Stara- panikara!

Bum! No o stało się to czego się obawiałam. Nocne kongo katarowe zaserwowane przez małą. W perspektywie przynajmniej dwie noce zarwane.
Każde przeziębienie Marysi przeżywam jakby nadszedł koniec świata. Pierwszą jej gorączkę przeryczałam- spanikowałam jak nigdy. Na szczęście szybko przeszła i nic więcej się nie wykluło. 



Jednak gorączka to pikuś w porównaniu z katarem! Ja wszystko rozumiem, bo wystarczy że mi lekko przytka się nos i dostaję szału, ale to co ona serwuje powaliłoby każdego! Ryk, krzyk, panika, kręcenie, skakanie i jeszcze raz ryk. Nie ważne, że nos odetkany po mojej ekspresowej interwencji- przecież trzeba się przyduszać jakimś dziwnym oddechem. Ja wiem, że nosek jest już drożny, bo to słyszę, ale NIE! Ona musi jeszcze pół godziny pojęczeć.

Idzie wyczuć kiedy nastąpi katastrofalna noc, wtedy cały oręż anty-gilowy stoi gotowy do szybkiej akcji.
Jeśli śpię takiej nocy to zazwyczaj są to dwie- trzy godziny i to przy zapalonym świetle. Jakoś funkcjonuję za dnia i to bez przysypiania. Adrenalina?
Stara-panikara, a dlaczego? Po pierwszym objawie przwziębia leżę przed wirtualną rezerwacją i wyszukuję informacji o lekarzach, bo do naszej trzeba zazwyczaj czekać dwa dni. Ja tyle czasu, a może raczej siły, nie mam! Wolę trzydzieści razy pojechać i zrobić z siebie debila niż czekać i patrzeć co się dalej rozwinie. Raz poczekałam i skończyło się zapaleniem. 

Nie lubię patrzeć na chorą Manię. Nosek zamienia się w kranik, oczy szklane, przelewa mi się przez ręce i mogłaby zasnąć wszędzie i w każdej pozycji. Nie choruje często i bardzo mnie to cieszy, ale jak już ją coś złapie to kaplica. Mam tak samo- choruję raz na rok jak nie rzadziej,  ale jak polegnę to po całości. Tym razem na dobitkę wychodzą jej jeszcze zęby. Jak już ujarzmię jej gilony i gorączkę to muszę jeszcze ratować pluszaki, którym próbuje odgryzać nogi.

Generalnie jest mi łatwiej odpowiadać na jej potrzeby, bo Marysia pięknie pokazuje czego jej potrzeba. Potrafi ładnie wydmuchać nos w chusteczkę, potrafi "powiedzieć", że trzeba jej zaaplikować wodę morską wydając z siebie "szik-szik". Umiemy się dogadać całkiem nieźle.

Pytałam na fejsie, ale zapytam i tu: czy to normalne, że dziecku po jedynkach i dwójkach wyłażą piątki? Na stanie mamy dwa komplety jedynek i dwójek oraz dwie dolne piątki, teraz idą górne! WTF?!?

Frida i woda morska są moim orężem! Nimi wszystkie gile przezwyciężę! 

Profile Pod Napięciem znajdziesz tu:

FACEBOOK / INSTAGRAM / PINTEREST
Copyright © 2014 ⚡ Pod Napięciem ⚡ , Blogger