Dla niej gwiazdkę z nieba

Ona ma magiczną moc. Jednym buziakiem przegania wszelkie chmury, które mnie otaczają. Jednym uśmiechem potrafi pokolorować świat. Jednym spojrzeniem potrafi sprawić, że ściągnę dla niej gwiazdkę z nieba!


Ćwiczy moją cierpliwość dzień w dzień. Włazi wszędzie i ze wszystkiego spada. Chociaż czasem zachowuje się jakby w nią diabeł wstąpił i tak jest moim aniołkiem. Forever!
Będąc w ciąży miałam w głowie rozrysowany plan, którym chciałam się kierować podczas jej wychowywania, jednak jak to w życiu bywa nie wszystko robię tak jak założyłam. Czemu? Bo chcę jej nieba przychylić. 

Co z tego, że mówiłam sobie: nie będę kupować wszystkiego na hasło "chcę to!"?  Hasło to pada bardzo rzadko, a jednak wiecznie coś kupuję. Mam coś nie halo na bani, bo ładuję pierdoły do koszyka nawet wtedy kiedy ona niczego się nie domaga. Nie widać tego w domu, bo często przeprowadzam inwentaryzację klamotów. Jednak nie przypominam sobie zakupów, z których przynajmniej jedna rzecz nie byłaby dedykowana Mańce. 

Żadnych słodyczy do czasu kiedy będzie sama umiała zadbać o swoje zęby. Długo się tego trzymałam, serio. Jak już coś dostawała to batoniki zbożowe, albo wypieki domowej roboty raz na ruski rok. Dziadkowie zrobili swoje w tym temacie. Czasem dziwię jej się, że po wizytacji u babiś i dziadków nie puszcza pawia. Nie zamierzam być terrorystką i dawać bana na wszystko co zawiera w sobie nawet minimalną ilość cukru. W naszej rodzinie nie ma nawet takiej opcji. Zwłaszcza przy Starym, który jest uzależniony od słodyczy... Jestem złą matką! Daję lizaka i kinder jajo też daję! Jak zasłuży to czemu nie? Wszystko jest dla ludzi... w granicach rozsądku. Robię źle? Kill me! 

Nie będzie telewizji! Nie będzie komputera! Weź odmów tego niedźwiedzia co mieszka w wielkim niebieskim domu, zabroń Tomka i Stacyjkowa, powiedz nie Peppie! Ogląda jednym okiem, ale frajdę ma. Jej szczęście jest moim szczęściem. Niech sobie ma i bajkę, która nie trwa nawet 30 minut i niech sobie ma balona świnkę czy te zabawkowe pociągi w bonusie. Rozpieszczasz ją stara, oj rozpieszczasz! 

Telefon będzie miała w rękach jak pójdzie do gimnazjum. Ehe! Mała operuje smartfonami lepiej niż nie jeden stary. Chcę pospać chwilę dłużej to odpalę jej te filmiki na jutubie i niech ogląda odpakowywanie kinder jaj. Ona poogląda to lub zdjęcia, a ja ze Starym spokojnie zmartwychwstaniemy bez pośpiechu. 

Popełniam błąd popuszczając jej? Robię źle? Nie mam wyrzutów sumienia. Trzymam rękę na pulsie. Są granice, których nie dam przekroczyć. Jeśli przeginam to Stary sprowadza mnie na ziemię. Razem chcemy uszczęśliwić tego małego bąbla. 

Jak jest u Was? Jestem ciekawa! Mieliście założenia, które zmodyfikowaliście? Może cały czas trzymacie się zasad ustalonych zanim maluch stanął na nogi? Jeśli tak, to szczerze gratuluję!





Copyright © 2014 ⚡ Pod Napięciem ⚡ , Blogger