Tupot zdrowych stóp

Chyba każdy uwielbia dziecięce stópki. Są urocze i do zacałowania. Podglądanie jak maluch pakuje stópki do buzi jest prześmieszne. Moment, kiedy dziecko zaczyna chodzić jest ogromnym wydarzeniem rodzinnym, bo przecież z niecierpliwością wyczekujemy dnia, w którym ujrzymy pierwsze kroki naszej pociechy. Ja nie miałam możliwości podglądać obu stópek Mańki od początku ze względu na jej wadę. 



O stópki dziecka trzeba dbać od pierwszych dni jego życia. Nie można bagatelizować jakiejkolwiek nieprawidłowości, którą zaobserwujemy u noworodka, bo może się to źle skończyć. Czas reakcji jest tu kluczowy. Gdyby nie czujność Bartka, kto wie czy Mańka biegałaby teraz jak sprinter.

Marysia od trzeciego tygodnia życia jest pod stałą opieką ortopedy. Pod kontrolą specjalisty będzie jeszcze przez kilka dobrych lat. Urodziła się ze stópką końsko-szpotawą. Stopień skrzywienia był na szczęście lekki, co nie zmienia faktu, że z tego powodu cierpiała. Lewą nogę miała w gipsie przez pół roku. Przeszła zabieg podcinania ścięgna i była usztywniona szyną korekcyjną. Na chwilę obecną stopa jest w odpowiedniej pozycji, ale nadal musimy być czujni, bo może nastąpić nawrót.

Dobór bucików był dla nas nie lada wyzwaniem. Kilka, jak nie kilkanaście, razy natknęłam się w internecie na wpisy o specjalnych butach ortopedycznych. Razem z Bartkiem zastanawialiśmy się nad sensem ich zakupu. Nie wiedzieliśmy na jakiej zasadzie działają i czy nie będzie to zbędny wydatek. Kiedy nadarzyła się okazja przetestowania butów diagnostyczno-korekcyjnych z chęcią się tego podjęłam.

Po konsultacji z ortopedą wiedziałam na co zwracać uwagę i jak sprawdzić czy są to odpowiednie buciki dla Mańki. Jeśli trzewiki nie usztywniałyby kostki i  nie zaginały się w konkretnym miejscu nie powinniśmy ich zakładać małej. Te dwie kwestie sprawdziliśmy jak tylko doszła paczka. Wszystko się zgadzało.

Trzewiki, które wybrałam (MEMO Karat) są piękne. Nie wyglądają jak te, które widziałam nie raz w sklepie ze sprzętem ortopedycznym. Jak na obuwie specjalistyczne przystało, są skórzane. W środku są mięciutkie, a ich podeszwa jest nietypowa i nie chodzi tu wyłącznie o jej wygląd. 

Ze powodu kapryśnej pogody buty musiały trochę poczekać na testy terenowe. Czubki niestety już po pierwszym spacerze dostały mocno w kość, ale zarysowania są minimalnie widoczne. Mańka hasała po trawie, biegała po chodniku i tańczyła w nich dookoła osiedlowej fontanny. Musiało być jej wygodnie, bo w innym przypadku z miejsca kazałaby je zdjąć i więcej nie dałaby sobie ich założyć.

Zaraz, zaraz! O co chodzi z tym hasłem: diagnostyczno-korekcyjne?

Podeszwa pełni funkcję diagnostyczną. Jest podzielona na sześć stref, które ścierając się pokazują czy stopa jest w normie czy jest z nią coś nie tak jak powinno. Instrukcja na pudełku mówi co należy zrobić w konkretnym przypadku. Jeśli pole ścierania znajduje się w pierwszej strefie- wszystko jest OK. Jeśli starte są strefy 2-4 buciki zaczynają pełnić funkcję korekcyjną (można w nich stosować wkładki ortopedyczne), strefy 5-6 oznaczają konieczność konsultacji lekarskiej. 

Ze względu na to, że kolejne kontrole u specjalisty mamy dopiero po nowym roku taka forma monitorowania stanu stopy niezmiernie mi się podoba. Pozwala na szybką reakcję w razie wystąpienia nieprawidłowości w sposobie chodzenia. W tej chwili podeszwa Mańki wytarła się w strefie normy i mam nadzieję, że to się nigdy nie zmieni.

Marka MEMO oferuje szeroki wybór butów. Znajdziecie tam zarówno trzewiki, jak i sandałki. Buciki dla początkujących piechurów oraz  dla tych starszych. Solidnie wykonane, piękne, kolorowe, posiadają dodatkową ochronę przeciw zadrapaniom. Fakt, cena jest wysoka, ale osobiście uważam, że na zdrowiu nie ma co oszczędzać. 













Wpis powstał w ramach współpracy z marką Memo.
Copyright © 2014 ⚡ Pod Napięciem ⚡ , Blogger