Matce też się należy!

Czas zrobić coś dla siebie. W końcu, po roku zacząć wyglądać jak człowiek. Do tej pory byłam matko-polko-dresiarko, bo tak najwygodniej. Jednak kiedy niedawno wieczorem zobaczyłam swoje odbicie w lustrze to ręce opadły mi na ziemię i rąbnęły z hukiem. STOP! Czas zrobić coś dla siebie!

 
Postanowienie: chociaż raz w tygodniu przyłożyć się, umalować gębę i porządnie uczesać kudły.
No właśnie- kudły. Poszły pod nożyczki już chwilę temu, bo wołały o pomstę do nieba. Za mocno mi je ostatnim razem rozjaśnili i zrobiło się siano ciężkiego kalibru. Nic nie było w stanie ich ulizać, ani prostownica, ani olejki, ani inne cuda na kiju.
Ścięte i przyciemnione. Lepiej czułam się w jasnych, ale czas na regenerację i odpoczynek. O blondzie pomyślę w okolicach czerwca.


Nadszedł również czas odpoczynku! W walentynki zwiałam z chaty na noc i BARDZO DOBRZE SIĘ Z TYM CZUŁAM! Korzystam z każdej chwili żeby wyjść sama. Ojciec świetnie się dzieckiem zajmie, a ja mam prawo odetchnąć od ciągłego kiszenia się w chacie z Rasta Myszą.
Poczyniłam postępy w kwestii zakupów. Znów potrafię kupić coś tylko dla siebie i posiadłam zdolność nie kupowania niczego dla dziecka przy każdej nadarzającej się okazji. Jestem z tego powodu bardzo dumna. Weszłam do drogerii i nie skończyło się na kupieniu wielopaku chustek do tyłka i płynu do kąpieli dla niemowląt, o nie! Wyszłam z tuszem do rzęs, perfumem, podkładem i kilkoma innymi kosmetykami tylko dla mnie! W końcu nadeszła chwila kiedy wzięłam się za porządne wybielanie zębów- mam nadzieję, że dojdę do zadowalającego efektu.
Marzeniem moim byłby porządny wypoczynek w sensie pospania do późnego popołudnia, ciszy oraz spokoju w chacie żebym mogła zająć się tylko i wyłącznie sobą.
W tej chwili czekam na kilka eventów, które będą dla mnie "urlopem". Pierwszy najbliższy już w marcu- warsztaty dla mam w Sopocie. Młoda zostaje z tatuszkiem, a ja idę w długą. To samo w kwietniu. Maj to będzie dla mnie istny raj! Panieński przyjaciółki, wyjazd do Bydgoszczy, a zaraz potem wesele- Marycha zostaje albo z tatą albo u dziadków. Najważniejsza data w "urlopowym kalendarzu matki" to 19.08.2014! Kasia spełnia swoje gimbazjalne marzenie i znajdzie się blisko swojej największej platonicznej miłości pod słońcem- Justin- I ♥ U 4 life!
Czas skupić się nad sobą, bo odczuwam ostatnio ogromny dyskomfort psychiczny i nie umiem zdefiniować skąd on pochodzi. Co jakiś czas łapię się na tym, że czuję się podobnie jak w okresie baby blues'a (co nieco na ten temat znajdziecie TU) i zaczyna mnie to niepokoić. Liczę na to, że urlop Starego, który ułatwi mi spędzanie czasu w miłym towarzystwie przy kawie czy drinku, pomoże mi w wykopaniu się z dołka. Bardzo nie lubię siebie w tym flaczastym wydaniu- także idę do boju z zamułą.

P.S. Chciałam przy okazji serdecznie podziękować za wszystkie przemiłe maile, które ostatnio dostałam. Bardzo miło przeczytać, że komuś podoba się to co tu się dzieje! Każdy taki mail sprawia, że człowiekowi "się chce"! Raz jeszcze dziękuję i kłaniam się Szanownym Czytelniczkom!
Zapraszam na profile Pod Napięciem, które znajdują się tu:

 
Copyright © 2014 ⚡ Pod Napięciem ⚡ , Blogger