Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie!

Rozwód już wisiał w powietrzu, Stary naburmuszony od dwóch tygodni. Jak mogłam to zrobić?! Jakim cudem to zrobiłam?! Jestem świnią!




No, bo jak mogłam zachować się jak ostatnia świnia i zgubić obrączkę? Jakim sposobem to zrobiłam skoro "złomu" nie naszam na co dzień?

Sama nie wiem jak to zrobiłam, ale w sumie to ja skręciłam aferę, bo przez tydzień myślałam, że to Stary zgubił swoją. W końcu spojrzałam na ten pieruński grawerunek i wyszło, że to nie moją mam na palcu. Gromy niezadowolenia spadały na mnie jeden po drugim. Nawet zaczęłam mieć wyrzuty sumienie z tego powodu.

Przestawiłam całe mieszkanie. Każda szafka, każdy najdrobniejszy sprzęt- wszystko było przesunięte, podniesione. Dwa worki  z odkurzacza rozerwane na strzępy i skrupulatnie przeszukane. Nic. Cholera jasna! Trudno, odpuściłam.

Oglądam kolejny idiotyczny program typu reality, o małżeństwach. Obrączki biją swoim blaskiem po oczach. Głupio mi jak jasna cholera. Nowa motywacja.

Nastaje nowy dzień. Katarzyna pełna energii i chęci do działania! Maryśka & Stary wywaleni z chałupy. Odkurzacz w dłoń i lecim na Szczecin! 

Minęła godzina i dalej nic... Stół wylatuje z salonu, dywan leży na tarasie, fotel stoi w kuchni. Nadeszła pora na potwora- wielgachna kanapa wyjeżdża na środek pokoju. Im bardziej ją wysuwam, tym bliżej podłogi wisi moja szczena- co tu kurna jest!? A może raczej: czego tu kurna nie ma!?!
Trzy auta, dwa stare smoczki, które dawno temu zaginęły w akcji, dwie tuby po rozpuszczalnych tabsach z multiwitaminą łykanych namiętnie przez Starego oraz kupa klocków. Chociaż nasza ukochana psina od ponad pół roku biega po niebiańskich łąkach to z kudłów, które znalazłam mogłabym ulepić ją na nowo. No nieźle...
Opadłam z sił. Załamałam się tą mało ciekawą inwentaryzacją i już chciałam zrezygnować z dalszych poszukiwań i iść kajać się przed Starym. Jednak przesunęłam jeszcze krótszą część rogówki... i odnalazła się. Jest! Moja obrączusia! Ten złoty krążek, który mi Stary wcisnął na rękę! No kamień z serca! Nawet dwa!
Z namaszczeniem wyczyściłam ten "my precious" artefakt i odłożyłam na miejsce. Obiecałam sobie, że od tej pory będę solennie naszać "złom"!

Pfff... nadal leży i czeka na zbawienie, aż znajdzie się na moim palcu.


Profile Pod Napięciem znajdziesz tu:

Copyright © 2014 ⚡ Pod Napięciem ⚡ , Blogger