Przyszła pora na potwora

Na początku poprzedniego posta wspomniałam, że zaczynamy sięgać o poradniki dla rodziców ponieważ Mania jest już bardzo kumata. Czas przyhamować z głupimi tekstami i zachowaniami, bo mała chłonie wszystko jak gąbką. Czas stopować jej misje samobójcze! Pierwszym krokiem ze strony Starego było wprowadzenie kary za niebezpieczne akcje Marysi.

 
Zasada kary jest prosta: próbujesz zwalić sobie na głowę lustro lub telewizor- siedzisz na środku pokoju bez zabawek. Jedno niebezpieczne zachowanie równa się jednej minucie kary. Wystarczą dwa posiedzenia i jakoś lustro przestaje być tak atrakcyjne jak kiedyś, telewizor też przestaje przeszkadzać i mija ochota skakania na główkę z fotela.

Moja mama jakiś czas temu powiedziała mi: "Raczej nie ma jakiejś złotej zasady przy wychowywaniu dziecka, ale poradzę Ci jedno- to co mi nie wyszło: bądź KONSEKWENTNA!". 

Mamy ze Starym pewne zasady, których trzymamy się od urodzenia Marysi:

  • Chwalimy, dziękujemy, zwracamy uwagę gdy zrobi coś źle.
Od samego początku kiedy kicha mówimy jej "na zdrowie". Teraz kiedy słyszy, że my kichamy, kaszlniemy, chrząkniemy leci i woła "zięki!", potrafi też podziękować jak coś dostanie (jeśli nie dostaje napadu wstydu). 

Rozumie jeśli mówimy jej, że jest grzeczna- bije sobie brawo. Kiedy ładnie się zachowa jest głośno chwalona i to skutkuje pozytywnym zachowaniem na co dzień.

  • Jeśli czegoś nie wolno robić u nas w domu, to nie wolno tego robić w gościach.
W domu nie wolno otwierać szafek i wywalać z nich rzeczy. Absolutnie nie wolno robić tego u babci, cioci czy u kogokolwiek jesteśmy w gościach! 

Mania je słodycze tylko w weekend, wyjątek jest tylko w przypadku gdy w środku tygodnia wypada jakaś większa okazja. Pisząc słodycze mam na myśli ciasto/ciastka czy wafelki musli.

  • Nie wolno wyrywać dzieciom zabawek, pacać ich czy popychać. Nikogo nie wolno uderzyć- nawet w formie żartu!
Na placu zabaw Mania upatrzyła sobie chłopca, któremu nie popuści i jak tylko nadarzy się okazja to podleci i go pacnie czy popchnie. Za każdym razem mówię, że nie wolno i ją odciągam. Jednak mama chłopca każdorazowo powtarza, że nic się nie stało i że takie małe dzieci nie umieją okazywać swoich emocji i dlatego tak robią, w ogóle po co zwracam na to uwagę. Wręcz przeciwnie, Marycha bardzo dobitnie potrafi okazać swoje emocje. Nie podoba mi się podejście tej Pani i robię swoje.

Absolutnie nie ma opcji żeby dziecko uderzyło mnie w twarz! Jeśli zrobi to dla zabawy to słyszy, że nie wolno tego robić. MOIM ZDANIEM: pozwalanie na takie zachowanie czy śmianie się gdy dziecko tak robi może się kiedyś obrócić przeciwko mnie. Jeśli teraz nie pokażę jej, że takie działanie jest złe to kiedyś w przypływie emocji może się nie pohamować. Nie mam pewności, że będzie grzeczną nastolatką, każdy miewał momenty kiedy uważał rodzica za zło najcięższej kategorii. Raz jeszcze podkreślam, że to jest MOJE ZDANIE ;)

  • Jeśli chodzi o mnie i Starego - nie kłócimy się, nie klniemy i nie podnosimy głosu przy dziecku! Co najważniejsze: NIE PODNOSIMY RĘKI NA DZIECKO!
Chcemy, aby z tej naszej Mani wyrósł dobry i mądry człowiek. Chcemy żeby szanowała ludzi i rzeczy. Chcemy żeby widziała w nas przyjaciół. Mam nadzieję, że tak będzie.
 
A jak jest u Was? Wprowadziliście już jakieś zasady w domu? 
 
 

Profile POD NAPIĘCIEM znajdziesz tu:

 
Copyright © 2014 ⚡ Pod Napięciem ⚡ , Blogger