Gadu gadu.

Maśka, Maśka... Gada i gada. Ile się da i kiedy tylko się da. Klepie i klepie. Z sensem i bez sensu. Chyba to jej gadulstwo to moja wina. Sama trajkotałam do niej od momentu kiedy położono mi ją na piersi. Jako jedyna na sali śpiewałam i mówiłam do dziecka non-stop. O, sorry! Gadałam już wcześniej, bo prowadziłam dyskusje nawet z brzuchem. Jednak ta moja wieczna paplanina wychodzi nam na dobre, bo małej można teraz wszystko wytłumaczyć i przygotować na to co będzie ją czekało w kolejnych dniach.

Na początku był mój monolog. Później w ten monolog wkradał się dialog. Słaby, bo słaby, ale był. Teraz jest dyskusja zawzięta lub monolog, ale już nie mój tylko Mańki. Nie spodziewałam się, że tak szybko jej pójdzie z mówieniem. Na drugie urodziny sama sobie odśpiewywała sto lat.

Moja córka jest mistrzem ciętej riposty, nie raz odpowie tak, że zatyka nas na amen. Mańka ma odpowiedź na wszystko, zawsze. Zaczepia ludzi i zagaduje ich do upadłego. Swoim gadulstwem podbija serca innych. Potrafi powiedzieć co chce, co jej jest i co ją trapi. Dzięki temu jestem w stanie dowiedzieć się tego co chcę i mogę pomóc jej w pokonywaniu lęków.

Komunikacja to podstawa. Rozmowa może wiele i nie raz niesie ukojenie. Przy takim chojraku jak Mańka rozmowa czyni cuda. Przekonaliśmy się o tym jakiś czas temu. Młoda panicznie bała się lekarzy, co nie było dziwne po tych wszystkich nieprzyjemnościach związanych z jej nóżką. Na tydzień przed kolejną planowaną wizytą u lekarza postanowiliśmy, że dzień w dzień będziemy jej mówić co się wydarzy, co pani doktor będzie robić. Z uporem maniaka powtarzaliśmy każdego dnia tą samą gadkę. Podczas wizyty nie było płaczu i lamentu. Ba, młoda z zapałem rozbrajała ciśnieniomierz i inne instrumenta medyczne. To tylko jeden, z licznych, przykładów na to jak uspokajająco wpływa na Mańkę rozmowa. 

Takie rozmowy przygotowujące dużo dają. Młoda mniej się stresuje, a kiedy ona jest spokojna to i ja mogę wrzucić na luz. 

Lubię z nią gadać. Ona sama nie zaśnie dopóki nie opowie mi wszystkiego co działo się w ciągu dnia, a w momencie kiedy nie ma siły wypowiadać kolejnych słów oświadcza, że "pogadamy jutlo" i faktycznie "jutlo" gadamy dalej. Lubię jej słuchać nawet gdy trajkocze byle trajkotać. Sama nie wiem kiedy Mańka nauczyła się niektórych słów, ale uwielbiam jak woła "Kochanie, zaplasam! Choć bawić się z Majisiom!". Uwielbiam słyszeć zyliard razy dziennie "Seldusko! Kocham Cie!". Lubię podsłuchiwać jak zaczepia ojca swego i doprowadza go tym do dzikiego napadu śmiechu. 

Wychodzę z założenia, że rodzice powinni jak najwięcej mówić do dzieci, nawet jeśli maluchy nie wszytko jeszcze ogarniają. Traktuj małego człowieka jak równego sobie, a zobaczysz jak w niedługim czasie zaskoczy cię swoimi zdolnościami mówczymi. Jeśli będziesz dużo rozmawiać ze swoją pociechą to łatwiej będzie ci się dowiedzieć jaki jest powód histerii i dziwnych ataków płaczu, które przychodzą znikąd. Będziesz wiedzieć dlaczego dziecko strzeliło focha i dlaczego jest na ciebie złe. Rozmawiaj ze swoim maluchem, wszędzie. Nieważne w jakim jest wieku, nieważne czy wszystko rozumie. Rozmawiaj ile wlezie! Nie zważaj na przechodniów, którzy przewalają oczami kiedy widzą jak poczyniasz monolog w stronę niemowlęcia. Mam ogromną nadzieję, że te wszystkie godziny paplaniny zaowocują tym, że w przyszłości Mańka będzie miała poczucie, że może powiedzieć mi wszystko. Mam nadzieję, że będzie chciała przyjść do mnie i porozmawiać o tym co ją trapi kiedy będzie zbuntowaną nastolatką. Marzy mi się, że sama będzie do mnie dzwonić i opowiadać co u niej słychać. Byłoby fajnie.


Copyright © 2014 ⚡ Pod Napięciem ⚡ , Blogger