KOCHAM, SZANUJĘ, SZCZEPIĘ- NIE ŻAŁUJĘ!

KOCHAM, SZANUJĘ, SZCZEPIĘ- NIE ŻAŁUJĘ!

Temat szczepień wywołuje wiele dyskusji. Rodzice podzieleni są na dwa obozy: jedni są za szczepieniem, a drudzy są temu przeciwni. My z Barkiem należymy do obozu pierwszego. Oczywiście nie oznacza to, że na tą okazję wyruszamy codziennie na krucjatę i chcemy "nawracać" tych drugich na siłę.



Nie planuj...

Nie planuj...

Leci szósta godzina w pracy. Kryzys środka tygodnia przygniata mnie z całym impetem do biurka.  Powoli zaczynam odpływać myślami ku wieczorowi... O jak przyjemnie, Stary ma popołudnie! Oznacza to minimum 3 godziny spokoju i ciszy tylko dla mnie. Nie mogę się doczekać!
 

Czym Ty jesteś zmęczona?

Czym Ty jesteś zmęczona?


"Siedzisz w domu z dzieckiem i nic nie robisz!" - która z Szanownych Pań usłyszała takie zdanie podczas macierzyńskiego? PALEC DO BUDKI!

Osobiście usłyszałam te słowa zaledwie kilka razy, ale zawsze działały na mnie jak płachta na byka. Bartek wypowiadał je akurat w takie dni, kiedy sił i rąk mi nie starczyło żeby ogarnąć domowa rzeczywistość. "Poczekaj, poczekaj!"-myślałam- "Przyjdzie taki dzień kiedy ja Ci to powiem i wtedy zobaczysz jak to fajnie jest <<siedzieć w domu z dzieckiem i nic nie robić!>>". Doczekałam się tego dnia szybciej niż sądziłam! 

Gadki z wiejskiej chatki.

Gadki z wiejskiej chatki.

U nas w domu nudy nie ma. Jest kolorowo, jest wesoło! Chyba, że mieszkanie zamieni się w szpital... Powagi nie ma co tu szukać. Swego czasu to Stary robił klimat wiecznej beki. Teraz wyrosła mu godna konkurencja! Nie ukrywam, że na ten moment czekałam jak na szpilkach, bo wiedziałam, że jak młoda zacznie gadać to śmiechu będzie co nie miara.


Meldunek z placu boju.

Meldunek z placu boju.

Ale tu cisza. Aż wstyd! Czas pościągać pajęczyny i przetrzeć kurz. Czemu nic tu się nie działo przez tydzień chociaż w kolejce czekają na publikację trzy gotowe posty? Ano dlatego, że wiejska chatka zamieniła się w szpital polowy. 

Kiedy Mańka zaczynała swoją przygodę z przedszkolem wszyscy straszyli, że zaraz wyląduje z powrotem w domu z gilem do pasa i jakimś choróbskiem. Sama łapałam się na myślach, że pewnie ledwo przekroczy próg placówki zaraz rozdzwoni się mój telefon żeby grzdyla zabierać, bo ma gorączkę. Jednak trwało to bardzo krótko. Złe myśli odgoniłam machając ręką. 

Źródło
Chwile...

Chwile...

Najpiękniejsza chwile? Są jak migawki, wypełniają głowę cudnymi obrazkami, szybko ulatują. 
Dni są krótsze, czasu spędzanego wspólnie też jest coraz mniej... niestety. Z początkiem kolejnego miesiąca będzie jeszcze słabiej, ale damy radę!


Light Move Festival- Łódź 2015

Light Move Festival- Łódź 2015


Nie potrafimy usiedzieć na tyłku w jednym miejscu. Każda okazja jest dobra żeby zapakować się w auto i jechać przed siebie. Staremu należałoby całkowicie odciąć internet żeby nie wyszukiwał nam atrakcji na każdy wolny dzień. Nic tylko zabrać mu smartfona i wcisnąć w łapę starą niezniszczalną Nokię bez dostępu do sieci. Gdy zbliża się weekend to strach odbierać połączenia kiedy na ekranie wyświetla się „Bartuń”, bo to może oznaczać, że ze spania do południa nici! Tak tez było w ubiegłym tygodniu. Telefon burczy na biurku, widzę już jego twarz wyświetlającą się na wibrującym urządzeniu, odbieram i z miejsca przekreślam mój plan wekendowego kokoszenia się w betach przynajmniej do 11.  
Hasło: ŁÓDŹ- festiwal świateł.


7 rzeczy niezbędnych podczas wyprawy z dzieckiem w trudnych warunkach

7 rzeczy niezbędnych podczas wyprawy z dzieckiem w trudnych warunkach

Lubimy podróżować z Maryśką, nawet przez myśl nam nie przeszło, żeby na wakacje czy wypad weekendowy pojechać bez niej. Mańka jest turystką wyśmienitą i bezproblemową. Mając niespełna trzy lata objechała Polskę wzdłuż i wszerz. Nocowała w hotelach, pensjonatach i w warunkach polowych na jachcie. Żadne warunki nie są jej straszne. Można wręcz odnieść wrażenie, że im surowsze są okoliczności noclegowe tym większą frajdę jej sprawiają.


A dlaczego?

A dlaczego?

Weekendowy poranek. Mała pyza wita mnie ogromnym uśmiechem i oświadcza, że ma dziś dobry humor. Nieźle się zapowiada! W perspektywie wycieczka na drugi koniec Trójmiasta więc ten dobry humor jest na wagę złota. Jeszcze tylko trzeba zaopatrzyć się w odpowiedni zestaw umilaczy podróży i jest duża szansa na to, że w Gdyni wysiądę z SKM-ki bez uszczerbku na psychice i w całkiem dobrym nastroju.  

Skuteczny sposób na podniesienie temperatury w związku!

Skuteczny sposób na podniesienie temperatury w związku!


Jesteś w wieloletnim związku? Przestało między wami iskrzyć? Czujecie, że obłazicie kurzem i nie wiecie co zrobić, żeby podnieść temperaturę? Mam dla Was przetestowany, w 100% działający, sposób na podgrzanie atmosfery. Daję gwarancje skuteczności! Wybuchniecie niczym wulkan! Jakiż to sposób zapytacie? Nie jest to żadna randka bez dziecka na głowie. Nie, nie, nie! Kolacja przy świecach, winko, atmosferka? Pudło! Wspólny wyjazd w jakieś miejsce ociekające romantiką? To też nie. Uwierzcie mi! Na podniesienie temperatury w związku i rozgrzanie atmosfery na maksa nie ma nic lepszego, nic skuteczniejszego niż szybki i spontaniczny… 



Wolność!

Wolność!

Pobyt dziecka w przedszkolu przynosi małemu człowiekowi dużo dobrego. Samodzielność wkracza na lever extra hard, zabawy i towarzystwa ma całą masę, rozwija się i powoli wkracza na  ścieżkę edukacji z tymi 15 minutowymi lekcjami z „angielskową Panią” cztery razy w tygodniu.

Czy rodzice mogą zyskać coś dla siebie w czasie, gdy dziecka nie ma na horyzoncie? Mogą! Może to być kilka dodatkowych godzin snu w świętym spokoju. Może to być czas na ogarnięcie otoczenia bez zagrożenia, że bajzel, którego właśnie się pozbyliśmy, powróci ze zwiększonym natężeniem w przeciągu trzech sekund od wyłączenia odkurzacza. Może coś jeszcze?

Dom.

Dom.

Dom to miejsce, do którego chce się wracać. Dom to azyl, miejsce w którym człowiek czuje się lepiej niż gdziekolwiek indziej. O dom powinno się dbać, dom powinien tętnić życiem. Swój dom/mieszkanie powinno się kochać i marzyć o powrocie do własnego łóżka gdziekolwiek człowiek aktualnie się znajduje.

Nadchodzi!

Nadchodzi!

Wstaję w nocy żeby sprawdzić czy młode się nie skotłowało i przy okazji czy nie zamarzło, bo jej pokój to istna lodówka w nocy-zazdroszczę... Rzut oka na widok za oknem- płynie rzeka. Rzut okiem na zegarek- czwarta rano. Do zmartwychwstania mam trzy godziny. Może do tego czasu przejdzie?




Pierwsze koty za płoty.

Pierwsze koty za płoty.

Młoda ruszyła na podbój przedszkola już 28 sierpnia więc równy tydzień przygody mamy za sobą. Mańka, zgodnie z naszymi przewidywaniami, jest zachwycona placówką i otoczeniem. Trzyma sztamę z dyrektorką i trzęsie grupą. Mi rozstanie wywołuje smuteczek na sercu i lecę po nią jak powalona kiedy tylko wybije 15:00 czym narażam się na jej gniew i wyrzuty, pt: "czemu już przyszłaś?". 


Nowy rytm

Nowy rytm

Kolejny dzień, który zaczyna się tak samo. Pobudka chwilę przed budzikiem, stanowczo za wcześnie jak dla mnie i trochę za szybko niż potrzeba. Przemarsz żywych trupów w kierunku łazienki, łeb pod pod zimny prysznic. Brrr.. nie to dziś nie wystarczy. Do reanimacji potrzebne będzie coś więcej. 

Rozstanie...

Rozstanie...

... czyli mama wraca do pracy.


Ponad trzy lata spędzone w domu. Ponad 2,5 w towarzystwie dziecka. Nadszedł czas na zmiany. To właśnie o nich wspominałam TU. Czy wyszło to nam na dobre? Czy było/jest ciężko?

Gadu gadu.

Gadu gadu.

Maśka, Maśka... Gada i gada. Ile się da i kiedy tylko się da. Klepie i klepie. Z sensem i bez sensu. Chyba to jej gadulstwo to moja wina. Sama trajkotałam do niej od momentu kiedy położono mi ją na piersi. Jako jedyna na sali śpiewałam i mówiłam do dziecka non-stop. O, sorry! Gadałam już wcześniej, bo prowadziłam dyskusje nawet z brzuchem. Jednak ta moja wieczna paplanina wychodzi nam na dobre, bo małej można teraz wszystko wytłumaczyć i przygotować na to co będzie ją czekało w kolejnych dniach.

Czas płynie teraz inaczej.

Czas płynie teraz inaczej.

Pół miesiąca spędzonego na wodzie, praktycznie bez zasięgu. Nie zwracaliśmy uwagi na upływające godziny. Spać chodziliśmy kiedy już nie mieliśmy siły patrzeć na oczy, wstawaliśmy kiedy owce beczały za głośno lub kajakarze robili raban przepływając obok. Internet udawało się złapać w nielicznych miejscach, a jak znaleźliśmy się w takim cywilizowanym miejscy to posiedzenie w sieci ograniczało się do tych kilku minut, które Mańka potrzebowała na zapadnięcie w na tyle głęboki sen żeby można było bez stresu opuścić łódź i wyjść do ogniska na długie posiedzenia. 

Ahoj przygodo!

Ahoj przygodo!

Siedzę na kanapie i mam wrażenie, że wszystko się kołysze. Skóra wysuszona na wiór przez wodę z jeziora. Śmiem twierdzić, że gdybym potarła piętami mogłabym wzniecić pożar. Włosy z przesuszenia przypominają chrust, który zbieraliśmy wieczorami na ognisko. To wszystko nic w porównaniu z całym tym ubawem, który mieliśmy.



Wakacje z dzieckiem

Wakacje z dzieckiem

Dziecko nie jest ogranicznikiem. Z dzieckiem można wiele! Poprzednie wakacje z 1,5 roczną Mańką były spontaniczne. Pakowanie i jazda na drugi koniec kraju. Bez rezerwacji i konkretnych planów. Było cudownie i dziecko niczego nie utrudniało, co najwyżej sami sobie robiliśmy pod górkę. Zakopane i okolice, Niedzica, Czorsztyn, Wadowice, Oświęcim, Łódź... Nasza mała-wielka wyprawa do podglądnięcia: tu, tu, tu , tu i tu. W tym roku podbijamy Kaszuby i to nie drogą lądową. Co to, to nie! Przy Starym normalnie być nie może więc wsiadamy na jacht i płyniemy. Dwa testowe dni już za nami. Mańka zdała egzamin celująco i już w sobotę  wypływamy na dłużej. 



Kreatywny konkurs Poki

Kreatywny konkurs Poki

Zazwyczaj nie biorę udziałów w konkursach, bo szczęścia nie mam. Czasem jednak podejmuje się wyzwania, tak jak teraz. Zasady proste, wymagania do sprostania, a przy okazji świetna zabawa. Nie podejrzewałam, że przy wykonywaniu zadania Mańka będzie tak uradowana.

Zostań królową okazji!

Zostań królową okazji!

Mały członek rodziny poza masą radości i miłości oznacza również spore
wydatki. Chcąc zapewnić maleństwu wszystko co najlepsze i niezbędne do
funkcjonowania musimy sięgać głęboko do kieszeni.

7 rzeczy, które podnoszą mi ciśnienie odkąd jestem matką

7 rzeczy, które podnoszą mi ciśnienie odkąd jestem matką

Każda matka jest inna, ale śmiem sądzić, że żadna nie lubi kiedy coś zakłóca jej spokój. Raczej mało osób lubi kiedy coś może spowodować dyskomfort ich dzieci lub sprowokować je do zachowania, które sprawia, że chcemy zapaść się pod ziemię. W czasach kiedy potomstwa nie posiadałam mało rzeczy mnie ruszało, mało co wyprowadzało mnie z równowagi tak jak teraz. 

Jak najdalej stąd!

Jak najdalej stąd!

Przeciążenie nastąpiło. Overload na maxa. Miałam dość i chciałam spierdzielać gdzie pieprz rośnie, bo moja cierpliwość się skończyła. Bezsilność, zmęczenie i potężna irytacja. Ciągłe gadanie Mańki, jej piski, biegania, burdel który mnie otoczył to wszystko spowodowało, że zaczęło się we mnie gotować. 


Zbuntowany Anioł

Zbuntowany Anioł

- Mamo zobac jakie duze auto!
- Sąsiedzi biorą ślub, pojadą tym do kościoła. Zobaczysz jak wyjdą z klatki, a pani będzie miała wielką, białą suknię jak księżniczka.
- Księznicka Malysia!

No tak, księżniczka jest tylko jedna... Jakże śmiałam o tym zapomnieć?! Mała mądrala. Kiedy ona tak wyrosła? 

Niezależność utracona

Niezależność utracona

Od najmłodszych lat dążymy do niezależności. Za małolata marzymy o tym, aby pójść na swoje i decydować o wszystkim! Kiedy już to mamy, decydujemy się na dziecko i ponownie stajemy się zależni. Od czego? 

Nieidealna

Nieidealna

Idealna nie byłam, nie jestem i nie będę- na wielu płaszczyznach. Ani ze mnie idealna matka, ani pani domu, ani żona. Raczej to się nie zmieni, bo jestem zbyt leniwa i za stara na to.

Co z ciebie wyrośnie?

Co z ciebie wyrośnie?

Gruszki na wierzbie czy śliwki na sośnie?

Odkąd dziecko pojawia się z naszym życiu zaczynamy się zastanawiać jaka przyszłość je czeka? Kim zostanie jak podrośnie? Jakie będą jego pasje? Jaką drogą będzie podążać?


HAMUJ SIĘ!

HAMUJ SIĘ!

Nie jestem poważnym człowiekiem, Stary to już w ogóle! Oczywiście potrafimy zachować się jak cywilizowani ludzie kiedy sytuacja tego wymaga, ale w domu- hulaj dusza! Potrafimy siedzieć i pleść trzy po trzy całymi dniami i nocami. Próbki tego, co dzieje się w naszej chatce mieliście w postach zawierających kwiatki Starego (Powiedział, co wiedział!). Nadszedł ten moment kiedy musimy się przyhamować, bo Maśka chłonie wszystko jak gąbka i może wykorzystać to co gadamy w najmniej odpowiedniej chwili.

Czy warto mieć dziecko?

Czy warto mieć dziecko?

Czy warto męczyć się dziewięć miesięcy i przez ostatnie trzy dosłownie się toczyć? Czy warto przechodzić katusze związane z bólami pleców i zgagą palącą non-stop kolor? Czy warto przechodzić rzeźnię z ubojnią na sali porodowej? Brzmi strasznie? To dopiero początek, bo maluch dopiero pojawi się na świecie.

Co za bachor!

Co za bachor!

Zanim Mańka była w planach, zanim Stary pojawił się na horyzoncie wiele razy widząc krzyczące dziecko załamywałam się i jak najszybciej opuszczałam miejsce, w którym odgrywały się sceny histerii, płaczu i rzutów na ziemię. Bachor, dziecko wojny, rodzice nie umieją opanować własnego malucha- pierwsze co przychodziło wtedy na myśl. Też tak miałaś/miałeś? Kto jest bez winy, kto nawet raz tak nie pomyślał widząc aferujące się dziecko- niechaj pierwszy rzuci kamieniem! Moje dziecko, o ile będę takowe miała, takie nie będzie!- myślałam. Never-ever!-mówiłam. 

Cierpliwość?! BRAK!

Cierpliwość?! BRAK!

Czy istnieje recepta na cierpliwość nieskończoną? Czy jest możliwość osiągnięcia opanowania bez zamordowania kogoś po drodze? Czy gdzieś  na świecie istnieje człowiek, którego nic nie wyprowadza z równowagi? Jeśli tak, to prowadźta mnie do niego i niech mi odsprzeda swój sposób/towar!

Dla niej gwiazdkę z nieba

Dla niej gwiazdkę z nieba

Ona ma magiczną moc. Jednym buziakiem przegania wszelkie chmury, które mnie otaczają. Jednym uśmiechem potrafi pokolorować świat. Jednym spojrzeniem potrafi sprawić, że ściągnę dla niej gwiazdkę z nieba!


Zabić marudę.

Zabić marudę.

Marudzenie, zrzędzenie, kwękanie, gderanie, stękanie, biadolenie, narzekanie- wszystko jedno i to samo. Nie lubię jak ktoś za bardzo jojczy mi nad uchem, ale sama nie jestem aniołem i biadolę jak mało kto. Czasem nie mogę słuchać własnych myśli...

Tupot zdrowych stóp

Tupot zdrowych stóp

Chyba każdy uwielbia dziecięce stópki. Są urocze i do zacałowania. Podglądanie jak maluch pakuje stópki do buzi jest prześmieszne. Moment, kiedy dziecko zaczyna chodzić jest ogromnym wydarzeniem rodzinnym, bo przecież z niecierpliwością wyczekujemy dnia, w którym ujrzymy pierwsze kroki naszej pociechy. Ja nie miałam możliwości podglądać obu stópek Mańki od początku ze względu na jej wadę. 


Chłopiec czy dziewczynka?

Chłopiec czy dziewczynka?

Marzył mi się syn. Do szóstego miesiąca ciąży wierzyłam intensywnie, że w brzuchu kotłuje mi się mały chłop. Imię było wybrane jedynie w opcji męskiej, bo żeńskiej nikt nie brał pod uwagę. Jakież było moje zdziwienie kiedy lekarz podczas czwartej próby ogarnięcia płci "fasola" oświadczył, że ten mój syn wyśniony to tak naprawdę córka.

Metamorfoza

Metamorfoza

Nie mam pojęcia czy to nadal przesilenie wiosenne czy już po prostu osiągnęłam szczyt szczytów lenistwa. To co się ze mną ostatnio dzieje woła o pomstę do nieba. Wstyd mi za samą siebie. Jakim cudem z pedantki zamieniłam się w bałaganiarę i nieogara najcięższego stopnia wtajemniczenia?

Survival według Starego

Survival według Starego

Jak Stary coś wymyśli to klękajcie narody. Nie mamy z nim lekko, bo każda wyprawa jaką nam serwuje poprzedzona jest moimi czarnymi wizjami. Każdy jego pomysł jest nietypowy, a jak szykuje niespodziankę to czasem wychodzi jak z tym SPA... Ostatnia niedziela nie była wyjątkiem.


Nieświatowy człowiek.

Nieświatowy człowiek.

Nie mam pojęcia co kierowało Starym kiedy postanowił sprezentować mi voucher do SPA. Może doznał chwilowego zaćmienia umysłu, bo jesteśmy razem 10 lat i dobrze wie, że jestem niedotykalska i takie rzeczy jak masaż mnie nie jarają. On sam chyba nie jest świadom ile stresu przysporzył mi ten masaż relaksacyjny. Tak jak stwierdziła moja teściowa, która ma taki sam problem: "Jesteśmy po prostu nieświatowe!".

Przesilenie wiosenne

Przesilenie wiosenne

Jest taki czas, kiedy nawet pierdnięcie motyla może doprowadzić człowieka do szału. Jest taki czas, kiedy chęci do życia są tak wielkie jak wspomniany wcześniej owad. W naszej wiejskiej chatce właśnie nastał ten czas. Dopadło nas przesilenie wiosenne. Mamy wszystkie podręcznikowe symptomy. Jak się nie pozabijamy do końca tygodnia to będzie git.



Cudowny czas drzemki.

Cudowny czas drzemki.

Już zapomniałam jak to jest kiedy dziecko udaje się na drzemkę. Zapomniałam jaki cudny to jest czas! Zapomniałam, bo Maryśka jakieś dwa miesiące temu całkowicie z drzemki zrezygnowała. Szkoda jej czasu na głupoty! W sobotę mogłam sobie przypomnieć co robi się kiedy dziecko śpi w dzień. Osz, ale było fajnie!



Share Week - last minute

Share Week - last minute

Share week hula po blogosferze. Mój wpis to taki last minute, bo ciężko było mi wybrać tylko trzy blogi. Zrobiłam sobie test. Przez kilka dni obserwowałam, które blogaski mam najczęściej otwarte w zakładkach. Potem robiłam przesiew. Łatwo nie było... Moją trójcę zmieniałam trzy dni.


Cisza i spokój.

Cisza i spokój.

Jedna doba poza domem i tydzień dochodzenia do siebie- fizycznie i psychicznie. Nie spodziewałam się, że po jednym dniu bez chaosu, który wprowadziła w moje życie Maśka, tak mnie wybije z rytmu. 

Wieczorna litania

Wieczorna litania

Ostatni ząb na horyzoncie! Moja cierpliwość przekroczyła wszelkie granice. Każdy zblizający się wieczór powoduje u mnie drgawki, bo wiem że zacznie się codzienny rytuał składania próśb i gróźb. Pamiętam jak chciało mi się śmiać, gdy moi siostrzeńcy za małolata zamęczali moją mamę wszystkim, byle nie iść spać. "Babciu! Jeszcze tylko jaBYUszko!", "Babciu! Piciu!", "Babciu... muszę siku". Pamiętam to bardzo dobrze, a teraz zaczęłam to odczuwać na własnej skórze. 

Opowieści z krypty

Opowieści z krypty

Paranormal Activity, Egzorcyzmy Emily Rose, Marsjanie atakują i nasza wiejska chatka. Co łączy te rzeczy? 

Leżę, zaczynam odpływać, czuję się zrelaksowana i bardzo śpiącą. Chłód panujący w pokoju wymusza na mnie zwijanie się w kulkę. Jest mi błogo i nagle...
Powrót do przeszłości

Powrót do przeszłości

Przeglądam stare zdjęcia znalezione na karcie pamięci Starego. Zdjęcia mieszkania w trakcie i zaraz po wykończeniówce. Zdjęcia po naszej przeprowadzce. Pierwsze wersje ustawienia, puste ściany i PORZĄDEK. Wracam wspomnieniami do czasów kiedy wiejską chatkę zamieszkiwaliśmy tylko Stary, ja i pies. Czy chciałabym wrócić do tamtych chwil?

Piaskowe nudy na pudy.

Piaskowe nudy na pudy.

Zima dobrze nie przyszła, a już poszła. Nie miałam czasu porządnie odpocząć od placu zabaw. Deszcz mnie czasem poratował, bo przez kilometry błota nie dało się przejść. Teraz mam małe szanse na ominięcie tego zakątka szczęścia, a zwłaszcza jednej jego części.

Copyright © 2014 ⚡ Pod Napięciem ⚡ , Blogger