I od nowa!

Jeśli powiedzenie "jaki sylwester, taki cały rok" jest prawdziwe to... kurde będzie miło! Będzie to rok rodzinny, rozjazdowy i bardzo wyspany! 2016 będzie dodatkowo okraszony dużą ilością prania i czipsów!



W nowy rok wkroczyliśmy tydzień temu. 2016 witaliśmy wyspani jak ta lala, z pieśnią na ustach i parówką zamoczoną w keczupie na widelcu. Rodzinnie do śniadania zasiedliśmy kulturalnie o 11:30. Wszyscy w dobrych humorach, dzieciąteczko odśpiewało nam kilka pieśni świąteczno-przedszkolnych, jednym okiem obejrzeliśmy jakiś kiczowaty film, generalnie miodzio-lodzio. O 14:30 stanęliśmy w drzwiach, aby pożegnać Starego, pokazać mu krzyż na drogę i życzyć miłego posiedzenia w robocie. Reszta dnia zleciała jak z bicza strzelił. Nie mogłam sobie odmówić niesamowitej przyjemności noworocznej, jaką bez wątpienia, jest prasowanie góry lompów, tych mniejszych i tych większych. 

Drugi dzień 2016 przywitaliśmy elegancko o 10:30. Szaleństwo! Co tak wcześnie? Trzeba było dać sobie trochę czasu na przygotowanie, bo zawinęliśmy wujka i całe popołudnie spędziliśmy na stoku. Z tęsknoty za śniegiem udaliśmy się kilka wiosek dalej żeby choć przez chwilę poczuć białe szaleństwo. Tyłki odmarznięte, cała czwórka z wypiekami na polikach, ognicho, kiełbasa, śnieg i kupa śmiechu w tle. Szybko zleciało, na pamiątkę pozostało kilka zdjęć i zapach wędzonki unoszący się w powietrzu przez kolejną noc. 







Dobrze się zaczęło, bardzo dobrze. Wszystko było cudne i piękne do czasu kiedy trzeba było wrócić za korpo biurko. Stary z Mańką zakopani w stosie kocy, kołder i poduszek smacznie spali, kiedy ja w najgorsze mrozy dygotałam w drodze do pracy. Oni wariowali w piżamach w domu, a ja zakładałam kolejne warstwy ciuchów aby nie zamarznąć w pracy, w której ogrzewanie odmówiło współpracy.
Z wielką ulgą powaliłam się na kanapie we wtorek wieczorem. Dodatkowy dzień wolny w środku tygodnia świętowałam odpowiednio, jak na mnie przystało, dzikim praniem, kompulsywnym sprzątaniem szaf oraz namiętnym smażeniem/pieczeniem/gotowaniem 2 kg piersi z kurczaka. Dzięki Staremu i jego pomysłowemu zamrożeniu wora kurczaczych cycków będziemy spożywać je pod różnymi postaciami aż do urzygu. 

Jeszcze weekend i powrócimy do rzeczywistości. Oby w pełni zdrowia, bo aktualnie wyglądam jak terminator z zapaleniem oka... 

Jak tam u Was? Wróciliście już do normalnego rytmu po tych długich weekendach świąteczno-sylwestrowych? Jak tam początek nowego roku? 


Copyright © 2014 ⚡ Pod Napięciem ⚡ , Blogger