HAMUJ SIĘ!

Nie jestem poważnym człowiekiem, Stary to już w ogóle! Oczywiście potrafimy zachować się jak cywilizowani ludzie kiedy sytuacja tego wymaga, ale w domu- hulaj dusza! Potrafimy siedzieć i pleść trzy po trzy całymi dniami i nocami. Próbki tego, co dzieje się w naszej chatce mieliście w postach zawierających kwiatki Starego (Powiedział, co wiedział!). Nadszedł ten moment kiedy musimy się przyhamować, bo Maśka chłonie wszystko jak gąbka i może wykorzystać to co gadamy w najmniej odpowiedniej chwili.



Maśkowa pamięć do najdrobniejszych szczegółów zaskakuje, tym bardziej, że nie mamy pojęcia po kim ją odziedziczyła. Z jednej strony super, bo w przyszłości będzie ogromnym wsparciem dla Starych z pogłębiającą się sklerozą jednak z drugiej strony... lipa Panie, lipa! Młoda zamieniła się w chodzący dyktafon. Wieczorami potrafi odtworzyć sytuacje, które miały miejsce w ciągu dnia, nawet jeśli czynnie w nich nie uczestniczyła. Tak jak wczoraj, leżąc już w łóżeczku powiada do mnie:

-Mamusiu pamietas? Byliśmy w slepie, tata kupił fafelek Maniusi, loda dla mamusi, loda dla tatusia. Piniondze? Nie, kaltą! Tatusiu dał kalte, bo skońcyły się piniąski!

Leży przede mną mały 2,5 letni bąbel i opowiada mi swoimi słowami jak ojciec płacił w sklepie i co mówiła kasjerka. Oczywiście dorobiła sobie wytłumaczenie dlaczego płacił kartą. Takie coś to nic. Jakby to opowiedziała komuś obcemu to najwyżej człowiek pomyślałby sobie, że kupujemy na kredyt takie bzdety, bo biedni pieniędzy nie mamy. Co innego jak podłapie naszą głupkowatą gadkę. Moja siostra już przedstawia mi swoją wizję tego jak Mańka pójdzie do szkoły i zapoda rozprawę używając naszego domowego slangu i polecą teksty typu: jestem małym wieśniakiem, mam giry i gluta w nosie. Chociaż określenia glut i gil już ma faktycznie opanowane...

Potrafię siedzieć i pleść po swojemu myśląc, że mała jest na tyle zajęta zabawą czy brojeniem, że nie zwraca uwagi na to co wydobywa się z mojego otworu gębowego. Mój błąd, bo później widząc ojca, który poczochrany wydobył zwłoki z wyra powiada z całą powagą swojej małej osoby: Cłowieku! So Ty masz na gowie?! Innym razem widząc jego buty 100000 raz pozostawione na środku przedpokoju woła: Staly! Psątaj bucioly do safy!

Szczerze, staram się hamować już od jakiegoś czasu, ale nie jestem jeszcze zdolna w 100% opanować to do czego się przyzwyczaiłam dawno temu. No, kurczę niby "wolnoć Tomku w swoim domku", a jednak cenzura. Też nie chcę udawać, że jestem super poważna i nie pozwalam sobie nigdy nawet na puszczenie bąka. Nie chcę chodzić z kijem w dupie, bo chcę traktować córkę jak kumpelę. Chcę żeby wyrosła na fajną dziewczynę, która będzie rozbrajać poczuciem humoru. Jednak wiem, że ani ja ani Stary nie możemy już tak intensywnie odpływać w swoich dialogach. Wygłupy wygłupami, ale w pewnych granicach. Kiedy podrośnie, jak będzie już miała te naście lat pozwolimy jej w pełni uczestniczyć w naszym zafiksowanym świecie. 

Na razie plecenie głupot zostawiamy sobie na wieczory, kiedy mała śpi za ścianą i wyjścia ze znajomymi, a pojedyncze "nosz kulde" i " ło cholela" będziemy starali się wytępić. 
Copyright © 2014 ⚡ Pod Napięciem ⚡ , Blogger