Wampir bez zębów.

Dni są krótkie. Po 15 za oknem robi się szarówa. Od 15 rolety zaciągnięte do połowy okien, bo przez zapalone światła w mieszkaniu robi się osiedlowy "Big Brother". Nie przeszkadza mi fakt, że słońce szybko zachodzi. W takich warunkach funkcjonuję lepiej niż zwykle. Jednak ciemności powodują, że pole manewru z dzieciakiem jest z leksza utrudnione. Jakoś tak wyszło, ostatnio, na jaw, że mam w domu wampira, który wyłania się na zewnątrz tylko po zmroku.


Maryśka lubi spać. W końcu to nasza córka- powstała jako kombos dwóch ciężkich śpiochów. Mała garuje ile wlezie. Przesypia całą noc, wstaje z wielkim trudem w okolicach 10 i w okolicy 12:30-13:00 pada na (przynajmniej) dwugodzinną drzemkę. 
Kiedy nie ma zamiaru powstać w sensownych godzinach, wkraczamy ze Starym do akcji. Podciągamy rolety, zza których prosto do pokoju wpada światło od latarni, którą jakiś głupek postawił centralnie przy naszym balkonie. Światło to drażni małą potomkinię Drakuli do tego stopnia, że zawija się w kulkę- twarzą do materaca. Przy okazji wydaje z siebie bliżej nieokreślone odgłosy. Nie zawsze taka interwencja skutkuje przebudzeniem! W pozycji kulki potrafi Maria zapaść dalej w głęboki sen. W takim przypadku przybywamy ponownie! 
Zapalamy pierwszą lampkę. Z łóżeczka dobiega syk niezadowolenia. Mały wampir negatywnie reaguje na kolejne źródło światła. Zapalany drugą, Maria w odpowiedzi zarzuca sobie na głowę koc i ponownie formuję kulkę w akompaniamencie kolejnych syków sygnalizujących frustrację.

Stary woła: "Matka! Rób kanapki z czosnkiem, bo ten wampir inaczej nie wstanie!". Jak na komendę Maryśka zrywa się na równe nogi i oświadcza, że ona to jednak "Nie siem a-A-a". Powoli wypełza z ciemności, w rączkach dzierży swój nieśmiertelny kocyk, który narzuca na głowę jeśli jest dla niej za jasno w pozostałych pomieszczeniach.

Przez taki, a nie inny, układ dnia co raz częściej zdarza się nam opuszczać chatę, gdy jest już ciemno. Spacerujemy po ulicach Gdańska, które są teraz jeszcze bardziej klimatycznie niż wiosną czy latem. Odwiedzamy konie i inne zwierzątka w pobliskiej stadninie lub na sopockim hipodromie. Biegamy po centrach handlowych mieniących się świątecznymi ozdobami. Łazimy po osiedlu, między blokami i podglądamy sąsiadów przez okna. Wszystko to po zmroku. hodujemy wampira. Wampira, który posiada zdolność hipnotyzowania starszych pań. 






Copyright © 2014 ⚡ Pod Napięciem ⚡ , Blogger