Nieświatowy człowiek.

Nie mam pojęcia co kierowało Starym kiedy postanowił sprezentować mi voucher do SPA. Może doznał chwilowego zaćmienia umysłu, bo jesteśmy razem 10 lat i dobrze wie, że jestem niedotykalska i takie rzeczy jak masaż mnie nie jarają. On sam chyba nie jest świadom ile stresu przysporzył mi ten masaż relaksacyjny. Tak jak stwierdziła moja teściowa, która ma taki sam problem: "Jesteśmy po prostu nieświatowe!".


Jak się Stara do SPA wybrała

Masz, idź się zrelaksować-powiedział. Należy Ci się- powiedział. Tylko zapomniał, że nienawidzę jak ktoś mnie dotyka, zwłaszcza nóg. Jestem dzikusem ze wsi, wiem. Chciał dobrze, a naraził mnie na ciężki stres. Jeszcze na dobitkę faceta mi do masażu wybrał. 

Idę, bo przecież smutku mu nie zrobię. Kasy też szkoda. Trzy miesiące się zbierałam i w końcu dotarłam. Człowiek nieobyty to nie wie czego się spodziewać. Czy papierowe striny się trafią, czy piankowe japonki? Czy nie dostanę ataku łaskotek? Czy ja wytrzymam godzinę masażu? Na golasa przy obcym chłopie? Co ten chłop sobie pomyśli jak zobaczy na stole do masażu orkę zabójcę wywaloną przez morze? Greenpeace zaalarmuje jak nic!

Kiedy Stary z Maśką odwożą mnie do tego przybytku relaksu, dziecko oświadcza mi, że "Maysia masu-masu mamusie niedugo!". Elegancko, będę miała dwie sesje masażu w ciągu dnia. 

O dziwo, już w szatni zaczęłam czuć się błogo. Stłumione światło, świece, kadzidła- uwielbiam. Piękne wnętrze, wyposażenie, nawet klop elegancja pierwsza klasa. Pełna podziwu idę opatulona ręcznikiem do małego pokoiku. Czad. Jak z jakiegoś czasopisma. Ostatni raz taki lux miałam podczas wywczasu olinkluziw w Bułgarii ze Starym.

Rozpłaszczam się na stole, pan przykrywa fałdy mięciusim ręczniko-kocem i oświadcza, że zaczynamy się relaksować. W głowie mam jedną myśl: "tylko nie nogi, tylko nie nogi...". Dupa, od nóg zaczyna. Zwariuję, nie ma co! Nienawidzę stóp, nienawidzę widoku gir, nienawidzę jak ktoś mnie twarogiem dotknie nawet przez przypadek, jakby mi ktoś kazał dotykać obcych syr to nie wiem czy nie wolałabym dać się zamknąć w piwnicy bez światła i jedzenia na tydzień. Jeden, jedyny wyjątek w tym temacie stanowią stópcie dziecięce i na tym koniec.

Na szczęście ten etap szybko się skończył. Szum fal i ćwierkające ptaszki w głośnikach, świece, kadzidła i ten pięknie pachnący olejek. Czuję, że odpływam, zaraz zasnę. Niestety trzeba przewalić cielsko na drugą stronę. Ok, leżę i na nowo się wyciszam. Jest miło, ale... SPA jest w piwnicy klubu sportowego i mój chill zakłóca potężny szum i nagły  chlust. Kurna, kto wpadł na pomysł żeby pokój do masażu i relaksu umiejscowić pod główną rurą, która , sądząc po dźwięku, łączy wszystkie sracze w obiekcie. Nie ma dla mnie litości, bo wszyscy jak jeden mąż postanowili korzystać z kibli w jednym czasie. 

No nic, leżę dalej. Leżę i kminie. Skoro Stary masuje tak jak ten pan to teraz pytanie: czy Stary ma takie zajebiste umiejętności i powinnam zacząć zarabiać na jego talencie czy ten pan nie pokazuje wszystkiego co umie, bom jest waleniem?

Jak tu się w pełni zrelaksować jak się pytam, no jak? Mam to już za sobą i po cichu liczę na to, że Stary więcej nie wpadnie na podobny pomysł prezentowy. 

W ten sposób na jaw wyszło moje największe dziwactwo. 

Copyright © 2014 ⚡ Pod Napięciem ⚡ , Blogger