W poszukiwaniu...

Kończy się weekend, pogoda za oknem wzywa do wyjścia poza cztery ściany domu. Brak odnotowanych zasmarkańców, kaszlących gruźlików. Wszyscy wyspani, najedzeni, a strój nocny już dawno zastąpiony dziennym- nie pozostaje nic innego jak przywdziać buty, kurtki i robić wypad. Jedziemy przed siebie, w poszukiwaniu ciszy, spokoju no i oczywiście pierwszych oznak wiosny. Chociaż kalendarz nadal uparcie twierdzi, że jest zima to na pierwszy rzut oka można stwierdzić, że jest inaczej.


Niedaleko od miasta, a cisza aż "huczy" w uszach. Śmiechy i piski Mańki odbijają się między drzewami. Mały paluszek wskazuje pierwszą oznakę wiosny- bazie. Aż dziw bierze, że nie pamięta ich z zeszłego roku. Dotyka miękkie kuelczki i mizia się nimi po policzku. 
-Mamusiu, a czy bendom dziś robaki?- pytanie zadane z lekką nutką trwogi w głosie. 
-Nie wiem, może będą. Jak już jakiegoś znajdziesz to i tak będzie malutki. 
-Idzie wiosna, mamusiu!

Idziemy przed siebie. Trzymamy się wszyscy za ręce, bo tak przykazała mała księżniczka. Uśmiech nie schodzi jej z twarzy i wydaje się jeszcze szerszy niż na co dzień. Lubi kiedy spędzamy czas razem. Generalnie uwielbia robić cokolwiek byle "wszyscy razem, całom rodzinkom!". Co jakiś czas młodzież wyrywa się starym i leci przed siebie podśpiewując sobie pod nosem hity Arki Noego. Zatrzymuje się , rzuca kontrolne spojrzenie czy oby na pewno nie rozpłynęliśmy się w powietrzu i zasuwa dalej!

Jej dzikie piski wywołują poruszenie w krzakach przed nami. Nagle wybiegają z nich trzy sarny i jeleń. Przecinają nam drogę i pędzą przed siebie po polu. Po chwili widzimy już tylko ich białe kuperki na linii horyzontu. Szczęście razy milion!

Trzy kolejne stare mosty za nami. Mańka stara się nie okazywać, że się boi i dzielnie maszeruje przed siebie. Jednak jej mała rączka zaciska się mocniej na mojej. Mały chojrak. 

-Fajnie jest. Jesteśmy razem- całom rodzinkom i ptaki pszyleciały z Afryki! Jestem głodna, chcem do domu... Nie dziwię jej się, bo spora kilometrówka nabita, a w jej przypadku trzeba liczyć podwójnie. Świeże powietrze i szalone biegi robią swoje. 

Jak szkoda, że weekend trwa tylko dwa dni. Jak szkoda, że zawsze kiedy jest tak przyjemnie i miło, czas leci o wiele szybciej. Tak niewiele czasu spędzamy razem- "całom rodzinkom", bo weekendy nie zawsze się nam pokrywają. Razem jest jakoś fajniej. W komplecie chce się więcej, można udać się gdzieś dalej. Robi się cieplej więc kolejne wycieczki są już zaplanowane- i te piesze i te rowerowe, te na lądzie i te na wodzie. Razem- "całom rodzinkom"!








Copyright © 2014 ⚡ Pod Napięciem ⚡ , Blogger