Skończyły się wakacje

... opustoszały plaże.

Pamiętam jak mój tata odśpiewywał te słowa zaraz po zakończeniu roku szkolnego i robił to dzień w dzień aż do 1 września. Pamiętam jak irytowało to mojego siostrzeńca, a mnie rozśmieszało. W sumie nadal mnie to śmieszy i to do tego stopnia, że będę to samo robić Maryśce kiedy wejdzie na ścieżkę edukacji.


To były inne wakacje niż dotychczas. Chociaż rok temu też było inaczej, bo była Mania, to w tym roku przeżywaliśmy coś zupełnie nowego. Było świetnie!




W zeszłym roku pierwszy raz od długiego czasu nigdzie nie wyjeżdżaliśmy na wakacje, bo Mańka była za mała. Co najwyżej wybyliśmy na weekend nad jezioro. To jeszcze nie była pora- za dużo klamotów do ogarnięcia, a na dodatek młoda miała rehabilitację w szynie dwa razy dziennie. Do dupy z taką robotą, więc odpuściliśmy.
W tym roku sezon wakacyjny rozpoczęliśmy 1,5 tygodniowym urlopem i wycieczką wzdłuż i wszerz Polski. Maryśka na własnych nóżkach poznawała świat. Zakochała się we wszystkich czworonożnych stworzeniach na tej planecie przez co chata zawala się coraz to nowszymi owcami, kotami, pieskami, misiami i innymi kudłaczami w postaci plasticzanej, książkowej bądź pluszowej.
Od czerwca nie było wielu dni, które przesiedzieliśmy w domu. Ciągle gdzieś jeździmy, ciągle coś robimy!
Poza pierwszym rodzinnym wywczasem, działkowaniem, plażowa miałam okazję poznać cudownych ludzi i to dzięki blogowaniu (Sylwia i spółka- jesteście świetni ♥). Pierwszy raz wpuściłam do chaty praktycznie obce osoby z innej części kraju i to na kilka dni. (Anka&Ksawi- LOVE! ♥) Pierwszy raz uczestniczyłam w dużych blogerskich spotkaniach (WOW | See Bloggers), a w ciągu następnych dwóch miesięcy zaliczę jeszcze dwa następne. 

Przez te wakacje zdarzyło się wiele ale najważniejsze jest to, że Maryśka zaczyna gadać po polsku i bardzo się zaprzyjaźniłyśmy. Zżyłam się z nią niesamowicie i wizja powrotu do pracy z dnia na dzień bardziej się oddaliła. Jeszcze będąc w ciąży zapowiadałam, że wracam do roboty zaraz po macierzyńskim, w między czasie dużo się zmieniło...
Kiedy kończyły się wakacje 2013 nie wiedziałam co przyniesie 2014. Czy będę dalej siedzieć z Manią? Czy będę wracać do pracy? Teraz już wiem, że spędzę w domu przynajmniej kolejny rok. Co będzie później? Zobaczymy za 12 miesięcy, zobaczymy na jakim etapie leczenia będzie Maruśka. Póki co, cieszymy się sobą ile wlezie i czekamy na złotą jesień, która przyniesie tradycyjne wycieczki w okolice Pucka i na Kaszuby.

Profile Pod Napięciem znajdziesz tu:



Copyright © 2014 ⚡ Pod Napięciem ⚡ , Blogger