Czas leci jak szalony!

Kurcze! Dopiero co witaliśmy nowy rok, a tu już maj. Kiedy to zleciało? Nie mam pojęcia! Dzieje się dużo, a będzie jeszcze więcej. Najbliższe tygodnie przyniosą podróże- te małe i duże oraz kilka imprez. Głowa mnie boli na samą myśl. Jednak ten szalenie biegnący czas najbardziej widać po Marysi.

Nie wiadomo kiedy stała się strasznie kumata. Można się z nią porozumieć bez najmniejszego problemu. Przy okazji bytowania z nią w jednym pomieszczeniu przez dłuższą chwilę można się dorobić bólu brzucha... oczywiście ze śmiechu!

Jak nigdy nie lubiła czapek i nie dawała ich sobie założyć na głowę (albo dała i zaraz zdejmowała), tak teraz sama wyciąga je z szuflady, każe naciągnąć sobie na czerep i tak łazi po chałupie.
Uwielbia sprzątać, oczywiście na swój sposób. Wyciąga rurę od odkurzacza albo miotłę i sunie po domu. Podkrada chusteczki higieniczne i zaczyna ścierać kurze lub pucować nimi podłogi. Babcia pęka z dumy, bo sama jest pedantką najcięższego kalibru. Zapewne jak nadejdzie czas kiedy będę ją gonić do sprzątania to zapał czyściocha zmaleje... A może nie? Trzeba być dobrej myśli!

Od jakiegoś czasu pokazuje, że nawaliła w porty klepiąc się po tyłku. Kiedy powie się "chodź idziemy umyć rączki" leci do łazienki i czeka aż otworzę drzwi. W łazience bierze swój stołek, podsuwa pod umywalkę, włazi i odkręca wodę zachlapując całe pomieszczenie. Później złazi i woła "si-si" pokazując paluszkiem na nocnik. Potrafi ładnie na nim usiąść i spędzić na tym swoim tronie nawet pół godziny bawiąc się czymkolwiek. Naukę korzystania z nocnika zaczniemy w czerwcu, kiedy w końcu przestaniemy jeździć po Polsce.

Młoda bardzo domaga się towarzystwa ludzi w jej wieku. Od godziny 11 stoi pod drzwiami i woła "do ziesi". Otwiera szafę, wyciąga buty i pokazuje na bluzę czy kurtkę. Mogę powiedzieć, że w tej dziedzinie z pomocą przyszła mi Sylwia, a może raczej Laura? ;)

Stary powoli kończy "projekt szklarnia" i więcej czasu spędza w chacie. Postanowiłam dać mu więcej czasu sam na sam z Maryśką i w sobotę spędzą dzień maluszka i tatuszka. Ja w tym czasie "pójdę w tango" i nie wrócę na noc. Wieczór panieński przyjaciółki to temat namber łan od piątku. 

Kolejny weekend oznacza jedno- BLOGOWE WOW i wyprawę do Bydgoszczy, a dwa dni później lecimy na Łódź. W pierwszy weekend czerwca sprzedajemy pierworodną dziadkom i lecimy pokręcić nóżką na weselu panny wspomnianej wyżej, a potem? Potem URLOP! Dwa tygodnie w rozjazdach po całym kraju. Większość czasu spędzimy w Zakopanem, a kolejne dni (z tego co do tej pory mi wiadomo) Kraków, Lublin, Warszawa i Łódź (znowu). Co więcej wymyśli Stary? Zapewne oświeci mnie kilka dni przed wyprawą. Jedno wiem na pewno- po powrocie wsiądę do samochodu dopiero jak skończą się zapasy żarcia w chacie.

Drogie mamusie blogerki! Jeśli macie ochotę na kawkę w naszym towarzystwie i będziemy w Waszej okolicy- dawajcie znać! 

Profile POD NAPIĘCIEM znajdziesz tu:


Copyright © 2014 ⚡ Pod Napięciem ⚡ , Blogger