Blogowe WOW #2

Blogowe WOW #2

Pierwsza część relacji: KLIK! 
 
W poprzednim poście pokazałam Wam co się działo na Blogowym WOW w Bydgoszczy. Dziś, tak jak obiecałam, pochwalę się darami jakie otrzymaliśmy i wylosowaliśmy. 24/05/2014 wyjeżdżaliśmy z torbą Marysi, a wróciliśmy obładowani jak Rumuny ;)


Pudełeczko z pamiątkowymi długopisami przygotowane przez organizatorki Paulinę i Martynę straciłam przez Starego... Nie wiem kiedy, nie wiem gdzie, ale wziął i je posiał...
Blogowe WOW #1

Blogowe WOW #1

24/05/2014 -Ta data była zaznaczona w kalendarzu od stycznia. 

W ubiegłą sobotę miałam okazję uczestniczyć w spotkaniu Blogowe WOW , które odbywało się w Park Hotel Bydgoszcz. Wraz ze Starym i Maniurką jako Gdańsk reprezenta wyruszyliśmy skoro świt. Droga lekka, sru autobaną i po chwili wbiliśmy do Bydgoszczy... dopiero tu nasza orientacja w terenie zaczęła kuleć. Jednak udało się nam dojechać na styk! Punkt 12:00 przywitaliśmy szanowne organizatorki: Paulinę & Martynę, które na wejściu obdarowały nas siatą po brzegi wypełnioną świetnymy suvenirami (o tym w osobnym poście z drugą częścią relacji).


...jestem mistrzem kamuflażu! Ha, ha, ha...

5 sekund do zawału #3

5 sekund do zawału #3

-czyli Mania na misji samobójczej


Poprzednie wpisy z tego cyklu w jednym miejscu: KLIK

Nieważne gdzie, nieważne jak, nieważne co! Mania musi- musi, bo inaczej się udusi! Dzień bez misji samobójczej- dniem straconym- tak zdaje się brzmieć motto życiowe mojej córki. Nie przeszkadza jej katar czy gorączka, ona po prostu musi wyrobić swoją normę. Co wymyśliła tym razem? 

Przyszła pora na potwora

Przyszła pora na potwora

Na początku poprzedniego posta wspomniałam, że zaczynamy sięgać o poradniki dla rodziców ponieważ Mania jest już bardzo kumata. Czas przyhamować z głupimi tekstami i zachowaniami, bo mała chłonie wszystko jak gąbką. Czas stopować jej misje samobójcze! Pierwszym krokiem ze strony Starego było wprowadzenie kary za niebezpieczne akcje Marysi.

Machiavelli dla mam... czyli jak zapanować nad domowym chaosem

Machiavelli dla mam... czyli jak zapanować nad domowym chaosem

Ponieważ Marysia z dnia na dzień jest co raz bardziej kumata sięgam po kolejne pozycje poradników dla rodziców. Niedawno otrzymałam książkę zatytułowaną "Machiavelli dla mam-Jak skutecznie rządzić domowym księstwem". Chociaż jest zaklasyfikowana jako poradnik, to nie jest nim tak do końca. Obawiałam się nie je przetrwam do końca książki, ale się myliłam. Pochłonęłam ją w tempie ekspresowym!

Czas leci jak szalony!

Czas leci jak szalony!

Kurcze! Dopiero co witaliśmy nowy rok, a tu już maj. Kiedy to zleciało? Nie mam pojęcia! Dzieje się dużo, a będzie jeszcze więcej. Najbliższe tygodnie przyniosą podróże- te małe i duże oraz kilka imprez. Głowa mnie boli na samą myśl. Jednak ten szalenie biegnący czas najbardziej widać po Marysi.

Co Twoje to moje, a co moje to nie rusz!

Co Twoje to moje, a co moje to nie rusz!

Tak jak pisałam w ostatnim poście, większość czasu spędzamy z małą na placu zabaw. Fajną sprawą jest, że w piaskownicy zawsze są zabawki- takie można powiedzieć wspólne. Jest to dla mnie zbawienie, bo nie muszę wiecznie łazić z wiadrem i stosem foremek pod pachą. Tak, to ja noszę, bo Marycha woli zrywać kwiatki i właśnie je dzierżyć w małej rączce. Nie da rady nieść kwiatka, wiadra i trzymać starą za rękę. Zwłaszcza, że co trzy kroki trzeba zerwać kolejnego mlecza.


Typologia opiekunów na placu zabaw

Typologia opiekunów na placu zabaw

Plac zabaw od jakiegoś czasu znajduje się na drugiej pozycji listy miejsc, w których spędzam najwięcej czasu. Plasuje się tam zaraz po domu! Maria Magdalena ukochała to miejsce na tyle, że od rana stoi pod drzwiami wyjściowymi bądź pod oknem i woła, że chce iść „dy ziesi” (do dzieci). Co tam, że idziemy do sklepu jak mała pokazuje paluszkiem plac zabaw i mówi „TAM!”. Jedyne co ją stamtąd odciągnie to gołębie pod osiedlową fontanną, na które można poszczekać.

5 sekund do zawału #2

5 sekund do zawału #2

-czyli Mania na misji samobójczej.



Wszystkie wpisy z tej serii- KLIK.

Poprzednio mieliśmy do czynienia z szafką pod telewizorem oraz stołem. No właśnie- stołem... Napisałam wtedy: "Pewnego razu rozbije sobie baniak, albo w najlepszym przypadku rozetnie czoło." Nie trzeba było długo czekać! Mania doprowadziła mnie do najcięższego stanu przedzawałowego ever! Kolizja z kantem stołu wyglądała niebezpiecznie. Czemu? Albowiem przydzwoniła w róg stołu bardzo blisko oka. Na szczęście skończyło się lekką opuchlizną i maleńkim rozcięciem. Jednak ryk jaki Mańka podniosła zapewne usłyszała babcia w Gdyni.

Zdjęcie wysłane do Starego, który siedział w robocie w momencie zderzenia. W odpowiedzi dostałam: "E, tam! nic nie widać!"

W krainie baśni- ciut inaczej.

W krainie baśni- ciut inaczej.

W dzieciństwie uwielbiałam bajki i baśnie, w sumie zostało mi to do teraz! Pamiętam, że za małolata miałam kilkanaście ksiąg i książek, które czytałam wiele razy. Pamiętam też, że gdy byłam chora mój tata przynosił opowieści których nie znałam, żeby urozmaicić mi czas posiedzenia w domu.
Gdy zaszłam w ciążę wraz z Bartkiem postanowiliśmy, że będziemy czytać małej od urodzenia. BA! Bartek wyszukiwał baśnie w internecie, czytał wydruki na głos do brzucha i marudził, że musimy pilnie zaopatrzyć się w książki dla Mani!
Powiedział, co wiedział #7

Powiedział, co wiedział #7

 Poprzednie części cyklu w jednym miejscu: KLIK!
Na blogu rzadko pojawia się seria z Tatuszkiem. Stary-styrany, często poza domem i jego vena troszkę kuleje. Dzisiaj skromnie, aby przypomnieć o radosnej twórczości jedynego męskiego mieszkańca naszego domu.


Copyright © 2014 ⚡ Pod Napięciem ⚡ , Blogger