Kto rano wstaje- ten ma długi dzień!

Wiem, że konkretny dzień będzie długi. Wiem, że będę się modlić o nadejście 19 i chwili świętego spokoju. Wiem, że godziny będą się ciągnęły jak guma od starych gaci. Każdorazowo jestem w stanie to przewidzieć. 


Wiem o tym, bo:

1. Wstałam przed Mańką i Starym. O godzinie, która dla mnie jest jeszcze środkiem nocy. 

2. Spałam na raty. Wszystko dlatego, że wiedziałam o tej wczesnej pobudce. Za każdym razem jak się przebudzałam to zegarek pokazywał mi, że minęło dopiero 30 minut.

3. Leżę od rana pod 3 gabinetami lekarskimi pod rząd. Zwłaszcza 2 godzinna posiadówa pod zabiegowym po obciążeniu gwarantuje mi dzień dłużący się w nieskończoność.

4. Stary ma popołudniową zmianę, a ja wstałam razem z kurami. To jest dla mnie jednoznaczne z kataklizmem. Zwłaszcza teraz, kiedy Mańka działa całymi dniami na najwyższych obrotach. Zachowuje się jakby była na dopalaczach i tylko "beganie" jej w głowie.

W takie dni już o 18 marzę o podusi i kołderce. W takie dni goście najbardziej lubią nas odwiedzać. Nie ci, którzy posiedzą przy kawce, zjedzą ciastko i wyjdą. Zazwyczaj zjeżdżają się ci, którzy siedzą do późna i oczekują jakiejkolwiek formy rozrywki od gospodarzy. Lubię posiadówy, uwielbiam! Tylko głupio mi, bo zasypiam przy stole albo ziewam jak porąbana.

W przeciągu dwóch tygodni kilka razy zdarzały się takie dni. Następne dwa też zapowiadają się podobnie.

Wieczorami zasypiam w momencie kiedy moja głowa zetknie się z pasiastą poduszką. Stary sztura mnie co kilka godzin, bo chrapie jak mój tata po ciężkich nadgodzinach. Dawno tak głęboko nie spałam, oj jak dawno nie doświadczyłam snu tak dobrej jakości. Coś czuję, że po wyjściu ze szpitala będę wypoczęta jak po konkretnym wywczasie.
Copyright © 2014 ⚡ Pod Napięciem ⚡ , Blogger