Pociągające towarzystwo

Przydomowy szpital. Mania gil do pasa, Stary (jak to na przeziębionego dziada przystało) praktycznie na łożu śmierci. Dwa dni spędzone w piżamach, pod kocami, w rytmie tutkających nosów. Za oknami wiatr, deszcz i ludzie opatuleni w jesienne płaszcze. A ja? Ja wypoczywałam. 



Jestem zrelaksowana jak nigdy. Ani Maryśka nie była zbytnio uciążliwa, ani Stary mnie nie dobił swoim stękaniem.
Mała bawiła się klockami, rysowała i konsumowała kredki. Chociaż były momenty, że gile zalewały Mańce mózg do tego stopnia, że traciła umiejętność racjonalnego myślenia i właziła na kanapę po to aby zawiesić się na półce. Stary pochrapywał, a ja siedziałam w fotelu pod kocem i czytałam książki. Gapiłam się przez okno podglądając nową generację "krążowników" osiedlowych. Jedno jest pewne, Maryśce na tym osiedlu towarzystwa nie braknie.
Kiedy Marunia zasypiała wieczorem, my zasiadaliśmy do maratonów filmowych. Chodziliśmy spać o 2 w nocy i wszyscy kimaliśmy do 11. Tankowaliśmy herbatę z sokiem i tuliliśmy się do upadłego. 
Niby zasmarkańcy powinni mnie wykończyć, do tej pory tak było w przypadku ataku przeziębienia. Tym razem przetrwałam, a wręcz wypoczęłam. Teraz wszyscy wrócili do zdrowia, nabrali energii i wracamy do normy. Pędzimy popołudniami zbierać kasztany, aby wieczorami tworzyć kolejne stwory.

Profile Pod Napięciem znajdziesz tu:


Copyright © 2014 ⚡ Pod Napięciem ⚡ , Blogger