Cyfrowi Rodzice Dzieci w Sieci

Siedzę w autobusie, jadę do pracy. Dookoła mnie głownie małolaty, które najprawdopodobniej zmierzają właśnie do szkoły. Mimochodem słyszę ich dyskusję: 
-A ja mam w domu dwa laptopy!
-U mnie są dwa laptopy, stacjonarny i tablet!
-U mnie są dwa tablety, laptop i do tego każdy ma smartfona!
Licytacja nie ma końca. Przerywa ją dopiero przystanek końcowy. Łapię się za głowę i zastanawiam co z tych małolatów wyrośnie? Czy moje dziecko też takie bedzie?


Żyjemy w takich czasach, że nie da się uchować dziecka przed kontaktem z elektroniką. Praktycznie w każdym domu jest komputer czy tablet. Większość ludzi korzysta ze smartfonów. Chcąc-nie chcąc dziecko zacznie korzystać z dobrodziejstw multimedialnych. Spora część dwu-trzy latków sprawnie porusza się po youtubie i sama serwuje sobie seanse bajkowe. Moje 3,5 letnie dziecko bez problemu korzysta z naszych telefonów i potrafi zadzwonić do mnie, taty, babci, dziadka- wedle potrzeby. Trochę to przeraża. Jak była mniejsza zastanawialiśmy się czy to jej szperanie w necie, oglądanie TV źle na nią wpłynie? Czy nie przyniesie to szkód w jej rozwoju, bo szkody w postaci destrukcji moich dwóch smartfonów przemilczę... 

Scenki, które obserwuje i to czego wysłuchuje od małolatów w autobusie przepala moje zwoje i serio zmusza mnie do myślenia nad przyszłością młodych ludzi...

-ooo K@#$%! Bateria mi się rozładowuje! Mam tylko 10%! Zanim dojadę do domu będzie, 9,8,7,6,5,4,3,2,1... łeeeeeee!- problemy pierwszego swiata przerażają!


Któregoś dnia pan kurier zapukał do mych drzwi i wręczył mi książkę, którą wertowałam namiętnie przez kilka kursów komunikacją miejską. Cyfrowi rodzice. Dzieci w sieci. Jak być czujnym, a nie przeczulonym, autorstwa Yaldy T. Uhls.

Świetnie napisany poradnik będący doskonałym źródłem wiedzy dla każdego rodzica, którego trapi kwestia nadmiernej obecności różnego rodzaju mediów i technologii w życiu dziecka. 

Yalda T. Uhls jest nagradzanym psychologiem dziecięcym oraz ekspertem w dziedzinie wpływu mediów na dzieci. Jest także matką dwójki nastolatków więc posiłkuje się także własnymi doświadczeniami. Autorka przedstawia nam szereg konkretnych wskazówek i porad. Chociaż treść zawarta w książce jest  poparta naukowymi badaniami z różnych dziedzin, tj. medioznawstwo, psychologia, neurobiologia, a nawet marketing, nie przytłacza specjalistycznym słownictwem. Poradnik czyta się lekko. Chociaż nie trzeba czytać każdego rozdziału, bo można wybierać interesujące nas kwestie, pochłania się ją jednym ciągiem. Wiedza podana jest w bardzo przystępny sposób. Treści oparte są na wielu źródłach, opracowaniach naukowych. Całość okraszona została życiowymi anegdotami. 

Czego dowiemy się z książki?
Ile czasu dzieci powinny spędzać przed różnego rodzaju monitorami, w jaki sposób sprawować kontrolę nad treścią jaką dziecko może napotkać "na swojej drodze" w internecie, kiedy nasze pociechy powinny otrzymać pierwszy telefon, na co pozwalać, a czego zabraniać w mediach społecznościowych oraz na jakie aplikacje powinniśmy uważać. 

Książka ma 288 stron, a jednak pęka w szwach od porad i ciekawych informacji. Jeśli ja przebrnęłam przez poradnik bez porzucania go w połowie, to naprawdę da się się to przeczytać. BA! Jest to książka, po którą powinien sięgnąć każdy rodzić mający obawy związane z cyfrowym światem.
Copyright © 2014 ⚡ Pod Napięciem ⚡ , Blogger