Wakacje z dzieckiem

Dziecko nie jest ogranicznikiem. Z dzieckiem można wiele! Poprzednie wakacje z 1,5 roczną Mańką były spontaniczne. Pakowanie i jazda na drugi koniec kraju. Bez rezerwacji i konkretnych planów. Było cudownie i dziecko niczego nie utrudniało, co najwyżej sami sobie robiliśmy pod górkę. Zakopane i okolice, Niedzica, Czorsztyn, Wadowice, Oświęcim, Łódź... Nasza mała-wielka wyprawa do podglądnięcia: tu, tu, tu , tu i tu. W tym roku podbijamy Kaszuby i to nie drogą lądową. Co to, to nie! Przy Starym normalnie być nie może więc wsiadamy na jacht i płyniemy. Dwa testowe dni już za nami. Mańka zdała egzamin celująco i już w sobotę  wypływamy na dłużej. 



Dwa dni i jedna noc na wodzie. Z przerwami na grillowanie, kawę, pluskanie w wodzie, zakupy czy ognicho. Czy było ciężko z dzieckiem? Nie, bo młoda nie chciała za bardzo wychodzić na pokład. Wyłaniała się co jakiś czas, po chwili znikała w swoim "domecku", wiła sobie gniazdko z poduszek i zasypiała. Dwa razy posiedziała z nami dłużej, ale kamizelka powodowała u niej spory dyskomfort. Tylko raz wpuściliśmy ją bez zabezpieczenia, kiedy wiatr całkowicie ucichł i płynęliśmy bez żadnych przechyłów, wlekliśmy się jak ślimak więc mogła podziwiać widoki.

Podczas "postoju" pluskała się w wodzie i zaczepiała wszystkie napotkane dzieci, a było ich sporo. Nawet kiedy zacumowaliśmy na wyspie znalazło się dla niej towarzystwo, bo po chwili przy brzegu pojawił się jacht z trójką dzieci na pokładzie. Raj dla Mańki. 

Jedyne przeboje jakie się pojawiły były związane ze zmęczeniem. Biadolenie mijało jak tylko młoda się przekimała. Chociaż drzemki zdarzały się po 17 to z nocnym spaniem problemu nie było. Wołała mnie do spania już o 21:30 i nawet ognicho nie zachęciło jej do posiedzenia w towarzystwie. Powaliła się na swoim miejscu i spała bez zająknięcia całą noc. W sumie, kto by źle spał kiedy jest kołysany?

Większe problemy mieliśmy ze znerwicowanym Starym niż z Mańką, ale pierwsze koty za płoty. Dotarliśmy się, każdy ma swoje zadania i od soboty płyniemy dalej i na dłużej. Trzeba zabrać więcej zabawek dla młodej i to da gwarancje spokoju całkowitego.  

Czy baliśmy się zabrać małą w rejs? Owszem, mieliśmy obawy. Nie wiedzieliśmy jak Mańka będzie się zachowywała kiedy będziemy pływać. Wcześniej zabraliśmy ją na jacht żeby zobaczyła jak wygląda, co jest w środku i oswoiła się z miejscem, w którym spędzi część wakacji. Jednak wtedy "statecek" był zacumowany blisko brzegu. Na boi. Spodobało jej się, ale już wtedy była bardziej zainteresowana wnętrzem łodzi. 

Czy byliśmy tylko we troje? Nie, mieliśmy towarzystwo. Żeby było weselej i żeby było bezpieczniej. Od soboty płyniemy w pięć osób.

Czy mieszkaliśmy na jachcie? Tak. Spaliśmy, gotowaliśmy, tańczyliśmy, wygłupialiśmy się i opalaliśmy się.

Czy myśleliśmy o tym, żeby popłynąć bez dziecka? Nie! Może nie będzie tego pamiętała za kilka lat, ale była to dla niej fajna przygoda. Jeśli my gdzieś jedziemy to jedzie i ona. Lubimy swoje towarzystwo. Może gramy sobie wszyscy na nerwach, ale wspólnie spędzony czas jest dla nas bezcenny. 

Młoda bawiła się wyśmienicie, a ja przeżyłam kilka stanów przedzawałowych podczas przechyłów. Uśmiałam się za wszystkie czasy, bo towarzystwo sprzyjało wygłupom bez ograniczeń. Świadkami wszystkich idiotyzmów są jedynie drzewa, krzaki, łabędzie i woda. 

Zobaczcie jak się bawiliśmy:










Copyright © 2014 ⚡ Pod Napięciem ⚡ , Blogger