Typologia opiekunów na placu zabaw

Plac zabaw od jakiegoś czasu znajduje się na drugiej pozycji listy miejsc, w których spędzam najwięcej czasu. Plasuje się tam zaraz po domu! Maria Magdalena ukochała to miejsce na tyle, że od rana stoi pod drzwiami wyjściowymi bądź pod oknem i woła, że chce iść „dy ziesi” (do dzieci). Co tam, że idziemy do sklepu jak mała pokazuje paluszkiem plac zabaw i mówi „TAM!”. Jedyne co ją stamtąd odciągnie to gołębie pod osiedlową fontanną, na które można poszczekać.



Jak to powiada Stary: TAKŻE TEGO! 
Także tego, siedzę na tym placu i obserwuję ludzi tam przebywających. Są mamusie, tatusie, babcie, dziadki, ciocie, opiekunki i oczywiście „ziesi”. Opiekunów zdołałam już podzielić na kilka grup. Jakich? Prosz:

Fotoreporter: lata i pstryka zdjęcia dziecku ze wszystkich możliwych stron. Dzidzia w piaskownicy: PSTRYK! Dzidzia na huśtawce: PSTRYK! Dzidzia na karuzeli: PSTRYK! Łu huł! Ale będzie co pokazywać rodzince przy niedzielnym obiadku!

Olewacz: Nie zwraca uwagi na dziecko... w ogóle. Maluszek sam sobie zapewni rozrywkę, a opiekun w tym czasie wykona miliard biznesfołnów i po godzinie oznajmi, że czas iść do domu na obiad i spać.Całe szczęście, że mało takich okazów u nas na wsi.

Czytelnik: Siedzi sobie na ławeczce albo huśtawce i co jakiś czas wyłoni się zza książki w celu sprawdzenia czy potomek jest w jednym kawałku lub zawołania na picie/jedzenie.

Gawędziarz: Na moim osiedlu niestety rzadko spotykany okaz. A szkoda! Tych lubię najbardziej, bo zagadają o byle co i umilą czas posiedzenia w piaskownicy. Dosiądzie się i bez krępacji zaczyna nawijać i się dopytywać o Twoją pociechę- nie umiem tak, chociaż bardzo bym chciała.

Okupant: Tutaj chodzi głównie o huśtawki kubełkowe. Przy takim opiekunie marne szanse aby dobić się na ten typ huśtawki. Jakoś głupio zaplanowany jest nasz plac, bo na osiem huśtawek tylko dwie są kubełkowe- a chętnych na nie najwięcej. Okupant potrafi bujać dziecko przez godzinę i na nic się nie zdadzą subtelne sugestie, żeby dopuścić inne dzieci. OK, jest drugi plac na końcu osiedla, ale tam sytuacja huśtawkowa jeszcze gorsza. Nie lubię smuteczku młodej spowodowanego brakiem buju-buju. Podkówka na jej buzi łamie mi serce.

Opier...dzielacz: NIE RUSZAJ! ZOSTAW TO! NIE WOLNO! NIE WCHODŹ TAM! WRACAJ TU! Ble, ble ble... NIE WOLNO!! - no wiadomo o co cho!

Krążownik: Lata za dzieckiem po całym placu. Huśta, pomaga przechodzić przez tor przeszkód, wdrapuje się z maleństwem na ślizgawkę. Pilnuje żeby potomek nie popełnił samobójstwa zeskakując z najwyższej zjeżdżalni czy wchodząc pod kręcącą się karuzelę. Usiądzie i odpocznie tylko wtedy gdy maluszek bawi się w piaskownicy ( a nie trwa to długo).

Modnisie: Opiekun i dziecko przychodzą na plac odstrojeni jakby szli w niedzielę do kościoła. Opiekun modniś ma wszczepiony gen opier...dzielacza, który aktywuje się gdy dziecko zaczyna tarzać się w piachu. Tych w ogóle nie rozumiem...

Jaka ja jestem? Oczywista-oczywistość, że mnie tyczą się punkty fotoreporter i krążownik. Ok, nie jestem takim hardkorem żeby chodzić z aparatem wszędzie za Marychą, ale staram się uwieczniać czynności, które mała wykonuje pierwszy raz. Ze względu na to, że zarówno ja jak i Stary mamy pamięć szawnkującą ( Stary zapomina brać leki na polepszenie pamięci!) mam obawy, że najważniejsze momenty w życiu Mani mogą nam prędko zajść mgłą. Krążownikiem będę jeszcze jakiś czas. Muszę mieć pewność, że Bubi całkowicie odpuści sobie misje samobójcze i będzie na tyle duża, że sama poradzi sobie z wejściem na zjeżdżalnię czy huśtawkę.

Chcę być na etapie czytelnika. Oj i to bardzo! Powalę się na ławeczkę z książką i będę się opalać. Na razie opalam się „na pielgrzyma”, bo nie mam czasu zdjąć bluzy podczas pościgu za małym, niedoszłym samobójcą.

Wy znalazłyście siebie w którejś grupie? Może zaobserwowałyście jeszcze inne typy opiekunów?



Profile POD NAPIĘCIEM znajdziecie tu:



Copyright © 2014 ⚡ Pod Napięciem ⚡ , Blogger