Wolność!

Wolność!

Pobyt dziecka w przedszkolu przynosi małemu człowiekowi dużo dobrego. Samodzielność wkracza na lever extra hard, zabawy i towarzystwa ma całą masę, rozwija się i powoli wkracza na  ścieżkę edukacji z tymi 15 minutowymi lekcjami z „angielskową Panią” cztery razy w tygodniu.

Czy rodzice mogą zyskać coś dla siebie w czasie, gdy dziecka nie ma na horyzoncie? Mogą! Może to być kilka dodatkowych godzin snu w świętym spokoju. Może to być czas na ogarnięcie otoczenia bez zagrożenia, że bajzel, którego właśnie się pozbyliśmy, powróci ze zwiększonym natężeniem w przeciągu trzech sekund od wyłączenia odkurzacza. Może coś jeszcze?

Dom.

Dom.

Dom to miejsce, do którego chce się wracać. Dom to azyl, miejsce w którym człowiek czuje się lepiej niż gdziekolwiek indziej. O dom powinno się dbać, dom powinien tętnić życiem. Swój dom/mieszkanie powinno się kochać i marzyć o powrocie do własnego łóżka gdziekolwiek człowiek aktualnie się znajduje.

Nadchodzi!

Nadchodzi!

Wstaję w nocy żeby sprawdzić czy młode się nie skotłowało i przy okazji czy nie zamarzło, bo jej pokój to istna lodówka w nocy-zazdroszczę... Rzut oka na widok za oknem- płynie rzeka. Rzut okiem na zegarek- czwarta rano. Do zmartwychwstania mam trzy godziny. Może do tego czasu przejdzie?




Pierwsze koty za płoty.

Pierwsze koty za płoty.

Młoda ruszyła na podbój przedszkola już 28 sierpnia więc równy tydzień przygody mamy za sobą. Mańka, zgodnie z naszymi przewidywaniami, jest zachwycona placówką i otoczeniem. Trzyma sztamę z dyrektorką i trzęsie grupą. Mi rozstanie wywołuje smuteczek na sercu i lecę po nią jak powalona kiedy tylko wybije 15:00 czym narażam się na jej gniew i wyrzuty, pt: "czemu już przyszłaś?". 


Copyright © 2014 ⚡ Pod Napięciem ⚡ , Blogger