Matce też się należy!

Wyjście bez dziecka, na cały wieczór, z dala od domu! Najlepiej w towarzystwie innych matek "na wychodnym". Rozmowy do późna, których temat jest bardzo daleki od pieluch, kup, obiadków, ząbków i innych okołodzieciowych wątków. O maluchach też się napatoczy parę zdań, ale nie jest to myśl przewodnia spotkania! Bo każdej matce należy się "urlop" dla higieny psychicznej :)




Z takiego "urlopu" korzystam systematycznie, nie zawsze z własnej inicjatywy. Stary dba i czuwa nad moim komfortem psychicznym wyganiając mnie z chaty.

Nie jestem osobą, której misją życiową jest tylko i wyłącznie całkowite oddanie się wychowaniu dziecka. Mam swoje potrzeby i z nich nie zrezygnuję, bo inaczej zwariuję. Kocham moją córę bezgranicznie i bezapelacyjnie, ale nie oznacza to że przysłowiowo zakopię się w pieluchach na najbliższe lata i zamknę za bramką placu zabaw. 
Bez towarzystwa dorosłych się nie obejdzie! Nie jestem robotem, jestem człowiekiem i monotonia mnie dobija. Fajnie umówić się z koleżanką i zabrać dzieciaki na plażę czy zwykły spacer, ale bądźmy szczerzy za nic się przy tym nie odpocznie jeśli maluchy nie zapadną w sen synchronicznie. Zawsze jedno czy drugie będzie chciało poganiać, a matka musi być na czuwaniu. Dziecko trzeba nakarmić, przewinąć, wybawić i za nic się przy tym w pełni nie zrelaksujesz chociaż nie wiadomo jak mocno spróbujesz. Chcesz na spokojnie porozmawiać z koleżanką, a nóż dziecku humor się zepsuje- no nie przekrzyczysz i koniec kropka, siku w majty (jak to zwykł powiadać mój siostrzeniec za małolata).

Fajnie wyjść z zabawnym towarzystwem wieczorem na plażę. Klapnąć na piachu, z napojem w ręku i radować się tymi chwilami beztroski. Cudownym rozwiązaniem jest towarzyski kombos matek oraz osób bezdzietnych, które mniej lub bardziej świadomie będą pilnować żeby temat nie zszedł całkowicie na pieluchy i inne uroki macierzyństwa. Wystarczy kilka godzinek i z naładowanymi bateriami oraz pieśnią na ustach wracasz do domu do ukochanego dziecka, gotowa na kolejne dni tarzania się w klockach, piaskownicy czy basenie.

Wczoraj wraz z Sylwią oraz dwiema najbliższymi mi duszyczkami wybyłyśmy na takie relaksacyjne spotkanie. Piwko, niekoniecznie zdrowe przekąski, kupa śmiechu i mało poważnych tematów oraz nietypowych propozycji- tylko (i aż) tyle wystarczyło mi na zresetowanie systemu. Od rana w świetnym humorze działam ze zdwojoną energią. Bardzo wielkie dzięki kochane! Jesteście receptą na całe zło, kurczę! ♥ LOVE!

Profile Pod Napięciem znajdziesz tu:





Copyright © 2014 ⚡ Pod Napięciem ⚡ , Blogger