Kawa na ławę...

... a potem na kolana matki.


Dziecko w domu równa się pustym półkom i szafkom w zasięgu małych rączek. Najlepiej zaczepić wszystko na wysięgniku i podciągnąć 1000 metrów nad ziemię. Wtedy mamy minimalne szanse na to, że nic (albo nikt) nie dozna destrukcyjnej mocy niepozornego mikro człowieka.



Większość szafek w naszej wiejskiej chatce jest zablokowana. To co było w zasięgu rąk i wzroku schowane. Dojście do kuchni zamknięte bramką. Dużo, a jednak nadal za mało. Nigdy nie wiesz co wpadnie do głowy małej istotce.

Dziecko może i chce dobrze, ale nie zawsze to wychodzi. Tak było dzisiaj. Kawa stała na stole, ja siedziałam na kanapie. Marysia chciała pomóc, chciała podać kubek. Kubek półlitrowy. Wszystko wylądowało na moich kolanach. Dobrze, że nie lubię pić gorących napojów. Dobrze, że z rana piję mleko z kawą. Inaczej mogłoby zdarzyć się nieszczęście.

Maryśka to człowiek-karambol. Gdybym miała oczy dookoła głowy to i tak byłby za mało. Zazwyczaj Mańka jest spokojna, ale jak już coś wymyśli to realizuje swój plan z prędkością światła doprowadzając mnie do trzystu stanów przedzawałowych w ciągu doby. Część jej "genialnych" pomysłów pokazałam w postach "5 sekund do zawału". To co widzieliście w tamtych wpisach to był PIKUŚ! 

W tej chwili wchodząc do kuchni można spodziewać się, że mała zaraz będzie stała na oparciu fotela z zamysłem skoku na główkę. 

Jeśli stół nie jest dosunięty do kanapy i dodatkowo nie obłoży się go poduszkami to Marianka będzie wchodzić na kaloryfer lub wyciągać kwiaty, które stoją na parapecie za kanapą. Będzie je wyciągać za liście... wychylając się tak, że wystarczy jeden nieprzemyślany ruch, a może wylądować czołem na kafelkowym parapecie między oknem i kanapą.

Jeśli nie zamknie się drzwi od sypialni trzeba liczyć się z tym, że za chwilę będzie stała na krawędzi łóżka, bo będzie chciała zabawić się w Tarzana- jej lianą będzie wtedy sznurek od rolet. 

Jeśli nagle w chacie zrobi się cicho, a z korytarza dobiegnie dźwięk "szur, szur" to gwarantowane jest, że Mańka właśnie wlazła na wiklinowy kosz z prasowaniem w celu dosięgnięcia domofonu/klamki od drzwi wyjściowych. 

Klamki... no właśnie... Już ich dosięga. Jak się uprze to otworzy łazienkę, podstawi sobie stołek i odkręci wodę w umywalce.

Patrząc na kolana Maryni można pomyśleć, że przemierza wiejskie chodniki na klęczkach. Po tym jak wyszła ze starym po bułki i miała bliskie spotkanie z chodnikiem, po zleceniu z ławki, babki na placu zabaw patrzyły się na mnie jakbym  im rodziny harmonią wybiła. Mała twarzyczka była nie tylko obdrapana. Siniaki jakie pojawiły się przy ustach czy w okolicy oczu mogłyby świadczyć o ty, że tłukę ją profilaktycznie przed wyjściem do piaskownicy...

Małe dziecko daje wiele radości, ale również tyle samo stresów. Sądzę, że osiwieję szybciej niż to ustawa przewiduje.

Profile POD NAPIĘCIEM znajdziesz tu:








Copyright © 2014 ⚡ Pod Napięciem ⚡ , Blogger