Jeżdżąco-grające ustrojstwa

Maryśka już jakiś czas jasno powiedziała na co Stary zarabia, a brzmiało to tak:
-Tatuś pachał brym-brym pacy, pindze- ijo-ijo!

Tłumacząc z suahili na polski: 
-Tatuś pojechał autem do pracy zarabiać pieniądze na karuzele!

Pod hasłem karuzela czyli "ijo-ijo" kryje się wszystko to co można napotkać w pasażach handlowych (i nie tylko), co się kręci, piszczy, gra, buja i ogólnie wysysa hajs z kieszeni.


A wszystko to wina Starego! To on pierwszy wsadził Mańkę na karuzelę w Tesko i to przez niego muszę odczyniać slalom gigant za każdym razem gdy przechodzę przez jakiś supermarket, galerię czy pasaż handlowy. 

Chwila nieuwagi i bystre oko małego człowieka wypatrzy to upragnione ijo-ijo. Z ust małego człowieka zacznie wydobywać się "Mamisia, ijo-ijo, pindze, dujka!" czyli "Matka dawaj dwa zeta na karuzelę!". Na nic zdadzą się moje kłamstwa, że przecież ustrojstwo jest zepsute, bo po chwili inne dziecko ciągnie swoją rodzicielską ofiarę w jego stronę. Ktoś w końcu włączy na oczach Mańki karuzelę i usłyszę "Mamisia ijo-ijo nie opsute!".

Na nic moje gadanie, że nie mam pieniędzy. Dziecko powtórzy sobie dziesięć razy "Nie ma pindze, nie ma ijo-ijo", po czym w domu dorwie portfel mój lub Starego wygrzebie drobniaki i przyjdzie do nas z pieśnią na ustach, klepakiem w rączce i triumfalnie oświadcza "Kasiu, Tatusiu PINDZE! Byndzie ijo-ijo!". To jest cwaniara do kwadratu! Jej nie zrobisz w jajo! O nie, nie, nie!

Jakiś czas temu fascynacja ustrojstwem lekko przyszła Mańce. Jednak ciotka nadciągnęła ze swoją "dujką" i władowała Maryśkę wraz z jej kuzynką na trzy kolejne karuzele. Od tej pory preferuję zostawiać córkę u babci i oddawać się zakupom jedynie ze Starym.

Faszyn hałs zawsze ciężko się obchodziło. Głównie ze względu na fakt, że ludziów jest tam zawsze tyle co mrówków. Teraz przejście jest cztery razy trudniejsze, bo co pięć metrów stoi autko, karuzela, motor, rakieta, statek z mupetami i ponownie auto. W kieszeni warto mieć knebel i opaskę na oczy dla dziecka... albo słoik dwuzłotówek. 

Wszędzie obecne jest zagrożenie dla portfela, wszędzie! Jak nie stojaki z lizakami, jak nie stoiska z zabawkami, jak nie sklepy z butami to ijo-ijo! Jeśli Twoje dzieciątko nie miało jeszcze okazji przejechać się na jeżdżąco-grajacym ustrojstwie, a  Ty nie chcesz utrudniać sobie życia i szukać w popłochu dwuzłotówek przy każdej okazji to go na tym nie sadzaj! Chyba, że masz przyjemność w odwracaniu uwagi dziecka lub ściąganiu go po miliard razy z każdej maszyny. Wierz mi, tych maszyn jest pełno, wszędzie!





Copyright © 2014 ⚡ Pod Napięciem ⚡ , Blogger