Kolorowych jarmarków

Uwielbiam jarmarki! Kocham jarmarki! Lubię ten kicz i wszechobecny zapach bigosu! Lubię tłumy, które zjawiają się na jarmarkach z nadzieją kupienia czegoś nietypowego i jedynego w swoim rodzaju.
Jarmark Dominikański w Gdańsku jest świetny, ale i tak najbardziej wyczekuję Świątecznego. W tym roku Maryśka pierwszy, świadomy, raz w nim uczestniczyła. 



Miliony lampek, żywe renifery, Mikołaj, dziwne stwory na szczudłach, słodycze, bileloty i inne klamoty. 
Dziecko jest w niebie. Gdyby nie fakt, że termometr pokazywał -3,5* to mogłaby kręcić się między straganami w nieskończoność.
Oczy, które i tak ma duże, robią się wielkie jak spodki przy każdej "tampie". Przy każdym świecącym drzewku posiadówka. 
Mikołaj jej nie straszny! Z chęcią przysiadłaby mu na kolanach i wysępiła cuksa... jednak kolejka ciągnęła się jak za komuny po chleb. Innym razem, do świąt jeszcze trochę czasu zostało.
Karuzela pełna "i-ha-ha" zahipnotyzowała małego zbója, ale sytuacja z kolejką się powtarza.

Mamy powód żeby przyjechać na jarmark ponownie. W tygodniu jest mniej ludzi to może uda się dobić do Mikołaja i na karuzelę? Może uda się zdobyć ciastko bez stania trzy godziny na mrozie? Może Stary będzie miał lepszy humor i kupi większy bukiet kwiatów? Może przyfroterujemy lodowisko tyłkami? 
Nawet jak nic z powyższej listy nie wypali to spędzimy czas razem, Maryśka przetańczy całą Długą, a my ze Starym obcałujemy się pod jemiołą w rytmie kolęd i w aromacie bigosu. Family quality time- jak nic!











Copyright © 2014 ⚡ Pod Napięciem ⚡ , Blogger