Mama na szóstkę!

Mama Laury zaprosiła mnie do nowej zabawy. Polega ona na ujawnieniu gadżetów, które pomagają mamie działania godne oceny celującej.
Nie ukrywam, że jestem człowiekiem leniwym i wygodnym więc ułatwiam sobie wszystko jak najbardziej się da odkąd pamiętam. Co pomagało lub nadal pomaga mi przy Mani?




1. Dobre ziomki!

Pierwszymi dobrymi ziomami Mańki byli Pan Pingwin i Dżo-dżo. Pan Pingwin to tak naprawdę termofor i ratował nas przy ciężkich atakach kolki, natomiast Dżo-dża wystarczyło położyć małej na brzuchu i miało się ją z głowy na dłuższą chwilę. Inną opcją było przewieszenie dżdżownicy przez sznurek rozciągnięty nad głową Mychy, a ta z radością skopywała lub pacała pluszaka ile wlezie.
Pan Pingwin jest nadal z nami i służy do porównywania o ile Młoda urosła, a Dżoł od dawna wyleguje się w pluszakowym niebie z powodu nadmiernej eksploatacji i zaślinienia. RIP. Najlepszym z najlepszych w tej chwili jest Hipo-słonio-świń, który jest nieodłącznym elementem drzemki dziennej.




2. Herbatka "Spokojny Sen"


Najlepsze co mogło trafić w moje ręce! W dniach dzikiej dziczy zawsze czyni cuda. Przy ząbkowaniu przynosi nocną ulgę. Gdy dzień był zbyt emocjonujący- również jest pomocna. Używam na zmianę z tradycyjną melisą.



3. Podgrzewacz.

Nie ma lepszego! Od podgrzewacza naszego! Nie ma lepszeeeeego, od podrzewacza naszegooo!! Nie no, pewnie jest milion lepszych modeli i marek. Dla nas sprawdził (i nadal sprawdza) się świetnie. Jedno z tych udogodnień, za które jestem dozgonnie wdzięczna.


4. Szpreje


Co to tu robi? Otóż jest to mój najlepszy oręż podczas zmiany pampersów. Nie wiem czemu Młoda dziczy przy tej czynności, ale jak dostanie do ręki wodę do nosa  czy Octenistept to mogę spokojnie działać. Marycha kolejno zdejmuje przykrywkę, potem "spust", a na koniec rzuca butelką. Inna opcja to wsadzanie odpowiedniego sprzętu do nosa lub jeżdżenie buteleczką po pępku. Bardzo dobrze wie, która butelka jest do czego i dokładnie mi to pokazuje. Jeśli mamy akurat ciężki NIEDZIEŃ to pomóc może tylko odśpiewanie Apelu Maryjnego lub włączenie Happy.


5. Telefony

Pod każdą postacią: zabawkowe, prawdziwe-działające, prawdziwe- niedziałające. Nieważne jakie ważne jest żeby był choć jeden pod ręką.


6. Muza!

Tutaj Mysz sama się obsługuje. Gdy ma potrzebę doczłapuje do wieży i włącza płytę z ulubiomyn Ugi-Bugi... AHOJ!


7. Kojec

Teściowa znalazła go w lumpku. Służy nam do tej pory na czas dziennej drzemki. To w nim Mania pierwszy raz usiadła, pierwszy raz wstała i pierwszy raz podskoczyła. Przydaje się podczas wyjazdów i noclegów poza domem. Dzięki niemu mogłam wyjść do klopa wiedząc, że dziecku nic się nie dzieje. Good stuf!



8. Tatek!

Najważniejsza pomoc na świecie. Nasz Stary-staruch! Tatek umiłowany przez swoją córkę. Pomagał od pierwszych sekund życia Marysi i stara się jak tylko może żeby nadal mnie odciążać. Sam wygania mnie z domu żebym miała chwile wytchnienia. Wciąż zaskakuje! W celach regeneracyjnych chce mnie wywieźć na weekend bez małej. Myśleliśmy o Rzymie, Barcelonie, ale decyzja jeszcze nie zapadła- może ostatecznie wylądujemy w Pipidówku Dolnym, ale bardzo miła jest sama inicjatywa ♥


To tylko kilka z moich ułatwiaczy. Jestem ciekawa jak radzą sobie: Nitka, Mamilla i Alina. Dziewczyny wybieram was, pokażcie co jest waszym orężem!




Profile Pod Napięciem znajdziecie tu:
Copyright © 2014 ⚡ Pod Napięciem ⚡ , Blogger