Zbuntowany Anioł

- Mamo zobac jakie duze auto!
- Sąsiedzi biorą ślub, pojadą tym do kościoła. Zobaczysz jak wyjdą z klatki, a pani będzie miała wielką, białą suknię jak księżniczka.
- Księznicka Malysia!

No tak, księżniczka jest tylko jedna... Jakże śmiałam o tym zapomnieć?! Mała mądrala. Kiedy ona tak wyrosła? 



Rośnie skubana jak na drożdżach, gada jak opętana. Mówi, że jest "dolosła" i sama sobie gratuluje kiedy osiągnie olejny level wtajemniczenia. Wszystko musi zrobić sama. Sama musi się wszystkiego nauczyć i wara jej w tym przeszkadzać! Ręce myje sama, nie zachlapie przy tym łazienki. Sama chce komponować swoje stroje na wyjście, co często kończy się tym, że wygląda jak chodząca tęcza lub gospodyni z koła wiejskiego.

Na placu zabaw wspina się po ściance i lata po wszystkich drabinkach jak opętana. Kolana ma obtłuczone niemiłosiernie, ale ja sama nie byłam lepsza za młodu. Coś czuję, że za parę lat pójdzie w moje ślady i będzie latać po wszystkich drzewach i krzakach. Lata z dzieciakami i razem z nimi udaje kucyki pony. Ma swoją najlepszą kumpelę, która mieszka piętro wyżej- jak podrosną będą rządziły na osiedlu ramie w ramie. Nikt im nie podskoczy, bo dostanie w łeb.

Gadkę ma zarąbistą. Potrafi jednym zdaniem sprawić, że człowieka zatka na amen. Na wszystko ma odpowiedź, zawsze i wszędzie. Zanim położy się spać oświadcza, że "musi pogadać". Jak zapytam na jaki temat, to zazwyczaj słyszę, że "na temat stlazaka Sama", po czym snuje opowiadania co to ona nie robiła dziś, wczoraj czy miesiąc temu. 

Prawdziwa z niej kobietka! Przez długi czas włosy były świętością-niedotykalską, a teraz wymaga: koka, warkocza, wysokiej cebuli czy loczków. Ma swój pędzelek i lusterko, z którymi siada na kanapie i udaje, że się maluje. Każe wywalać z szafy wszystkie sukienki i przegląda je w wielkim skupieniu. 

Ma swoje ulubione płyty, jest wielką fanką Mroza i Arki Noego. Ulubiony kolor: "obieski". Ulubiona część garderoby: gacie! Uwielbia truskawki, najbardziej te z działki. Generalnie działkę uwielbia. 

Jej największa wada? Jest sprzedawczykiem. Kapustą. Wyda cię bez mrugnięcia okiem. Kupiłam sobie torebkę i ją skitrałam głęboko w szafie co by mi dziad nie marudził, że znowu kasę wydaje. Polazła do ojca, zaciągnęła go do szafy i powiada: "Mamusia kupiła nową tolebke! Ces zobacyć?". 

Dobrze wie co zrobić żeby wyprowadzić człowieka z równowagi, ale wie też co zrobić żeby starym serce się roztopiło jak masełko na słońcu. Mała cwaniara. 

Kiedy ona tak wyrosła? Kiedy ona tego wszystkiego się nauczyła? Boziu, niedługo chłopów zacznie sprowadzać na chatę.
Copyright © 2014 ⚡ Pod Napięciem ⚡ , Blogger