4 sposoby na matczyne ogarnięcie

Trzydziestka już się zbliża, już puka do mych drzwi... Ale to za rok. Teraz trzeba cieszyć się ostatnimi miesiącami przed zmianą kodu na trójkę z przodu. Po ciąży zaczęłam się sypać... Muszę się nieźle nagimnastykować, aby moja twarz nie zaczęła przypominać pyszczka shar peia, a skóra ziemi- kolorem i strukturą. 


W ciąży moje włosy były gęstsze i mocniejsze, a cera idealna. Po porodzie przestało być kolorowo. Włosy zaczęły wypadać garściami, twarz woła o pomstę do nieba. Żeby nie zamienić się w czarownicę i ostatecznie nie odstraszyć od siebie Starego musiałam ostro zabrać się za siebie.

 
Pracująca matka z trzydziechą na karku, która nie lubi i nie ma czasu na zabiegi upiększające w spa. Człowiek, który nie lubi być dotykanym przez obcą osobę. Co by tu zrobić, żeby nie straszyć swoim wyglądem i żeby nie musieć oddać się w ręce kosmetyczki/masażysty? Trzeba sypnąć trochę groszem i starać ogarnąć się samemu. 


Nie jestem specem w dziedzinie beauty, absolutnie. Jednak zaczynam się specjalizować w kamuflażu oraz szybkich i bezbolesnych zabiegach, które sprawiają, że nie wstyd wychodzić do ludzi. Czym się ratuję w ciężkich chwilach? Nic szczególnego, Ameryki nie odkryłam, ale może znajdziecie tu coś dla siebie.


Walka z worami

Co najbardziej zdradza, że najchętniej zakopałabym się pod górą betów i nie wychodziła na światło dzienne? Wory pod oczami... Jedni posiadają je, bo taka ich uroda. Inni odkrywają, że mają takie coś w asortymencie kiedy asapy, esajnemnty i dziecko drenują czas, który powinno poświęcić się na błogi sen.  Należę do tego drugiego gatunku...

Co zrobić, żeby się nie narobić, a jakoś wyglądać i pozbyć się oznak zmęczenia? Dobry krem pod oczy zrobi Ci dzień. Czas poświęcony: tyle co nic. Efekt: brak cieni, brak zmarszczek i jędrna skóra pod oczami. +10pkt do samopoczucia. Po czterech nocach masakry zafundowanych przez jelitówkę Mańki, arganowy krem pod oczy był skutecznym ratunkiem wizerunku. Może i miałam ochotę zasnąć na biurku w pracy, ale na mojej twarzy nie było śladu po nocnych bataliach. Testowany w najlepszym czasie jaki mógł być. Z czystym sumieniem mogę polecić każdej mamie, która nie ma możliwości zafundować sobie pełnowartościowy "beauty sleep".



Kamuflaż

Nigdy nie miałam problemów z cerą- NIGDY! Za małolata moja twarz była gładka i tylko raz na jakiś czas coś zaburzało "równowagę" . Wiadomo, "raz w miesiącu" mało komu udaje się wyjść bez jakichkolwiek zmian na buzi. Byłam z tego powodu bardzo zadowolona. Nie zagłębiałam sztuki makijażu, bo nie miałam potrzeby. Jedyne co mnie interesowało to krem nawilżający. Po ciąży mój organizm się zbuntował i bywają dni, że miewam problemy niczym młody człowiek w okresie dojrzewania... Te wariacje na mojej twarzy sprawiły, że znalazłam sobie nowe hobby. Jak na mnie dość nietypowe, albowiem niczym nałogowiec przygarniam wszelakie korektory i kremy BB jakie człowiek stworzył. Im bardziej kryjący jest specyfik- tym lepiej...

Walka z zaskórnikami 

Próbowałam wszystkich maseczek jakie znalazłam w drogeriach. Próbowałam praktycznie wszystkich specyfików jakie znalazłam na półkach, obojętnie czy były to żele z silikonową szczotą czy tonik w szpreju- nie byłam w  pełni ukontentowana wynikami ich działania. Jedyną drogeryjną opcją walki z zaskórnikami, która daje u mnie jakieś widoczne rezultaty są plastry. Tylko, kurcze, plastry są przystosowane do nosa i musiałabym ich sporo przykleić żeby oczyścić twarz. Na szczęście znalazłam rozwiązanie mojego problemu w internetach, bo gdzieżby indziej? Idź do kuchni, tam znajdziesz wszystko to co potrzebujesz. Mała paczuszka żelatyny i dwie łyżki mleka zmieszane ze sobą czynią cuda. Wymieszaj, wstaw do mikrofalówki na 30 sekund. Poczekaj aż ostygnie. Powstałą paciaję nałóż na twarz. Po 15 minutach okazuje się, że na twarzy masz maskę peel-off. Zerwij ją i zobacz co pojawi się od spodu- It's a kind of magic 

Piętaszek

Moja zmora, moja pięta achillesowa, od czasu ciąży wiecznie z nimi walczę. Pięty. Koszmar. Zagrożenie pożarowe przy pocieraniu pięt wzrasta maksymalnie. Nic nie dają pumeksy, szlifierki i kremy. W tym temacie nigdy, ale to nigdy nie zaciągnie się mnie do kosmetyczki. NIGDY! Nienawidzę jak ktoś grzebie przy moich nogach, a szczególnie stopach! Zbawienie i ulgę odkryłam rok temu. Przez przypadek, podczas wertowania youtube'a. Złuszczająca maska do stóp w formie skarpet. Obejrzałam filmik i pomyślałam sobie, że to pewnie bujda na resorach, co nie przeszkodziło mi w natychmiastowym przewertowaniu allegro pod katem magicznych skarpet. Majątku nie kosztowały, a ja miałam w perspektywie leżenie w szpitalu- jak się nie ogarnę to będzie przypał. Zamówiłam. Przesiedziałam godzinę z nogami okutanymi w foliowe skarpety i odczekałam kilka dni, aż preparat zaczął działać. Szok i niedowierzanie, ale po dwóch tygodniach stopy były miękkie jak u niemowlaka. Z ręką na sercu, powiadam Wam, że przerobiłam praktycznie wszystkie dostępne na rynku skarpety tego typu. Nie wszystkie działają, nie wszystkie mają przyjemny zapach. Już podczas godzinnego posiedzenia w foliopaku można stwierdzić czy coś to da czy tez nie. Jeśli nogi delikatnie szczypią to wiedz, że coś się dzieje. Efekt działania maski jest genialny, niestety przebieg "kuracji" jest trochę długi i niekoniecznie przyjemny. Po 5-7 dniach od zastosowania maski skóra zaczyna schodzić ze stóp. Mało przyjemny widok i doznanie i niezbyt dobre rozwiązanie w czasie wakacji kiedy chodzimy w sandałach czy japonkach. Jednak dla efektu końcowego można się przemęczyć

 
Cztery rzeczy, które mnie ratują i dzięki którym nie wstyd wychodzić do ludzi. Jak jest u Was? Czy po ciąży wasze organizmy powariowały i odmawiają współpracy? Może macie swoje "magiczne" sposoby do walki o lepszy wygląd?
Copyright © 2014 ⚡ Pod Napięciem ⚡ , Blogger