Zaćmienie

Zrobiłam coś złego. Zrobiłam Marysi coś złego. Jak się rodzina dowie to mnie zlinczuje. Stary obdarza mnie tryliardem złowrogich spojrzeń, biadoli i odgraża się, że za karę zamknie mnie w piwnicy! Jak teściowa dopatrzy się mego złego czynu to za karę nie da siekierowatej kawy do końca życia i  never ever nie dostanę więcej gumek-lumek. Zostanę za to wykreślona z rodziny i wydziedziczona ze wszystkiego co tylko możliwe. 
O biada mi! Wybacz Marysiu! To wszytko przez to zaćmienie mózgu! To wszystko przez te dziury na bani, które nie znikają tylko się pogłębiają! Zrobiłam coś złego, zrobiłam coś głupiego! MAM GRZECH!



Zrobiłam to... podcięłam Mańce włosy! Zmiana jest tak drastyczna, że Stary skumał się dopiero jak ta mała "kapusta" przykablowała: "Mamisia ciach łosy! TAK!" .
Ło Jezusie słodki! Żebyście zobaczyli ten gniew w oczach Starego, ten wyraz twarzy! Ta chęć mordu, która biła od całej jego osoby... tak mnie rozbawiła, że dostałam ataku histerycznego śmiechu, aż mnie nosiło! Nie potrzebowałam porannej kawy żeby się rozbudzić. Ubaw po pachy! 

Ile razy powtarzałam, że nie można mnie zostawiać samej jeśli w pomieszczeniu znajdują się nożyczki? Za każdym razem jakaś zła siła ciągnie mnie w ich kierunku jeśli nie ma w pobliżu nikogo, kto mógłby mnie pieprznąć w łeb. Doznaję jakiegoś zaćmienia, przestaję myśleć i trach- mam grzywkę jak za gimbazjalnych lat. Ciach i Maryśka ma grzywę jak Jim Carrey w "Głupim i głupszym". Pach i mała ma włosy wyrównane! A już w najdłuższym momencie sięgały jej za łopatki...

To zaćmienie jest niebezpieczne w innych sytuacjach. Takie dziury na mózgu to utrapienie. Te dziury wręcz irytują! Myślałam, że mózg po ciąży wraca do normy. Przeliczyłam się "mózg ciążowy" pozostał i jego stan się pogarsza. Pewnie jest to spowodowane faktem, że Stary też ma dziury na bani i to na mnie promieniuje...

Ludzie mili! Mieć TAKIE luki w świadomości w wieku lat 27?! Czek dis ałt:

Grudzień, tydzień przed świętami. Jesteśmy ze Starym na zakupach. Cel- słodycze i orzechy. Widzę Starego z dwoma workami orzechów. Widzę jak niesie te fistaszki i orzechy włoskie. Widzę te dwa kilo w jego rękach. BAM! Zaćmienie. Krążę po domu i nie jestem w stanie ich zlokalizować. Miało być ciasto, miały być ozdoby! Dupa, nie będzie... 

-Bartek! Kupiliśmy my te orzechy?
-Jakie orzechy?
-Te co miałeś w rękach w oszą! Doniosłeś Ty je do kasy?
-Nic nie wiem...

Styczeń, 1,5 tygodnia po świętach. Odkurzam pod fotelem i wyczuwam opór. Padam na kolana, patrzę do magicznej skrytki... ORZECHY! I jakim cudem ja się pytam? Dwa razy tam sprawdzałam jakiś czas wcześniej?

Inny przykład? Proszę, oto przypadek, który miał miejsce już dwa razy!

Wieczór. Sprawdzam, o której mam dentystę następnego dnia. Ustawiam budzik. BAM! Zaćmienie! Po chwili patrze na budzik i go przestawiam.

Następny dzień, 9 rano. Mam czas, wizyta przecież na 10:30. Szykuję się, wychodzę, wsiadam do autobusu, kasuję bilet, siadam. Coś jest nie tak. Wyciągam telefon i sprawdzam SMS-a z potwierdzeniem godziny i daty wizyty. Jest godzina 10, wizyta była na 9:30.

Dwa razy tak było! Serio!

Jaki durszlak muszę mieć w czaszce? Do pralki z czarnymi rzeczami wsadzić biały obrus z brokatem? Nie, obrus nie jest szary. Za to wszystko łącznie z gaciami, skarpetami i spodniami Starego jest w brokacie...
Nie wycelować w fotel stojąc 5 cm od niego? Potknąć się o własne nogi i paść na glebę? Strach się bać co będzie na starość! Strach się bać...



Copyright © 2014 ⚡ Pod Napięciem ⚡ , Blogger