Co za bachor!

Zanim Mańka była w planach, zanim Stary pojawił się na horyzoncie wiele razy widząc krzyczące dziecko załamywałam się i jak najszybciej opuszczałam miejsce, w którym odgrywały się sceny histerii, płaczu i rzutów na ziemię. Bachor, dziecko wojny, rodzice nie umieją opanować własnego malucha- pierwsze co przychodziło wtedy na myśl. Też tak miałaś/miałeś? Kto jest bez winy, kto nawet raz tak nie pomyślał widząc aferujące się dziecko- niechaj pierwszy rzuci kamieniem! Moje dziecko, o ile będę takowe miała, takie nie będzie!- myślałam. Never-ever!-mówiłam. 



Jakoś nigdy nawet nie pomyślałam, że mały człowiek też może mieć gorszy dzień, może być zmęczony, może cierpieć katusze związane z zębami. Nie wpadłam na to, że każdy czasem zachowuje się jak opętany nie ważne czy ma lat 2, 22, 32, 42 czy 100! Mój mózg nie ogarniał tego, że to krzyczące na środku sklepu dziecko domagało się snu czy było głodne. Kolki? Skoki rozwojowe? Bunt dwulatka? Nie miałam świadomości, że coś takiego istnieje! Winę zrzucałam automatycznie na rodziców, którzy pewnie dawali sobie wejść codziennie na głowę i nie panują nad maluchem. 

Przepraszam! Teraz wiem, że nawet anioł wcielony może dać popalić w najmniej oczekiwanym momencie. Głupio mi, że tak myślałam. Cholernie mi głupio, że tak łatwo oceniałam ludzi. Jestem niemal w 100% pewna, że kilka razy ktoś mógł to samo pomyśleć o mnie. Na bank ktoś pomyślał, że jestem złą matką, która nie potrafi okiełznać potwora w wózku sklepowym.

Nie mogę narzekać na Mańkę, bo zazwyczaj jest posłusznym małym aniołkiem, ale jak coś ją opęta to nie działa nic- nawet przekupstwo. Kiedy nadchodzi niedzień, kiedy jej blond główkę otaczają chmury ręce mi opadają. Jak na kobietę przystało młoda uwielbia zakupy. Nie jeździ w wózku prawie rok (nigdzie) i nie mam problemu żeby iść z nią na szoping nawet do dużej galerii handlowej, ale miewa swoje humory (jak na kobietę przystało...), wtedy potrafi zwiać i zwalić połowę asortymentu z półki. 

Co prawda nie zdarzyło się żeby runęła na glebę i zaczęła wyć jak wilk do księżyca, ale potrafi pokazać rogi. Potrafi latać po placu zabaw z pieśnią na ustach, ale w pewnym momencie znajduje łapkę na muchy zakopaną i piachu i tłucze nią po głowach każdego napotkanego dzieciaka. Potrafi podejść i zdzielić dziecko, które zabiera jej klamoty, potrafi udawać, że nie słyszy co się do niej mówi i nawet oświadczyć, że "mamusia mówi pa chinsku!".  Kiedy jest śpiąca potrafi latać wokoło drzewa i drzeć się jak opętana. Potrafi użreć narzeczonego swego tak, że na jego plecach jesteś w stanie dokładnie określić jej stan uzębienia! Potrafi rzucać wiadrem z drewnianymi klockami i opierdzielać wszystkich wokół. Potrafi się obrazić i rzucić do ojca, który jej czymś podpadł "ić se do babci! ić stond!". Kiedy ma wszystkiego dość, a my koniecznie musimy zrobić zakupy, potrafi skakać po wózku sklepowym i wywalać jego zawartość. Są powody, żeby ktoś pomyślał, że nie umiem wychować dzieciaka, że jestem złą matką, która nie umie zapanować nad  nią? Są! 

Teraz widząc matkę z płaczącym dzieckiem w wózku nie oceniam jej, ja jej współczuję. Kiedy widzę matkę z niemowlakiem, który stawia na nogi całe osiedle swoim krzykiem nie myślę o niej źle- ja chcę jej nieść pomoc, chcę ją wesprzeć psychicznie przy prawdopodobnym ataku kolki maleństwa. Myślę, że jestem w stanie wyczuć czy dziecko faktycznie włazi rodzicom na głowę codziennie czy ma zwyczajnie gorszy moment. Wiem jak wygląda śpiące, zmęczone dziecko i to ułatwia mi ocenę sytuacji. Przeżyłam koszmar kolek i potrafię zrozumieć tego malucha wijącego się z bólu. Potrafię też zrozumieć matki, które rozkładają ręce na środku sklepu kiedy dziecko odstawia sceny rodem z "Egzorcysty". 

Sama przy humorach Mańki mam ochotę iść i się powiesić na wężu od prysznica więc łączę się z Wami kobiety w bólu! Wysyłam Wam (resztki mojej) pozytywnej energii! Bądźcie silne i nie zwracajcie uwagi na nieprzychylne spojrzenia przechodniów.

Copyright © 2014 ⚡ Pod Napięciem ⚡ , Blogger