Spotkanie B(L)OGiń

Jestem B(L)OGinią uświadom to sobie, sobie


Ty też jesteś B(L)OGinią tylko wyobraź to sobie, sobie!



13-go września miałam ogromną przyjemność uczestniczyć w (kolejnym już w tym roku) spotkaniu blogerek. Jednak event zorganizowany przez pięć niesamowitych babeczek (Anię-właścicielkę Gabinetu Dotyk Oceanu, Magdę i Olę- założycielki portalu Mamamoja.pl  oraz Matkę Wygodną i Matkę Nie Wariatkę ) wyglądał zupełnie inaczej niż pozostałe spotkania, w których uczestniczyłam do tej pory. Spotkanie B(L)OGiń przebiegało pod hasłem pełnego relaksu i zapomnienia o problemach, które otaczają nas co dnia. Miałyśmy przypomnieć sobie, że nie jesteśmy tylko i wyłącznie matkami! Jesteśmy pięknymi kobietami, które mają prawo co jakiś czas zwolnić obroty.



Gdańskie B(L)OGinie spotkały się w pięknym Hotelu Królewskim.  Specjalnie dla nas została przygotowana zaciszna sala restauracyjna, przez okna której mogłyśmy podziwiać stare miasto popijając przy tym szampana. 

Wraz z Sylwią i Anią miałyśmy lekko opóźnione entrée, ale ćśśśś! Kto by tam zauważył?!  Ochłonęłyśmy po szybkim marszu, załyczyłyśmy wody i... zostałyśmy wyproszone z sali. Nie, nie wywaliły nas! Po prostu nadeszła pora na wspólne zdjęcie i pierwszą atrakcję.




O Bożena, a jaka to była atrakcja! Dziewczyny z Elite Pole Dance Studio dały krótki popis swoich umiejętności. Z zachwytem przyglądałyśmy się "akrobatyce na drążku pionowym" wzdychając między sobą, że "w życiu czegoś takiego nie zrobię!". Chcąc, nie chcąc każda została wywołana do rurki, aby zawinąć się wokół niej. Generalnie, ciężka sprawa wyczyniać takie wygibasy. Nie zmienia to faktu, że tydzień później wybrałyśmy się z Sylwią i Anią-organizatorką na zajęcia podczas dnia otwartego. HA! Co lepsze- stworzyłyśmy grupę i od piątku zaczynamy kurs! (#baleronnarurze)





Po pokazie nadeszła pora na kawunię, tort i szampana. Jedno pobudziło, drugie rozleniwiło, a trzecie ostatecznie rozluźniło i dobiło (zwłaszcza, że poprzedniego wieczoru zabalowałam i wróciłam na chatę po 3 w nocy).




Minęła chwila i na salę weszła Pani Elżbieta Skoczeń - stylistka oraz wizażystka, która podczas swego pokazu sprzedała nam kilka sztuczek. (Kto, kurna, wpadłby na pomysł żeby zamiast podkładu używać rajtuz w szpreju?!? No ja się pytam-KTO?!) Chociaż nadal nie mam pojęcia ile pędzli mieć powinnam i jaki do czego służy to i tak uważam, że sporo teorii wyniosłam w swoim dziurawym mózgu. Teoria to jedno, a praktyka oczywiście drugie... Może kiedyś się nauczę nakładać tapetę na papę.


Kolejnym gościem była Pani Barbara Belecka - mama, babcia, artystka, kobieta sukcesu. Przesympatyczna i okrutnie inspirująca osoba. Pani Basia powinna być przykładem dla każdej kobiety! Można mieć wiele pasji pomimo braku czasu i życia w biegu. Syn Pani Basi- Michał (KLIK, KLIK), zajął się fotografią podczas spotkania. Utalentowana rodzina! 


W trakcie wystąpień obu Pań można było udać się do stolika wróżki-Bożenny Grzesik i podpytać co tam los dla nas przygotował. Podziękowałam i odpuściłam. Chociaż jarają mnie takie rzeczy to w tym temacie wolę się zgłosić do mojej siostry (jak ktoś chętny, dam namiar).


And Last But Not Least... Ostatnim gościem był Wincenty Docent . Miał on sprzedać nam sposoby na radzenie sobie ze stresem. Niestety przejął się chłop swoją misją i sam się w swoim przemówieniu pogubił. Pomimo wspólnej medytacji nie byłam w stanie się skupić. Bardzo się starałam skupić na tym co próbował nam przekazać, ale no kurczę jak ktoś się denerwuje podczas wystąpienia to ja się męczę. 
Przebrnęłam jeszcze przez pokaz magicznych plasterków, co ponoć cuda czynią (Nano Doktor) i trzeba było się zawijać. 


Jednak to nie wszystko, bo już w sobotę odbędzie się afterek! Kto zabroni bawić się dalej? Do zobaczenia dziewczyny! Ostro się spóźnię, ale będę!

Patroni medialni spotkania: 



Sponsorzy upominków (o których niebawem):
Copyright © 2014 ⚡ Pod Napięciem ⚡ , Blogger