Przesilenie wiosenne

Jest taki czas, kiedy nawet pierdnięcie motyla może doprowadzić człowieka do szału. Jest taki czas, kiedy chęci do życia są tak wielkie jak wspomniany wcześniej owad. W naszej wiejskiej chatce właśnie nastał ten czas. Dopadło nas przesilenie wiosenne. Mamy wszystkie podręcznikowe symptomy. Jak się nie pozabijamy do końca tygodnia to będzie git.




Z przesileniem wiążą się (podobno) dolegliwości pod tytułem: osłabienie, senność, osłabienie refleksu, rozdrażnienie i mniejsza odporność na stres, nagłe ataki zmęczenia i wypadanie włosów. Wszystko to można u nas zaobserwować. Jest źle, bo nawet Maśka ma objawy.

Momentami mam ochotę wyjść z siebie i stanąć obok, bo Mańka potrafi testować moją cierpliwość z uporem maniaka. Jak się nakręci to nie przestaje trajkotać, a jak ma przy tym "niedzień" to nie pozostaje mi nic innego jak wypić trzy gary melisy i modlić się o litość. Sąsiadki chwalą, że mała "ćwierka jak mały ptaszek", no może faktycznie, ale ile można słuchać "Mamusiu, so to?". 


Ledwo widzę na oczy, moja energia życiowa jest na poziomie Rowu Mariańskiego więc jestem szczególnie uczulona na nową, ukochaną zabawę Mańki, którą opatentowała sama. Zabawa nosi nazwę "nie panientam". Na czym to polega? Na tym, że dzieciak wymienia mi czego to ona nie pamięta. "Nie panientam domku!", "Nie panientam wujka!", "Nie panientam mamusi!", "Nie panientam tatusia!"... Czy ona cierpi na wczesną odmianę alzheimera? Nie, ona wymyśla, wymyśla i klepie byle klepać, a mi ciśnienie rośnie, bo potrafi tak robić przez godzinę bez najmniejszej przerwy.


Co z tym wypadaniem włosów? Gubię kłaki bardziej niż nasz pies kiedy jeszcze żył. Stary odkurza i drze się, że powinnam zacząć zbierać hajs na perukę, bo zaraz będę łysa. U siebie też obserwuje początki procesu łysienia i doprowadza mnie do szału swoim biadoleniem o tym, jak to podobno zakola mu się powiększają. Dostał rozkaz milczenia i ostrzeżenie, że jeśli zakola dojdą do "wysokości" uszu to dostanie pozew rozwodowy, bo z łysym kolanem żyć nie będę. Pozostało mu 5 cm czasu.


Kogo dopadły nagłe ataki zmęczenia? Starego. Nie mam pojęcia jak to robi, ale zasypia wszędzie i o każdej porze. Obojętnie gdzie przycupnie to zaraz ma odjazd. Też tak chcę.  Mańka też zaczęła pokładać się na drzemki co drugi dzień. 


Nie tylko te ataki zmęczenia opanowały małego człowieka. To co odczynia od kilku dni woła o pomstę do nieba i zbliża mnie co raz bardziej do izby przyjęć w szpitalu psychiatrycznym... 



  • Gryzie. Gryzie wszystkich i wszędzie. Nie mozesz czuć się bezpiecznie, bo potrafi użreć nawet w palec u stopy. Użre w czubek głowy bez przyczajki. Gryzie nawet samą siebie, po kolanach i po rękach.
  • Sama, w pojedynkę robi bałagan, którego nie powstydziłaby się spora grupa przedszkolna. "Bałagany, bałagany błogie gdy niczego nie muszę - a mogę..."
  • Dosłownie w tym momencie oblizała okno i to co po sobie pozostawiła roztarła palcem po całej powierzchni...
  • Skacze po wszystkim i mało jej brakuje żeby zaczęła łazić po ścianach. Do wanny w łazience też włazi bez najmniejszego problemu.
  • Nie ważne co chcę powiedzieć, nie zacznę wypowiadać swojej myśli, nie dopowiem zdania do końca, a już słyszę "NIE!". Chcę jedynie westchnąć, a już słyszę "NIE!". Wszystko jest na nie. Poza, oczywiście, Kinder jajem. Dla Kinder jaja zrobi wszystko.
  • Je piach. Kiedy pytam czy chce mieć robaki w  brzuchu, w odpowiedzi dostaję: "Mania lobaki w pupie!". Także gadać to ja sobie mogę, bo rośnie mi miszczyni ciętej riposty.


Wiosna przyszła piękna i nas przeciążyła. Jak tam u Was? Też dopadło Was przesilenie czy trzymacie się dobrze?






Copyright © 2014 ⚡ Pod Napięciem ⚡ , Blogger