Mały pracownik RODOS-owski

Idzie jesień, spadają liście, a co za tym idzie- Stary zaczyna biadolić. Trzeba wkroczyć do akcji z grabiami i kobiałkami, bo się chłop zapłacze nad swoim wychuchanym trawnikiem. Liść na trawie to wróg na poziomie kreta między grządkami! Wszelkie owoce i warzywa trzeba zebrać i skonsumować lub przetworzyć w trybie natychmiastowym!



Maryśka to najlepszy pomocnik działkowy pod słońcem. Garnie się do roboty jak mało kto. Przekopie grządki po swojemu, pozamiata liście z chodniczka przed domkiem, pobawi się z psem i przyniesie picie styranym rodzicom. Po wszystkim włazi do wózka, wydaje komendę "Mama- IjiI!", co w wolnym tłumaczeniu oznacza bujanie i odpływa na dwie godziny. 
Jak już naładuje akumulatory woła "HAJO!", wypina się z pasów, włącza motorek w tyłku i leci działać dalej. Skontroluje pszczoły w ulu za domkiem, podleje krzaki, zerwie pomidora w szklarni i zasiada do konsumpcji. Potrzeba pochłaniania darów natury zajmuje jej kupę czasu, bo przecież trzeba spróbować pomidora, jabłuszka no i oczywiście winogron. Jakby mogła to wyrwałaby buraka z ziemi i pochłonęła go na miejscu.
Kiedy uda nam się zapełnić kobiałkę najlepiej schować ją głęboko w altanie, bo inaczej cała zawartość wyparuje i konieczne będzie dalsze skakanie po drabinie. Nie ma szans, że jakoś przerobimy winogrona, bo nie zdarzyło się jeszcze żebyśmy dowieźli je do domu w sensownej ilości. Mała pierdoła potrafi lecieć za Starym, który dzierży kobiałkę i wyjadać zawartość aż doczłapiemy się do auta.
Powoli kończymy sezon działkowania i pożegnamy z tym małym zakątkiem aż do wiosny. Pozostaje nam pozbieranie tony pomidorów i dwóch ton jabłek oraz przerobienie ich. Już widzę kolejne zarwane wieczory i spędzanie ich nad garami i słoikami. Miodzio...

Profile Pod Napięciem znajdziesz tu:


Copyright © 2014 ⚡ Pod Napięciem ⚡ , Blogger