Nie planuj...

Leci szósta godzina w pracy. Kryzys środka tygodnia przygniata mnie z całym impetem do biurka.  Powoli zaczynam odpływać myślami ku wieczorowi... O jak przyjemnie, Stary ma popołudnie! Oznacza to minimum 3 godziny spokoju i ciszy tylko dla mnie. Nie mogę się doczekać!
 


Oczami wyobraźni widzę tą magiczną chwilę kiedy Mania zasypia jak kamień. Petardy mogą łomotać jej teraz nad głową, nic nie jest w stanie jej obudzić. Składam całusek na jej mięciutkim czole i zrywam zwłoki z wyra. Uciekam do dużego pokoju, bo szkoda marnować cenne sekundy wolności na leżenie w ciemnościach i wysłuchiwanie melodyjki, która wydobywa się z żaby-pozytywki. 

To jest ten moment, to jest ta chwila! Łapię za pilota i odpalam MTV włączając "mute", drugą ręką otwieram laptopa- jutub już pokazuje mi całą listę kanałów do nadrobienia w trybie natychmiastowym. Gaszę znienawidzone górne światło, które jest wiecznie zapalone jeśli Bartas jest w domu. Jeszcze tylko świece, koniecznie! Nakopcę sobie nimi żeby zrobić atmosferkę. Klap na dupsko, mięciutki kocyk zarzucam na siebie, poducha na nogi, laptop na kolana. Tak! Festiwal odmóżdżania relaksacyjnego można oficjalnie rozpocząć. Klik-play-odpływam w świat filmików, które niczego wartościowego nie wniosą w moje życie. 

Właśnie takie wieczory lubię. Tylko w ten sposób potrafię się skupić nad czymś ważnym. Po takiej mało ambitnej sesji internetowej jestem wyluzowana. Pomimo sporej ilości "atakujących" mnie bodźców jestem wyciszona i pewna, że będę dobrze spać. 

Tak, to wszytko widzę już oczami wyobraźni. To już za kilka godzin. Czuję, że sama wizja tego planu mnie relaksuje. Nagle ze świata fantazji wypoczynkowych wyrywa mnie wibrujący na biurku telefon: Bartek zaciesza mi się z wyświetlacza.

-No siema! Mam dziś urlop!
-Czemu?! [noooooł!!]
-Bo pojechałem do rodziców przed pracą żeby rozpalić im w piecu i wyprowadzić psa. 
-No i?
-Otwieram drzwi, wchodzę i powala mnie smród. Patrzę, a tu na korytarzu rozesrane po ścianie, na podłodze, nahaftowane na dywan, krew... Musiałem to wszystko posprzątać... Taaak, bardzo się cieszę, że wziąłem właśnie na taką okazję urlop!

Life is life... 

Plan festiwalu odmóżdżania relaksacyjnego muszę przełożyć na kolejny dzień. W pizdu cały plan...     
Copyright © 2014 ⚡ Pod Napięciem ⚡ , Blogger