykluczy mnie z rodziny. 

Problem tkwi w tym, że ja ani nie mam czasu, ani nie lubię bawić się w regeneracje. Przeważnie idę na skróty i sięgam po sprawdzone, działające środki. Moje kudły są wybredne i mało co im pasuje. Odżywianie nie może być za ciężkie, bo na głowie powstaje smalec. Odżywianie nie może być za lekkie, bo albo nie będzie widać żadnej poprawy, albo na głowie zrobi się paskudne siano, które ogarnąć może tylko prostownica, a prostownica + siano= total destruction. Najlepsza opcja dla mnie to jedwab w płynie lub olejek arganowy. 


Tym razem postawiłam na zestaw pielęgnacyjny z olejkiem od GlySkinCare. Szampon, odżywka i maska. Mają przecudny zapach! Są bogato naszpicowane wspomagaczami, tj: białko pszenicz­ne, keratyna, wita­mina E, panthenol i aloes. Nie obciążają mi włosów, ani nie pozostawiają ich bez odzewu. Wygładzają, odżywiają i nabłyszczają. Na co dzień stosuję combo szamponu z odzywką, a raz w tygodniu podczas wieczornego leżakowania w wannie nakładam na głowę maskę i włączam tryb: chill. 

Po dwóch tygodniach stosowania całego zestawu zaczynam wyglądać jak człowiek. Jest spora szansa, że podczas trzech wesel nie będę musiała chować się gdzieś w kącie aby nie straszyć współbiesiadników. Jeśli szukacie ratunku dla swoich włosów- to kosmetyki GlySkinCare mogą się okazać dla Was zbawieniem. 







Może podzielicie się w komentarzu swoją historią masakry fryzjerskiej, jeśli takową przeżyliście? Pośmiejmy się razem!

Jakie są Wasze sposoby ratowania włosów? Jestem bardzo ciekawa! 
 
Copyright © 2014 ⚡ Pod Napięciem ⚡ , Blogger