Dom niewidzialnych przyjaciół

-Mamusiu, umyj dzieci, ale po kolei! Dzieci, ustawcie się w wannie! - powiada Mańka do swoich towarzyszy. Wszystko spoko, wszystko fajnie- tylko problem w tym, że nie widzę kogo i w jakiej kolejności mam umyć. "Dzieciaczki" widzi tylko Marysia, która jest ich przyjaciółką i chyba czymś na kształt przedszkolanki.


Ponoć większość dzieci w wieku lat trzech zaczyna żyć w komitywie z niewidzialnym kumplem. Są to głównie jedynacy bądź najstarsze dzieci w rodzinie. Etap ten podobno może trwać nawet do ukończenia siedmiu lat i jest dobrym, wręcz pożądanym, znakiem jeśli chodzi o rozwój umysłowy dziecka. Skoro tak, to wychodzi na to, że Mańka jest bardzo rozwinięta, a jej wyobraźnia nie zna granic. Moja córa nie ograniczyła się do jednego wymyślonego przyjaciela, ona stworzyła sobie całą grupę ziomeczków.

Kawał czasu temu Mańka zaczęła rozmawiać ze swoimi pluszakami. Dopytywała się ich, np: dlaczego są smutne? Pocieszała i tuliła kiedy wypchane towarzystwo ponoć płakało. Z namaszczeniem układała misie, żyrafy, sowy i inne stwory do snu, śpiewała im po swojemu kołysanki i opowiadała "Dawno temu, bardzo dawno temu...". Nic nadzwyczajnego, raczej wszystkie dzieci tak robią. W pewnym momencie Masia porzuciła pluszaki i urządziła w wiejskiej chatce Dom dla wyimaginowanych przyjaciół Pani Foster. Zaczęło się to od chwili, kiedy obejrzała odcinek Peppy, w którym owieczka Susie przyprowadziła do domu rodziny świnek swojego niewidzialnego kolegę. Tak, dokładnie wtedy wszystko się zaczęło.

-Dzieci, idziemy na zajęcia. Słuchajcie, teraz wszyscy dostaniecie karteczki...-dzień w dzień słychać podobne monologi. Co wieczór poza Mańką muszę wsadzać do wanny bliżej nieokreśloną ilość "dzieciaczków", potem płukać ich prysznicem, a na koniec przykryć wszystkich w łóżku i odpowiednio pożegnać. "Dzieciaczki" w ciągu dnia mają zajęcia plastyczne, ćwiczenia korekcyjne, spotykają się towarzysko przy, równie wyimaginowanej jak one, herbatce oraz oddają się najzwyczajniejszym codziennym czynnościom. Żeby nie było- Mańka ma realnych znajomych, dwie najlepsze przyjaciółki i jest bardzo towarzyską bestią, znajduje sobie towarzystwo gdziekolwiek się znajdzie. Tym bardziej z fascynacją przyglądam się poczynaniom całej niewidzialnej bandy. Widok Mańki, która przydziela zadania "dzieciaczkom" jest przekomiczny. Kiedy młoda zamienia się w przedszkolankę i prowadzi swoje zajęcia, serce topi mi się jak masełko pozostawione na słońcu. Kiedy podsłuchuję jak mała karci swoich przyjaciół, zwijam się ze śmiechu pod drzwiami jej pokoju. Jestem ciekawa kiedy nadejdzie moment, gdy swoje przewinienia Mańka będzie przerzucać na niewidzialne towarzystwo?

Nie jestem w stanie przypomnieć sobie czy ja też miałam wymyślonych przyjaciół, pamiętam jednak, że moi siostrzeńcy takowych posiadali. Siostrzenica przyjaciółkę "Makrelkę" w postaci pestki od jabłka, a siostrzeniec kumplował się z "Żurawiną". Dziecięca wyobraźnia powala na kolana, zwłaszcza dorosłych, którzy nie zawsze są w stanie ogarnąć to co się dzieje w głowie malucha. 

Czy Wasze maluchy kolegują się z kimś, kogo nie jesteście w stanie zobaczyć? Jeśli tak, to ile sztuk takich ziomków Wasze pociechy posiadają? Nie przejmujcie się, że coś jest nie tak. Wymyślony przyjaciel to oznaka bujnej wyobraźni i tego, że maluch rozwija się w jak najlepszym porządku. Dopóki nie pojawiają się problemy z mową cieszcie się z dzieckiem i dołączcie do zabawy z nietypowym kolegą lub koleżanką. 

A tak w ogóle...
Stary: " Wszystko fajnie, wszystko spoko... tylko kurde... a jak ona nie prowadzi domu dla wyimaginowanych przyjaciół Pani Foster tylko widzi kogoś, kto tu serio jest? My tu hi-hi-ha-ha, a może chata jest nawiedzona..."



Copyright © 2014 ⚡ Pod Napięciem ⚡ , Blogger