Na szlaku

W życiu jak na górskim szlaku: raz prosto, a innym razem pod górkę. Jest pięknie, albo tragicznie ciężko. Albo się relaksujesz, albo nieziemsko męczysz. 




 Być w górach i nie wyjść na szlak to grzech ciężki. Wręcz niewybaczalny! Podczas pobytu na południu kraju staramy się wychodzić jak najczęściej się da i jak najwyżej się da. Tym razem było ciut inaczej, bo mieliśmy małego kompana. Co prawda Marynia jest podróżnikiem wyśmienitym, ale bez porządnego przygotowania z dzieckiem nie ma co wypuszczać się na czarny szlak.
Do Doliny Małej Łąki wyszliśmy testowo, aby zobaczyć jak to jest we trójkę na takiej drodze. Szlak najprostszy z możliwych, a jednak w kość dał. Nie mieliśmy stabilnego nosidła, wałówki czy odpowiedniego stroju na takie marsze, ale tak jak już wspomniałam- to było wyjście testowe. Śmiem twierdzić, że jeśli słońce nie grzałoby tak intensywnie i powietrze nie stałoby w miejscu poszłoby nam o wiele lepiej. 30 stopniowy upał i niewiele cienia daje w kość!
Mania dzielnie tuptała, a tam gdzie nie było to możliwe siedziała na rękach u taty lub mamy i podziwiała przyrodę. Nielegalnie zerwała kilka kwiatków w Tatrzańskim Parku Narodowym, pomoczyła się leciutko w strumyku, porzucała kamieniami, a po powrocie do auta zapadła w głęboki sen- niczym ten tatrzański niedźwiedź zimą.

Więcej zdjęć z naszej małej wyprawy znajdziecie na FEJSIE oraz na INSTAGRAMIE.









Copyright © 2014 ⚡ Pod Napięciem ⚡ , Blogger